Teatr

Miłość w cieniu katedry

Recenzja spektaklu: „Notre Dame de Paris”, reż. Gilles Maheu

Prezentujący kosmiczny poziom tancerze ratują gdyński musical. Prezentujący kosmiczny poziom tancerze ratują gdyński musical. Piotr Manasterski / materiały prasowe
Piękne songi i profesjonalizm oryginału sprawiają, że nie musimy niecierpliwie spoglądać na zegarek, choć o wzruszeniach, jakich dostarczał w oryginale choćby Garou, można zapomnieć.

O prawo do wystawienia tego słynnego musicalu starali się szefowie chyba wszystkich największych teatrów muzycznych w Polsce. Sukces osiągnęli dopiero w Gdyni, ale jest to zwycięstwo z gatunku pyrrusowych. Przede wszystkim dlatego, że nasza realizacja musiała być stuprocentową kopią wersji francuskiej. Zatem wszystkie główne zadania artystyczne (reżyseria, scenografia, kostiumy, choreografia itd.) powierzono pilnującej szczegółowych wytycznych producenta (łącznie z kolorem skarpetek) ekipie z zagranicy. I tylko wykonawcy są rodzimi. Nasz narodowy wkład w dramatyczną opowieść o wielkich namiętnościach wypada uznać za połowicznie udany. Słabo radzą sobie, zarówno aktorsko, jak i wokalnie, niemal wszyscy soliści, na czele z odtwórcami dwóch głównych ról Esmeraldy i Quasimodo. Najwyraźniej nie odnaleźli się (jeszcze?) w sztywnym gorsecie tzw. formatu. Na szczęście świetnie wypadają bohaterowie zbiorowi. Orkiestra brzmi jak berlińscy symfonicy, chóry – jak te anielskie. A tancerze (zaskakująco wiarygodni aktorsko) prezentują poziom wręcz kosmiczny, praktycznie niespotykany na polskich scenach.

Oczywiście piękne songi i profesjonalizm oryginału sprawiają, że nie musimy niecierpliwie spoglądać na zegarek, choć o wzruszeniach, jakich dostarczał w oryginale choćby Garou, można zapomnieć. Nieoczekiwanie nabiera mocy drugoplanowy wątek starcia dwóch sił: emigrantów i stróżów lokalnego porządku. Skojarzenia z tym, co dzieje się teraz w Europie, nasuwają się nieuchronnie, a song „Les sans papiers” („Bez dokumentów”) z dramatycznym wołaniem o azyl brzmi mocniej niż papierowe i nie zawsze śpiewane czysto miłosne wyznania.

Notre Dame de Paris, reż. Gilles Maheu, Teatr Muzyczny w Gdyni

Polityka 39.2016 (3078) z dnia 20.09.2016; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Miłość w cieniu katedry"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną