Teatr

Opera bez reżysera

Recenzja spektaklu: „Don Giovanni”, reż. Pippo Delbono

„Don Giovanni „Don Giovanni", reż. Pippo Delbono Katarzyna Zalewska / materiały prasowe
Warto wybrać się na ten spektakl, dla znakomitych śpiewaków, a zwłaszcza dla imponującego powrotu na tę scenę Iwony Hossy.

Dziwny to był eksperyment, by do zainscenizowania jednej z najpiękniejszych oper Mozarta zaprosić artystę, dla którego była to druga w życiu wizyta w operze. Pippo Delbono, znany widzom festiwalu Malta, w operze okazał się kompletnie nieporadny. Reżyserii praktycznie nie było żadnej; chyba lepsze byłoby po prostu wykonanie koncertowe dzieła. Co prawda prosta scenografia miała swój wdzięk i funkcjonalność, było też parę momentów, kiedy reżyser przypomniał o swojej umiejętności operowania światłem; kostiumy, poza ostatnimi scenami, nawiązywały do epoki (łącznie z perukami). Niczego to jednak nie wnosiło. Don Giovanni i Leporello (znakomici wokalnie Stanisław Kuflyuk i Wojciech Śmiłek) byli ubrani przez cały czas identycznie, a przecież nader istotna dla rozwoju akcji jest zamiana ich strojów – pana i służącego – w II akcie. I jeśli warto wybrać się na ten spektakl, to dla znakomitych śpiewaków, a zwłaszcza dla imponującego powrotu na tę scenę Iwony Hossy (Donna Anna).

 

Wolfgang Amadeus Mozart, Don Giovanni, reż. Pippo Delbono, Teatr Wielki w Poznaniu

Polityka 14.2014 (2952) z dnia 01.04.2014; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Opera bez reżysera"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Skąd się biorą pioruny? Odpowiedź może zaskoczyć

Piorun pojawia się nagle, znika błyskawicznie i nie pozwala się łatwo zbadać. Skąd to budzące zachwyt i grozę zjawisko bierze energię oraz jak ją uwalnia? Odpowiedź może zaskoczyć.

Andrzej Hołdys
07.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną