Jest mi przykro, że jestem aż tak wielkim optymistą
Rozmowa z Erikiem-Emmanuelem Schmittem, autorem światowego bestselleru „Oskar i pani Róża” o tym, jak uprawiać radość, brać życie takim, jakie jest: kruche i delikatne
Eric-Emmanuel Schmitt. Krytycy zarzucają mu naiwny optymizm, ale jego powieści osiągają kilkusettysięczne nakłady i trafiają na listy bestsellerów.
Pablo Blazquez Dominguez/WireImage

Eric-Emmanuel Schmitt. Krytycy zarzucają mu naiwny optymizm, ale jego powieści osiągają kilkusettysięczne nakłady i trafiają na listy bestsellerów.

Dariusz Bugalski: – Skąd się biorą pańskie postacie?
Eric-Emmanuel Schmitt: – Nie wiem. Jestem tylko uchem, które słucha ich opowieści. Ale najpierw noszę je w sobie, jakbym był w ciąży. Czuję się jak kobieta, a właściwie jak słonica, bo moja ciąża trwa bardzo długo. A pisanie to poród. Kiedy już słyszę, widzę, czuję obecność tych postaci, osuwam się po prostu na biurko i zasypiam. Pięć, dziesięć minut później budzę się z odbitą na twarzy klawiaturą komputera.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną