Teatr

Antykonsumpcyjna baśń Masłowskiej

Recenzja spektaklu: „Jak zostałam wiedźmą”, reż. Agnieszka Glińska

Żuleria von Mocz w porywającym wykonaniu Moniki Obary. Żuleria von Mocz w porywającym wykonaniu Moniki Obary. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta
Rozkręca się powoli, ale kiedy już ruszy, teatralna baśnio-ballada Masłowskiej i Glińskiej porywa i dzieci, i dorosłych.

Akcja dzieje się równocześnie we śnie, w teatrze i w rzeczywistości do złudzenia przypominającej naszą. Dorośli marzą tu o mieszkaniu w „pałacach z Castoramy”, pracują w korporacjach o nazwach „Więcej więcej&więcej”, śnią o „więcej i więcej” i zamartwiają się, że mają „mniej i mniej”. Miłość dzieci kupują, płacąc lalkami Monster High i paczkami chipsów. W takim świecie pojawia się wygłodzona Wiedźma (Kinga Preis) polująca na pożywne dziecko. Gdy spotyka samotną, zbyt grzeczną, czyli trującą, dziewczynkę (Dominika Ostałowska), za pomocą eliksiru zmusza ją do wyprawy na widownię po rozpuszczonego bachora (denerwująco przekonujący Łukasz Simlat). W drodze towarzyszyć jej będzie bujany konik, pojawi się Żuleria von Mocz – akwizytorka kosmetyków dla wiedźm, postój wypadnie na stacji benzynowej, a cisza bywa taka, że słychać,  jak „obracają się parówki na hot dogi”. Opowieść co rusz przerywają reklamy bachorołapu, kolejne etapy podroży relacjonują telewizyjne prezenterki, pojawiają się cukierkowe jak reklamy dla dzieci animacje. I tylko muzyka – rockowa, mocna, grana na żywo przez Voo Voo – wybija z tego reklamowo-konsumpcyjnego świata, jaki zafundowaliśmy sobie i kolejnym pokoleniom. Masłowska każdy fragment pierwszej w swojej karierze baśni konsultowała ze swoją dziewięcioletnią córką i pewnie także dzięki temu dziecięcy widzowie bez kłopotów odnajdują w spektaklu cząstki swojego świata, bawią ich językowe twory autorki, nie odstrasza ironia.

 

Dorota Masłowska, Jak zostałam wiedźmą, reż. Agnieszka Glińska, Teatr Studio w Warszawie

Polityka 24.2014 (2962) z dnia 10.06.2014; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Antykonsumpcyjna baśń Masłowskiej"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wiedza nastolatków o seksie przypomina średniowieczną mapę świata

„Seks domaciczny” to nieprzypadkowe przejęzyczenie. Polskie nastolatki nie za bardzo wiedzą, jaki organ do czego służy.

Joanna Cieśla
11.08.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną