A może starasz się za bardzo, żeby wszystkich wokół zadowolić? – 5 sygnałów ostrzegawczych
Nadmiar empatii bywa szkodliwy. Zwłaszcza gdy otoczenie w ogóle takiej troski od nas nie oczekuje albo nie docenia.
.
serendipityandcreativity/Tumblr

.

Mówi się, że odrobina egoizmu – zdrowego egoizmu – nie tylko nie szkodzi, ale jest wręcz potrzebna, żeby funkcjonować w społeczeństwie i w otoczeniu bliskich osób (które, co wielu z nas wie z doświadczenia, bywają roszczeniowe). Z drugiej strony – warto (i powinno się) okazać innym minimum troski, przynajmniej w stopniu, który dowodzi o jakimś zaangażowaniu.

Przesadny egoizm i nadmiar empatii to dwie skrajności i dwie skrajne postawy. O ile jednak egoizm nasuwa przykre skojarzenia, o tyle wzajemna troska uchodzi już zwykle za dowód dojrzałości i siły konkretnej relacji (przyjacielskiej, romantycznej itp.). Gorzej, jeśli przedkładając czyjeś potrzeby nad własne, zapominamy się i tracimy z oczu własne cele. Odnosi się to również do stosunków czysto zawodowych.

„Pragnienie, żeby zadowolić wszystkich dookoła, staje się czasem problematyczne” – tłumaczy psychoterapeutka Amy Morin. Problematyczne i zwyczajnie szkodliwe. Co gorsza, niekiedy trudno nam tę własną nadgorliwość w sobie zauważyć, nawet jeśli pomoc, którą z ochotą niesiemy, inni przeoczają albo nie potrafią (nie chcą) jej docenić.

Zdaniem Amy Morin powinniśmy przystopować i baczniej siebie poobserwować. Czy przypadkiem nie staramy się za bardzo? Oto pięć sygnałów ostrzegawczych:

1. Nie potrafisz odmawiać. Zauważ – powiada Morin – że godząc się na coś, rezygnujesz jednocześnie z czegoś innego. Jeśli pracujesz po godzinach, pozbawiasz się czasu, który mógłbyś zagospodarować inaczej, np. spędzić chwilę z rodziną albo sprawić samemu sobie przyjemność. 

Jak temu zaradzić? Psycholożka radzi, żeby wyrobić sobie inną automatyczną odpowiedź. Zamiast „tak” można by mówić na przykład: „pozwól, że się temu przyjrzę”. Innymi słowy należy dać sobie dodatkową chwilę do namysłu. I umieć odmówić, jeśli sprawa może poczekać albo nie jest warta naszej uwagi (bo ktoś np. zechciał przekazać nam własne obowiązki).

2. Nie potrafisz podjąć decyzji. I odpowiadasz na pytania wedle oczekiwań innych osób, mówisz to, co inni chcą usłyszeć – tłumaczy terapeutka. Każda przyszła decyzja będzie sprawiać nam kłopot – bo nie będziemy w stanie pogodzić różnych racji, a już tym bardziej wyartykułować własnej.

Jak temu zaradzić? Ćwicząc (samo)świadomość, koncentrując się od czasu do czasu na własnych potrzebach i upodobaniach. Jeśli trzeba – warto nawet wynotować, co się dla nas liczy, do czego dążymy, co sprawia nam radość albo co daje nam energię. Bez przesadnego oglądania się na innych.

3. Nie prosisz o pomoc. Sam często udzielasz pomocy, ale o nią nie prosisz? To sygnał, że starasz się za bardzo i przeceniasz swoje możliwości. „Jeśli nie prosisz o pomoc nawet w drobnych sprawach, to znaczy, że prawdopodobnie tracisz w życiu wiele możliwości, szans” – powiada Marin. Poza tym jak się przekonać, że można polegać na innych, jeśli nie wystawia się ich na takie niepozorne próby? Samodzielność i samowystarczalność nie sprowadza się do wykonywania wszystkich obowiązków w pojedynkę.

Jak temu zaradzić? Małymi krokami. Postanów na początek, że poprosisz o jedną przysługę dziennie – podpowiada terapeutka. Z czasem przyjdzie ci to łatwiej.

4. Żyjesz wbrew wartościom, które wyznajesz. Brzmi podniośle, ale zdarza się wcale nierzadko. Jeśli spełniasz cudze oczekiwania i zapominasz o własnych, prędzej czy później zorientujesz się, że czegoś ci w życiu brakuje – twierdzi Marin. Na przykład gdy praca, którą wykonujesz, nie do końca ci odpowiada, ale bliscy ci kibicują i próbujesz ich zadowolić. Albo gdy ślęczysz po godzinach, żeby zadowolić szefa i współpracowników. Gdy wiecznie oddaje się innym przysługi, łatwo zapomina się o sobie.

Jak temu zaradzić? Znów – wystarczy chwila namysłu. Pomyśl, czy przypadkiem nie za często udzielasz innym pomocy, czy nie jesteś oparciem dla zbyt wielu osób i czy nie dość mocno cię to obciąża. Zastanów się poza tym, co dałoby ci radość i jakie wartości się dla ciebie liczą. Zweryfikuj je.

5. Nie wyznaczasz granic. Zdrowych granic – precyzuje psycholożka. Czy pozwalasz innym – mówiąc potocznie i dosadnie – wchodzić sobie na głowę? Czy zawsze jesteś na zawołanie? Jeśli tak, twoja prywatna przestrzeń prawdopodobnie jest niewielka. Co gorsza, możesz niepotrzebnie zrazić się do niektórych osób, poczuć przez nie osaczony.

Jak temu zaradzić? Odmawiać, nawet jeśli miałoby to doprowadzić do rozluźnienia więzów albo kłótni. Zdaniem Marin relacje, które przejdą taką próbę, są warte naszej energii. Wszystkie inne – cóż, najwyraźniej pora kilka mostów za sobą spalić.

Wszystko sprowadza się, jak widać, do (zdrowych) relacji z innymi ludźmi i zachowania właściwych proporcji. Co tylko brzmi łatwo, a w rzeczywistości wymaga sporej pracy nad sobą.

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną