Ludzie i style

Facebook zna cię lepiej niż twoi najbliżsi

A czasem wie o użytkownikach więcej niż oni sami o sobie. Wystarczy, że przeanalizuje ich „lajki” – przekonują badacze z uniwersytetów Cambridge i Stanforda.
.Piotr Socha/Polityka.

Pogodziliśmy się z myślą, że największe portale internetowe gromadzą o nas rozmaite informacje. Ale nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele potrafią na ich podstawie wywnioskować na nasz temat.

Pewne światło na tę sprawę rzucają wieloletnie badania, których wyniki opublikowali właśnie (PDF) naukowcy z Uniwersytetu Cambridge i Uniwersytetu Stanforda. Porównali oni to, co o użytkownikach Facebooka sądzą ich znajomi i członkowie rodziny, z tym, co można wywnioskować na podstawie ich fejsbukowych „polubień”. Okazało się, że algorytm portalu bliższy jest prawdy o badanych niż ich otoczenie.

Precyzja algorytmu zależała od tego, jak wiele danych brał pod uwagę. Jeśli miał do dyspozycji:

 – 10 „polubień” – radził sobie lepiej niż przeciętnie znajomi danego użytkownika
 – 150 „polubień” – wygrywał zazwyczaj z członkami rodziny badanych
 – 300 „polubień” – był lepszy niż partner/partnerka danej osoby.

Jak wyglądało badanie?

Naukowcy najpierw zebrali dane z kwestionariuszy, w których respondenci opisywali samych siebie, odpowiadając na 100 pytań. Wyniki ankiety porównali z tym, co osoby te „lubią” na Facebooku. Dzięki temu odkryli, że pewne „polubienia” zwykły się wiązać z określonymi cechami charakteru. Dajmy na to fani Kim Kardashian najczęściej okazywali się ekstrawertykami, którzy lubią spędzać czas poza domem. A osobami sumiennymi – te „lubiące” strony związane z bieganiem.

W ten sposób badacze nauczyli algorytm odgadywać podstawowe czynniki osobowości użytkowników serwisu – otwartość, sumienność, ekstrawersję, ugodowość i neurotyczność, czyli tzw. wielką piątkę – na podstawie „polubień” tych osób. Przewidywania te porównywali potem z tym, co o respondentach mówili ich bliscy.

Zdarzało się także, że domysły modelu opartego na Facebooku okazywały się lepsze nawet od tego, co respondenci sądzili sami o sobie. Poza ogólnymi cechami naukowcy pytali także o konkrety – na przykład o to, ile alkoholu spożywają przeciętnie w ciągu tygodnia. Oszacowanie tej odpowiedzi jednocześnie zlecali swojemu algorytmowi. Po upływie kolejnego tygodnia sprawdzali, kto był bliżej prawdy – i znów bywało, że wygrywał komputer.

Gra w polubienia

 – Podczas wypełniania naszego kwestionariusza ludzie próbowali pokazać się od lepszej strony. Komputer jest odporny na takie pokusy, dlatego bywa bardziej obiektywny – komentował wyniki eksperymentu prof. Michal Kosinski, członek zespołu z Uniwersytetu Stanforda. Również bliscy badanych woleli przedstawiać ich w nieco lepszym świetle.

Według Kosinskiego wyniki badań są o tyle zaskakujące, że jednym z osiągnięć ewolucji człowieka jest właśnie zdolność oceniania podstawowych cech osobowości innych ludzi. Tymczasem przy dostępie do odpowiednich danych algorytm okazuje się lepszym znawcą charakterów. – Komputer pokonuje nas w naszej własnej grze – stwierdził Kosinski.

Przewaga algorytmu wynika w dużej mierze z wspomnianej odporności na skłonność do koloryzowania rzeczywistości. Ponadto komputer wyciąga wnioski z całej dostępnej wiedzy. A nie tylko – jak to bywa u nas – ostatnich lub szczególnie dramatycznych wydarzeń. Do wszystkich danych przykładają tę samą wagę. I nie oceniają naszych „polubień”, zainteresowań i cech osobowości jako dobre lub złe.

Dlatego w przeciwieństwie do nas nie ulegają pokusie, by dostosowywać swoje obserwacje do społecznych oczekiwań. – Bo przecież i tak nikogo z nas nie lubią – podsumował Kosinski.

(źródła: Stanford.edu, New Scientist, Sciencemag, Wired)

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Jak leśnicy sami sprywatyzowali Lasy Państwowe

Prywatyzacją lasów politycy straszą nas regularnie. Zawsze wtedy, gdy partykularne interesy leśnego lobby i jego politycznych protektorów wydają się zagrożone. Samym jednak lasom przekazanie w prywatne ręce nigdy nie groziło. PiS wykreowało wroga, żeby nas przed nim bronić.

Joanna Solska
01.09.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną