Wystawy

Nam też się podoba

Recenzja wystawy: „Jaremianka”

Studio Filmlove/Cricoteka / materiały prasowe
Na wystawie postanowiono przypomnieć, jak przenikały się i wzajemnie inspirowały wszystkie formy aktywności artystki – stąd rzeźby, kostiumy teatralne, szkicowniki, a nawet osobiste przybory malarskie.

Wystawę zatytułowano cytatem ze spektaklu „Zielonych lat”, w którym jej bohaterka Maria Jarema grała Kobietę Nowoczesną. Bo i była kobietą na wskroś nowoczesną, świetnie dającą sobie radę w zmaskulinizowanym środowisku przedwojennej Pierwszej i powojennej Drugiej Grupy Krakowskiej. Wyemancypowaną, o ukształtowanym lewicowym światopoglądzie, odważną. Ale przede wszystkim artystą wielu talentów i zainteresowań. Rozpoczynała przed wojną od rzeźby pod okiem wymagającego Xawerego Dunikowskiego. Po wojnie projektowała scenografie i kostiumy do teatru, parokrotnie współpracując z Kantorem w teatrze Cricot 2. A nawet wcielając się w rolę aktorki, także w spektaklach pisanych specjalnie dla niej. Ale potomni zapamiętali ją przede wszystkim jako mistrzynię techniki zwanej monotypią, którą doprowadziła do perfekcji, choć prawdziwie poświęciła się jej dopiero w ostatnich latach życia. Fascynował ją właściwie jeden temat: fenomen ludzkiej postaci. Traktowanej analitycznie i bardzo osobiście, z lekkością, ale też z abstrakcyjnym zacięciem. Kuratorka wystawy przypomniała, że krytycy określali te monotypie poetycko „linearnym splotem unerwień plastycznych”. Na wystawie postanowiono jednak przypomnieć, jak przenikały się i wzajemnie inspirowały wszystkie formy aktywności artystki – stąd rzeźby, kostiumy teatralne, szkicowniki, a nawet osobiste przybory malarskie.

Jaremianka. „Zostaję w tym teatrze. Podoba mi się tu”, Cricoteka, Kraków, do 17 lutego 2019 r.

Polityka 40.2018 (3180) z dnia 02.10.2018; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Nam też się podoba"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Historia, jakiej nie znacie: Zarazki na wojnie

Przerażające pojęcie „broni biologicznej” kojarzy się z XX w. Ale na pomysł, by wykorzystywać trucizny i choroby, wojskowi wpadli na długo, zanim ktoś po raz pierwszy wypowiedział słowo „wirus”.

Jan M. Długosz
27.03.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną