Ludzie i style

Brytania jak król Midas

Po Igrzyskach w Londynie

Premier David Cameron sugerował, że Wielka Brytania - niczym mitologiczny król Midas – przemieniła Igrzyska Olimpijskie w złoto dla kraju. Czy na pewno?

Czy się uda zrobić to w sensie dosłownym – nie wiadomo, zwłaszcza, że rząd chciałby wykazać, iż do skarbca państwowego wypłynie aż 13 miliardów funtów w formie – jak to określają ekonomiści - zysku ciągnionego. Inwestycje zagraniczne, nowe zamówienia dla brytyjskich firm (na przykład pewna brytyjska firma dostała właśnie ogromny kontrakt z Kataru na techniczne przygotowanie Mundialu za 10 lat). Prognozują, że się zwiększy potężnie napływ nowych turystów.

Ale chodzi mi nie o złoto w sensie bankowych zysków, lecz o złoto symboliczne, jak u Midasa. Otóż Wielka Brytania – kraj sześćdziesięciomilionowy – zdobyła trzecie miejsce w klasyfikacji medalowej – zaraz po światowych gigantach: Ameryce i Chinach. Jak to się dzieje, że kraj o liczbie ludności niemal dokładnie takiej samej jak Francja czy Włochy, znacznie mniejszy od Rosji, mniejszy i słabszy od Niemiec, w dodatku ogarnięty kryzysem gospodarczym i jęczący z powodu drastycznych oszczędności budżetowych, winduje się w medalach na trzecie miejsce w świecie?

Wydaje się, że akurat w sporcie Wielka Brytania zbiera dobre żniwo swej rekordowej wielokulturowości. Londyn jest z kolei najbardziej kulturowo różnorodnym miastem świata i to od lat. Pokolenia emigrantów – których tak się boją nacjonaliści – wniosły różnorodność, dającą witalność i siłę. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby niektóre dawne kolonie – jak na przykład Jamajka, niepodległa dopiero od 1962 r. - zostały przy koronie, albo gdyby medale liczono razem tym krajom, które mają wspólną głowę państwa – monarchinię Elżebietę II. Polska, nawet gdyby liczono medale w jej granicach jagiellońskich, wypadłaby dużo lepiej, ale przecież nie tak samo.

Badania dowodzą, że Igrzyska Olimpijskie są największą reklamą dla każdej marki na świecie, w tym również dla wizerunku kraju. W tej – jak to określił Cameron - międzynarodowej ofensywie czarowania publiczności londyńczycy zdobyli medal. W tym w sprawach najzupełniej przyziemnych: obawiano się o bezpieczeństwo na tak ogromnej imprezie i komunikację w tak wielkim mieście. Ale i z tym nie było wpadek. Gratulacje.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną