Ile zarabiają polscy piłkarze

Zadanie: tanie kopanie
W powszechnej opinii polski piłkarz gra słabo, bo jest zepsuty przez pieniądze. Jednak kluby Ekstraklasy płacą swoim zawodnikom coraz mniej. Ale wciąż o 50 mln zł za dużo.
Miroslav Radović (Legia Warszawa) – 166 tys. złotych miesięcznie
Andrzej Iwańczuk/Reporter

Miroslav Radović (Legia Warszawa) – 166 tys. złotych miesięcznie

Sukces mistrzów Polski, warszawskiej Legii, która w drodze do Ligi Mistrzów rozbiła Celtic Glasgow (6:1 w dwumeczu), jeszcze nie okrzepł, gdy dzieło piłkarzy zepsuła amatorszczyzna działaczy warszawskiego klubu. Dopuszczenie do gry nieuprawnionego rezerwowego skończyło się walkowerem dla Celtiku, a Legia zamiast walczyć o Ligę Mistrzów musi ratować sezon, starając się przebić do fazy grupowej Ligi Europy. Niekompetencja ludzi odpowiedzialnych w Legii za protokolarne formalności usunęła w cień bardzo dobre wrażenie, jakie Legia zostawiła na boisku. Podtrzymał je Ruch Chorzów, który dość niespodziewanie (i szczęśliwie) awansował do decydującej rundy eliminacji Ligi Europy. Miłośników czarnego piłkarskiego humoru nie zawiódł jednak poznański Lech, odpadając po porażce z zespołem złożonym z islandzkich studentów, wspomaganych przez kilku duńskich półzawodowców.

Po każdym blamażu polskiego klubu w europejskich pucharach wraca ta sama śpiewka: a) w Europie nie ma słabych drużyn; b) formę szykowaliśmy na później; c) drużyna jest dobra, tylko wyników nie ma; d) sorry, taki mamy klimat. Tymczasem kibic wie swoje: piłkarz grający w Ekstraklasie daje z siebie mało i nie ma motywacji, by dawać więcej, co jest logiczne, ponieważ tak czy siak zarabia dużo. Zorientowany w realiach płacowych prezes Ruchu Chorzów Dariusz Smagorowicz: – Na gwiazdę trzeba wydać co najmniej 80–100 tys. zł miesięcznie. Andrzej Juskowiak, były napastnik, a obecnie dyrektor sportowy Lechii Gdańsk: – W klubie walczącym o mistrzostwo zawodnik, który w miarę regularnie gra w pierwszym składzie, raczej nie zarabia mniej niż 30 tys. zł miesięcznie.

Pensje, premie i inne bonusy to dla przeciętnego klubu Ekstraklasy 70–80 proc. kosztów. Za dużo. Ostatnio ożył pomysł, by w każdym klubie wprowadzić odgórny, administracyjny limit płac dla piłkarzy, który funkcjonuje m.in. w zawodowych ligach za oceanem i nosi nazwę salary cap. W żadnej z poważnych futbolowych lig to nie działa, ale zwolennicy tego rozwiązania twierdzą, że jak ulał pasuje do umiarkowanie poważnego poziomu Ekstraklasy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną