Nandrolon: środek najłatwiej wykrywalny. Dlaczego stosowali go polscy sztangiści?
Bracia Zielińscy zostali wykluczeni z występów na Igrzyskach Olimpijskich w Rio. W próbkach ich moczu wykryto nandrolon.
Partha S. Sahana/Flickr CC by 2.0

Stosowanie dopingu jest praktyką naganną, która przeczy najpiękniejszym ideom sportu. Wydarzenia ostatnich miesięcy pokazują jednak, że stosowanie substancji zakazanych jest tyleż smutne, co powszechne.

Kiedy przyłapano na dopingu Lanca Armstronga, padł mit o „czystym” kolarstwie, a późniejsze afery dopingowe postawiły pod znakiem zapytania niemal każdą inną dziedzinę sportu. Tamte przypadki pokazywały doping jako praktykę koronkową, w którą zaangażowane są całe sztaby ludzi nieustannie pracujących na to, aby być krok przed Światową Agencją Antydopingową.

Pozostaje więc zadać pytanie, jak to możliwe, że topowi polscy sportowcy zostali przyłapani na używaniu jednej z najłatwiej wykrywalnych substancji dopingowych?

Nandrolon jest sterydem anabolicznym, podawanym pacjentom cierpiącym po rozległych operacjach, złamaniach, oparzeniach czy urazach wielu narządów. Stosuje się go w celu przyspieszenia przemiany białkowej mięśni, zwiększenia apetytu, pobudzenia procesu tworzenia krwi oraz zrastania się kości.

U stosujących go pacjentów dochodzi do szybszej regeneracji uszkodzonych części ciała, co jest szczególnie cenne w przypadku najbardziej cierpiących. Ale jeżeli nandrolon przyjmie osoba zdrowa, dojdzie do zwiększenia odporności, wytrzymałości oraz siły mięśni. Właśnie przez wzgląd na takie właściwości środek zaczął być stosowany przez sportowców, którzy chcieli chemicznie poprawić wyniki swoich treningów.

„Zachwyt” nad działaniem nandrolonu miał miejsce całe lata temu. Środek został uznany za zakazany w sporcie już w latach 60. ubiegłego wieku. Bez wątpienia afer z nandrolonem w tle było od tego czasu sporo. Na jego używaniu zostali przyłapani m.in. Daniel Plaza (hiszpański lekkoatleta i mistrz olimpijski z Barcelony w 1992 r.) i brytyjski sprinter Linford Christie (również mistrz olimpijski). Dziś, jak się zdaje, środek przeszedł już do dopingowego lamusa.

Obecnie stosowanie tej substancji niesie ze sobą dużo więcej problemów niż korzyści. Nandrolon jest eliminowany z organizmu przez bardzo długi czas, pozostaje w nim do 18 miesięcy. Co więcej, każde, nawet najsłabiej wyposażone laboratorium jest w stanie wykazać obecność substancji w próbkach moczu. W zasadzie nie da się go nie znaleźć. A istota nowoczesnego dopingu polega na szybkim pozbyciu się zakazanych środków z ciała sportowca.

Te akurat igrzyska miały być wolne od dopingu, o czym wiedzieli zarówno sami sportowcy, jak i towarzyszące im sztaby specjalistów. Czyżby nasza kadra była jedyną, która przegapiła fakt, że kontrole w tym roku mają być wyjątkowo skrupulatne?

Stosowanie nielegalnych środków nie jest samodzielnym pomysłem sportowców, w nielegalną praktykę najczęściej są zaangażowane całe sztaby ludzi. Co więcej, sportowcy doskonale zdają sobie sprawę, że ich ciała są ich największym skarbem, i bardzo uważają na środki, które przyjmują. Bo jedna wpadka może kosztować ich całą karierę.

Braciom Zielińskim również towarzyszył sztab zaufanych trenerów, lekarzy i fizjoterapeutów. Trudno jednak sobie wyobrazić, żeby posiadający rozległą wiedzę specjaliści, decydując się na doping, wybrali tak prymitywny zabieg jak stosowanie nandrolonu. Czy Zielińscy aby na pewno przyjęli środki w pełni świadomie? Mogło tak być, ale nie musiało. Na ten moment sprawa wymaga dogłębnego zbadania. No i pożegnania marzeń o medalach dla tych akurat ciężarowców.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną