Teatr

Uroda ruchu

Recenzja spektaklu: „Burza”, chor. Krzysztof Pastor

Na pierwszym planie Patryk Walczak jako Ariel Na pierwszym planie Patryk Walczak jako Ariel Ewa Krasucka / Teatr Wielki Opera Narodowa w Warszawie
Szekspirowska „Burza” w choreografii Krzysztofa Pastora po raz pierwszy została wystawiona w 2014 r. w Amsterdamie. Teraz zainaugurowała Festiwal Szekspirowski Polskiego Baletu Narodowego.

Zmiany, które wprowadził choreograf do polskiej wersji baletu, okazały się trafione. Akcja prowadzona jest konsekwentnie – toczy się na wyspie i skoncentrowana jest na życiu wygnanego z Mediolanu księcia Prospera, jego córki Mirandy oraz rywalizujących o jej miłość dwóch wrogów politycznych: Ferdynanda i Kalibana. Żywioł muzyki i ruchu wzajemnie się w spektaklu przenikają. Ciała tancerzy tworzą urzekające plastyczne układy i jak w sztuce genialnego Anglika – scena jest pełna „dźwięków, melodii i ech, które radują ucho i nikomu nie szkodzą”. A tu, podobnie jak kostiumy i rewelacyjne projekcje wideo, wręcz pomagają w wykreowaniu wyspiarsko-burzowego nastroju.

Choreografia została przez tancerzy opanowana bezbłędnie; technika wykonania była na najwyższym poziomie. Uroda ruchu przysłoniła jednak w pierwszym akcie przedstawienia jego treść i sens. Zabrakło ekspresji i napięcia, które sprawiają, że widz jest w stanie przeżywać opowiadaną tańcem fabułę.

W drugim już wszystko wyszło dobrze. Skala emocji, zwłaszcza w miłosnym duecie Mirandy (Yuka Ebihara) i Ferdynanda (Maksim Woitiul), była odpowiednio wysoka, a scena konfrontacji starego Prospera (Abbas Bakhtiari, wirtuoz bębna daf) z jego młodym alter ego (Vladimir Yaroshenko) robiła duże wrażenie. Corps de ballet dał z siebie wszystko. Ruchy tancerzy w scenach opartych na improwizacji wynikały z akcji i sugestywnie imitowały wzburzone morskie fale. Był to jeden z mocniejszych punktów premiery „Burzy” w wykonaniu artystów Polskiego Baletu Narodowego.

I jeszcze mała dygresja: Patryk Walczak, który w 2013 r. zatańczył premierowego Puka w balecie „Sen Nocy Letniej” Johna Neumeiera, tym razem jako Ariel udowodnił, że role elfów i innych duchów są dla niego wymarzone. Trochę natomiast szkoda, że niewykorzystany został w pełni potencjał Pawła Koncewoja w roli Kalibana. Pierwszy solista PBN wcieliłby się na pewno z powodzeniem w bardziej szekspirowski charakter. W sztuce Szekspira Kaliban jest synem przegnanej z Algieru na wyspę wiedźmy Sykoraks; nielojalnym potworem, którego zryw ku wolności przybiera groteskowy charakter. W interpretacji Krzysztofa Pastora nabiera innego wymiaru. Jest wodzem, który ocalił księcia i jego córkę, a następnie został przez nich odrzucony i zniewolony.

Burza, chor. Krzysztof Pastor wg Williama Shakespeare’a, Teatr Wielki – Opera Narodowa w Warszawie

***

Rozszerzona wersja recenzji, która ukazała się w numerze 17/2016.

Polityka 17.2016 (3056) z dnia 19.04.2016; Afisz. Premiery; s. 83
Oryginalny tytuł tekstu: "Uroda ruchu"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Ghislaine Maxwell, kobieta, która pomogła Epsteinowi zbudować harem

Córka brytyjskiego magnata prasowego miała werbować dla swojego przyjaciela Jeffreya Epsteina młode, przeważnie nieletnie dziewczęta. Jak absolwentka Oxfordu mogła wejść w tę rolę?

Tomasz Zalewski
18.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną