Nowości od Apple: nowy iPhone, nowy iPad i Apple TV. Ale czy coś tu zachwyca?

Ciekawsze niż iPhone’y
Nowe iPhone’y nie przynoszą rewolucyjnych zmian – choć Apple uważa inaczej – za to olbrzymim zaskoczeniem okazał się nowy iPad. Skądinąd głęboki ukłon w stronę Microsoftu i jego Surface’a.
iPhone 6s
Apple/mat. pr.

iPhone 6s

iPad Pro
Apple/mat. pr.

iPad Pro

Apple TV
Apple/mat. pr.

Apple TV

Na pierwszy rzut oka iPhone 6s i jego większy brat iPhone 6s Plus nie różnią się znacząco od swoich poprzedników. Drugi rzut oka utwierdza w tym przekonaniu. Co się zatem zmieniło?

Wbrew pozorom sporo. Telefony mają silniejszy procesor A9 (o ok. 70 proc. wydajniejszy od A8 z poprzednich iPhone’ów) i nowy koprocesor odpowiedzialny za śledzenie aktywności fizycznej użytkownika, co ucieszy miłośników fitnessu i biegania. Zwiększono rozdzielczość aparatu fotograficznego z 8 do 12 megapikseli, można nim teraz kręcić filmy 4K. Ekran jest chroniony wytrzymalszym szkłem, ale przede wszystkim – i to jest najważniejsza zmiana – potrafi rozpoznawać siłę nacisku i różnorodnie nań reagować.

Przykładowo, naciskając na daną ikonę mocniej, użytkownik będzie mógł wydać iPhone’owi inne polecenie niż przy nacisku słabym. Tę technologię Apple stosował wcześniej w ekranie „zegarka” Apple Watch i gładzikach MacBooków. I uważa ją za przełomową. Warto może zatem przypomnieć, że jeszcze wcześniej, w archaicznym świecie komputerów, realizacją idei sterowania z alternatywnym zestawem poleceń była mysz z dwoma przyciskami. To miłe, że Apple w końcu się do tej koncepcji przekonał.

Apple od lat słynie jako firma, która przechwytuje cudze pomysły i – gdy się uda – doprowadza je do perfekcji. Tym razem spodobała mu się idea ni to tabletu, ni to komputera z dołączaną klawiaturą dotykową i rysikiem, lansowana od lat przez Microsoft w linii urządzeń Surface. Nowy, większy iPad, z dopiskiem Pro, o grubości zaledwie 6,9 mm, ma ekran o przekątnej 12,9 cala i rozdzielczości aż 2732 x 2048 pikseli. Będzie można do niego dokupić etui-klawiaturę oraz – i w tym miejscu piekło zamarza raz jeszcze – rysik, przez Apple nazwany bezpretensjonalne Pencil. Gdy sobie człowiek przypomni, jak okrutnie kpił z rysików Steve Jobs – w kontekście konkurencyjnych rozwiązań Wiadomo Jakiej Firmy – to można się zadumać, jak daleką przeszedł Apple drogę pod rządami Tima Cooka.

Z iPada Pro nie ma jednak powodów szydzić. Wysokiej klasy, relatywnie duży ekran (większy niż w najnowszym MacBooku) o gwarantującej ogrom detali rozdzielczości nie tylko pozwoli na bardziej komfortowe korzystanie z internetu i oglądanie filmów. Jakość obrazu ucieszy także pasjonatów fotografii, którzy ponadto, dzięki rysikowi, będą mogli wygodnie obrabiać zdjęcia – w szybkiej edycji grafiki ma pomóc, podobno bardzo wydajny, procesor A9X.

Precyzję sterowania Pencilem zapewne przywitają oklaskami użytkownicy arkuszy kalkulacyjnych i innych temu podobnych tabelkowych aplikacji. W dodatku iPad Pro ma dokładnie rozpoznawać poziomy nacisku i stopień nachylenia, co z kolei jest obietnicą złożoną rysownikom. Miejmy nadzieję, że będzie to rozwiązanie przynajmniej zbliżone precyzją i możliwościami do rewelacyjnych tabletów graficznych firmy Wacom. Cena iPada Pro, bardzo wysoka, proporcjonalnie wysoko zawiesza poprzeczkę oczekiwań.

Abstrahując od ceny, jest to apetyczny sprzęt. Większy ekran i potencjał rysika skuteczniej namawiają do wymiany starego modelu na nowy niż w przypadku najnowszych iPhone’ów.

Wśród nowości zapowiedzianych przez Apple najwięcej kontrowersji budzi przystawka telewizyjna Apple TV. Czy ładny, minimalistyczny – oby prosty w obsłudze – pilot z dotykowym panelem, integracja z cyfrową asystentką Siri i jakoby możliwość bawienia się efektownymi grami wideo to wystarczająco wiele, by podbić rynek?

Jak „inteligentne” są dzisiejsze niby-inteligentne cyfrowe asystentki i jak sobie radzą z rozpoznawaniem mowy, powszechnie wiadomo, ale być może Siri, zdolna wyszukać w zasobach serwisów HBO, Netfliksa itp. odcinki ulubionego serialu z ulubionym aktorem, sprawdzi się w swojej roli. Apple TV będą kupować ci, którzy znają Siri z iPhone'ów, co minimalizuje ryzyko rozczarowania.

Apple kusi też transmitowaniem na żywo przez swą przystawkę telewizyjną ważnych wydarzeń sportowych. Co to tak naprawdę oznacza, nawet jeśli nie skończy się na golfie, rugby i amerykańskim footballu? Apple TV to wciąż wielka niewiadoma. Warto jednak śledzić losy tej inicjatywy, bo być może Apple dzięki swej przystawce wreszcie utworzy przyczółek na rynku, który od dawna chce podbić. A wtedy świat telewizyjnych technologii czekałyby zmiany.

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną