Teatr

Mścicielki z baletu

Zapowiedź spektaklu: „Giselle”, chor. Jurij Grigorowicz

materiały prasowe
Dzięki nowym technologiom tytuł trafił niedawno, w ramach transmisji z Teatru Bolszoj, na kinowe ekrany.

Pozornie – historia miłosna, jakich wiele.W istocie – jeden z najwybitniejszych baletów w skali światowej, jeżeli tylko umie się odczytać zawarte w nim symbole. Przeżywający kryzys tożsamości książę Albrecht (Siergiej Połunin) uwodzi, ukrywając swoje prawdziwe pochodzenie, szczerą i spontaniczną wiejską dziewczynę Giselle (Swietłana Zacharowa). Romans z góry skazany jest na niepowodzenie. Albrecht jest zaręczony i szybko zostaje zdemaskowany. Kobiety różnie radzą sobie z tematem niewierności. Batylda (Wiera Borisenkowa), narzeczona Albrechta, zachowuje spokój i obojętność. Giselle wpada w obłęd, pęka jej serce i umiera. Jeszcze inaczej postępują willidy. Każdego napotkanego mężczyznę traktują jak wroga i bezlitośnie doprowadzają do śmierci. To właśnie one zamierzają pomścić krzywdę Giselle. Dowodzi nimi Mirta (Jekaterina Szipulina), zwana żartobliwie w branży baletowej „kierowniczką cmentarza”. Uśmiercają zakochanego po uszy w Giselle Hansa ( Denis Sawin) i nie zamierzają odpuścić Albrechtowi. Książę wydaje się skruszony i prosi o łaskę. Niestety nie dowiemy się już, jak długo pozostanie w tym stanie.

Być może właśnie dlatego spektakl w 1841 r. zatytułowano „Giselle ou Les Wilis“. Jego pomysłodawca – Théophile Gautier – ceniony wówczas francuski poeta i krytyk teatralny nie zdawał sobie sprawy, że właśnie powstał choreograficzny i dramaturgiczny majstersztyk, który do dzisiaj stanowić będzie żelazną pozycję w repertuarze najbardziej liczących się zespołów baletowych. Nie był nawet pewien, czy jego nazwisko powinno pojawić się na afiszu. Tymczasem balet przestał być traktowany jako gorszy rodzaj sztuki i okazał się idealnym narzędziem do wyrażania romantycznych idei, takich jak: prawa do snucia marzeń i fantazmatów, wnikania w życie umarłych, wiary w mity, legendy i świat fantastyczny przenoszony z imaginacji ludowej.

Sensacją stały się pointy, wprawdzie po raz pierwszy zademonstrowane szerszej publiczności już w 1832 r., ale tym razem potwierdzające, że powinny stanowić nieodłączny element techniki tańca klasycznego. To one nadały tańcowi lekkości, a baleriny, stając na czubkach palców, ubrane w białe romantyczne paczki, sprawiały wrażenie istot nie z tego świata, które jedynie ten mikroskopijny punkt łączył jeszcze z życiem na ziemi. Dlaczego „Giselle” od lat jest nieobecna na polskich scenach? Nie wiadomo... To pytanie należałoby postawić dyrektorom zespołów baletowych. Tym bardziej cieszy, że teraz dzięki nowym technologiom, w ramach transmisji z Teatru Bolszoj, tytuł trafił na kinowe ekrany, także w Polsce, w wykonaniu primabalerin, solistów i corps de ballet Baletu Bolszoj. Spektakle transmitowane są nie tylko w dużych miastach, jak na przykład w warszawskim kinie Praha, ale także w wielu innych: małych i średnich, do których sztuka baletowa nie ma szansy w ogóle dotrzeć. Bo balet, wbrew wielu stereotypowym opiniom, jest sztuką żywą i nie boi się eksperymentów!

Giselle, choreografia: Jurij Grigorowicz, Bolshoi Ballet Live 2015/16, 140 min

*

Rozszerzona wersja recenzji, która ukazała się w Polityce nr 44 (3033)

Polityka 44.2015 (3033) z dnia 27.10.2015; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Mścicielki z baletu"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Problemy psychiczne dzieci i rodzicielskie zaniedbania

Dr hab. Małgorzata Święcicka: O problemach psychicznych dzieci i rozmaitych „psychologicznych modach”, rodzicielskich zaniedbaniach i lękach na wyrost.

Joanna Cieśla
16.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną