Teatr

Taniec z krową

Recenzja spektaklu: „Jezus”, reż. Jędrzej Piaskowski

„Jezus”, reż. Jędrzej Piaskowski „Jezus”, reż. Jędrzej Piaskowski Tomasz Jastrzębowski / Reporter
Odwołania religijne są równie zaskakujące jak wszystko inne w tym tańczącym na linie zawieszonej między czułością a pretensjonalnością spektaklu.

Spotkali się pewnego razu Kosmita, Metafora, Człowiek z przyszłości, Nowotwór, Maria Magdalena, Głuchoniewidomy i Katarzyna Kozyra… A może spotkań było kilka, kilkanaście czy kilka tysięcy razy. Albo nie było ich wcale, była tylko potrzeba, pragnienie, przeczucie i cierpienie. Takie właśnie, utkane z niedopowiedzeń i delikatne, jest najnowsze przedstawienie warszawskiego Nowego. Sulima, Piaskowski i piątka świetnych aktorów (Małgorzata Biela, Bartosz Bielenia, Sara Celler-Jezierska, Bartosz Gelner i Piotr Polak) czy może performerów – bo jest tu miejsce i na pieśń miłosną starej prostytutki Marii do głosu z radia, i na brawurowy taniec krowy, która uciekła z boksu i pierwszy raz widzi niebo i łąkę – próbują podzielić się ze sobą i z widzem rodzajem ciepłej, nieinwazyjnej nadziei na możliwość przekroczenia tego, co bolesne tu i teraz.

Hubert Sulima i Jędrzej Piaskowski, Jezus, reż. Jędrzej Piaskowski, Nowy Teatr w Warszawie

Polityka 27.2019 (3217) z dnia 02.07.2019; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Taniec z krową"

Czytaj także

Rynek

Jak PGNiG dosala Zatokę Pucką

Dlaczego mieszkańcom nadmorskiego Kosakowa przeszkadza, że morze jest słone?

Ryszarda Socha
12.11.2019