Jak pracować, żeby nie zwariować – sześć pozornie prostych porad
Oczekuje się od nas wydajności i dyspozycyjności. Krótko mówiąc: że będziemy wykonywać wiele obowiązków naraz. Okazuje się jednak, że ani nie uczyni nas to lepszymi pracownikami, ani szczęśliwszymi ludźmi.
.
K2 Space/Flickr CC by 2.0

.

Większość z nas uważa się za bardzo zajętych, pracowitych, a wręcz niezastąpionych ludzi. Zwłaszcza na polu zawodowym. Lista powierzonych nam zadań zwykle z czasem się wydłuża, doba tymczasem wprost przeciwnie – wydaje się coraz krótsza.

By sprostać wymaganiom współczesności, pracownik wykazuje się na wielu polach naraz. Stąd też moda na multitasking, wielozadaniowość. W internecie i na półkach księgarskich przybywa porad i poradników, jak być maksymalnie wydajnym w maksymalnie krótkim czasie. Prowadzi się w tym celu nietanie kursy i szkolenia. Tymczasem multitasking może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Naukowcy, analizując i obserwując pracowników, doszli do wniosku, że odrzucenie idei wielozadaniowości w dłuższej perspektywie okaże się korzystne i dla nas, i dla wykonywanej przez nas pracy. Oto 6 porad, opracowanych na podstawie badań naukowców z University of Toronto, University of California i Rush University, które pokazują, jak być bardziej produktywnym bez popadania w manię wielozadaniowości.

1. Po prostu przestańmy wykonywać kilka zadań jednocześnie

.
Ryan Ritche/Flickr CC by 2.0

.

Co prawda istnieje w nas pokusa, żeby robić dwie, trzy albo więcej rzeczy naraz (przecież w ten sposób zaoszczędzimy czas), wspierają w nas tym rozmaite akcesoria technologiczne (choćby równie wielozadaniowe smartfony). Taki tryb życia powinniśmy jednak rychło zmienić.

Okazuje się bowiem, że im więcej zadań wykonujemy naraz, tym więcej nam umyka, tym częściej popełniamy błędy i jesteśmy zmuszeni cały proces rozpoczynać od nowa. W gruncie rzeczy czas marnujemy więc podwójnie. 

Obserwuje się poza tym, że ludzie wykonujący wiele czynności naraz paradoksalnie łatwiej się rozpraszają. Ludzki mózg jest wprawdzie zdolny do „ogarnięcia” paru spraw jednocześnie, ale siłą rzeczy pracuje wtedy wolniej. Stąd towarzyszące nam rozdrażnienie i poczucie frustracji, że wciąż nie potrafimy nadążyć.

Co w takim razie ułatwi nam pracę? Zajmowanie się jednym, konkretnym zadaniem. Wyznaczenie bliższego celu. Na początek wystarczy odwyknąć od ciągłego zaglądania do skrzynki pocztowej, na Facebooka czy Twittera.

2. Zróbmy sobie przerwę

.
DonkeyHotey/Flickr CC by 2.0

.

Im szybciej uporamy się z pracą, tym szybciej znajdziemy chwilę wolnego? Niekoniecznie. Obciążeni, nie uwiniemy się z obowiązkami zbyt szybko. Z drugiej strony – miewamy poczucie winy, gdy pozwalamy sobie na chwilę przerwy. To błąd.

Badania dowodzą, że wyjście do biurowej kuchni na kawę, kilkuminutowe „nicnierobienie” – podnosi kreatywność i zwiększa wydajność pracy. Ta zasada obowiązuje w szczególności wtedy, gdy przymierzamy się do wyjątkowo trudnego zadania – wykonamy je efektywniej i sprawniej, jeśli chwilę przedtem wypoczniemy. 

Najlepiej jeśli nasza przerwa będzie trwać ok. 10 minut – odpoczniemy, ale nie rozkojarzymy się i nie rozleniwimy.

3. Utnijmy sobie drzemkę

.
Tony Alter/Flickr CC by 2.0

.

Nie każdy ma to szczęście, żeby pracować w korporacjach typu Google czy Apple, gdzie codzienna drzemka jest gwarantowanym w umowie standardem. Dowodzi się jednak, że krótka drzemka dobrze wpływa na mózg, polepsza koncentrację (mówiąc językowym żargonem: pozyskana wiedza ma szansę się skonsolidować, uporządkować) i ogólną czujność oraz czułość na bodźce.

Drzemka nie powinna trwać dłużej niż 30 minut (potem śnimy już głęboko). Jeżeli mamy możliwość drzemania w pracy (co zapewne rzadko się zdarza), warto chwilę przed nią wypić mocną kawę. Po 20-minutowej drzemce będziemy jak nowo narodzeni.

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną