Ludzie i style

Śliska sztanga

Śliskie ciężary prezesa Kołeckiego

Jeszcze będąc sztangistą, Kołecki na wylot poznał dopingową procedurę oraz furtki, które trzeba otworzyć, żeby oczyścić się z zarzutów. Jeszcze będąc sztangistą, Kołecki na wylot poznał dopingową procedurę oraz furtki, które trzeba otworzyć, żeby oczyścić się z zarzutów. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Kłopotliwe pytania o doping co jakiś czas wracają do Szymona Kołeckiego. Odpowiadał na nie jako zawodnik, a teraz odpowiada jako prezes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów.
Drugi – w Pekinie – przyjemnie zaskoczył, bo pojechał tam trochę z marszu, po długim leczeniu kolejnej z ciężkich kontuzji.Xinhua/Photoshot/Reporter/EAST NEWS Drugi – w Pekinie – przyjemnie zaskoczył, bo pojechał tam trochę z marszu, po długim leczeniu kolejnej z ciężkich kontuzji.

Nieszczęścia chodzą parami. Nie dość, że z mistrzostw świata w Ałmatach Polacy wrócili bez medalu (pierwszy raz od dziewięciu lat), to na dodatek w ostatnich tygodniach za polskimi ciężarami ciągnie się dopingowy smród. Co jakiś czas wypływają nowe sprawy, mnożą się wątpliwości, jak również oskarżenia o przymykanie prezesowskiego oka na szprycujących się zawodników. Tymczasem za kilka tygodni wygasa umowa z Anwilem, głównym sponsorem PZPC, ściągniętym właśnie przez Szymona Kołeckiego.

Polityka 48.2014 (2986) z dnia 25.11.2014; Ludzie i style; s. 116
Oryginalny tytuł tekstu: "Śliska sztanga"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >