Ludzie i style

„Sala wojenna” Facebooka ma chronić internet przed trollami i botami

„Sala wojenna” Facebooka ma chronić internet przed trollami i botami

Facebook był pierwszym przedsiębiorstwem społecznościowym, które zaczęło zwalczać nieprawdziwe informacje. Facebook był pierwszym przedsiębiorstwem społecznościowym, które zaczęło zwalczać nieprawdziwe informacje. Dado Ruvic / Forum
Firma Marka Zuckerberga tworzy centrum dowodzenia do monitorowania kampanii przed wyborami w USA i Brazylii. Być może okaże się pomocne także w Polsce.

Wynik referendum brexitowego i wybór Donalda Trumpa na prezydenta wyniosły problem fałszywych wiadomości do głównego nurtu debaty publicznej w Stanach Zjednoczonych i niemal wszystkich państwach Unii. Według ekspertów w Wielkiej Brytanii i USA fake newsy odegrały dużą rolę w formowaniu decyzji wyborców przed pójściem do urn. Trolle i boty rozpowszechniające nieprawdziwe wiadomości miały największą siłę przebicia w mediach społecznościowych, których właściciele nie robili nic, by ograniczać zasięgi dezinformatorów.

Facebook walczy z dezinformacją

Facebook – właściciel medium o tej samej nazwie, portalu do dzielenia się zdjęciami Instagram i komunikatora internetowego WhatsApp – był pierwszym przedsiębiorstwem społecznościowym, które zaczęło zwalczać nieprawdziwe informacje. Przedstawiciele firmy od czerwca regularnie informują o usuwaniu profili powiązanych z działaniem rosyjskich czy irańskich dezinformatorów. Teraz Facebook ogłosił stworzenie sali wojennej – centrum dowodzenia do monitorowania kampanii wyborczej przed listopadowymi wyborami do amerykańskiego Senatu i Izby Reprezentantów oraz kampanii przed październikowymi wyborami parlamentarnymi w Brazylii.

Czytaj także: Jak uchronić demokrację przed fejkami

Ludzie od zwalczania fałszywych informacji

Nowo utworzona sala wielkością przypomina openspejsy wielu warszawskich korporacji – ma 100 m kw. powierzchni, kilka telewizorów i jest wyposażona w nowoczesne komputery. Przed jej otwarciem, zaplanowanym na najbliższy poniedziałek, Facebook zaprosił do sali przedstawicieli największych amerykańskich mediów. Głównym celem tej inicjatywy – poza pochwaleniem się salą – było przekazanie informacji o powołaniu przez firmę ponadtrzystuosobowego zespołu zajmującego się zwalczaniem fejków na Facebooku i Instagramie. Będą to pierwsi pracownicy medium zajmujący się wyłącznie zwalczaniem politycznych fałszywek. Przedstawiciele przedsiębiorstwa określają powołanie zespołu największą rewolucją w historii firmy od czasu pojawienia się wersji serwisu na telefony komórkowe.

„Sala wojenna” do walki z fake newsami – pomysł dobry, choć spóźniony

Sama inicjatywa ma szansę pozytywnie wpłynąć na kształt debaty w internecie. Jednocześnie trudno oprzeć się wrażeniu, że działanie to jest tyleż potrzebne, co wymuszone. Facebook przez niemal dwa lata ignorował problem fake newsów na swoich serwisach. Podejście zmieniły dopiero przesłuchania szefa firmy Marka Zuckerberga przed komisją amerykańskiego Senatu i członkami Parlamentu Europejskiego. Pytania zadawane przez polityków znacząco osłabiły wizerunek przedsiębiorstwa i skłoniły część użytkowników Facebooka i Instagrama do usunięcia z nich swoich profili.

Szefowa ds. polityki globalnej Facebooka Katie Harbath unika wypowiedzi opisujących dalsze działania. Odnosząc się do pytań dziennikarzy o to, czy działania bywalców sali wojennej będą rozszerzone o WhatsAppa, odesłała ciekawskich do pracowników odpowiedzialnych za zarządzanie komunikatorem. Jednocześnie nie potrafiła wyjaśnić, czemu jej pracodawca nie próbuje zwalczać fałszywych wiadomości wspólnie z innymi gigantami rynku – Google i Twitterem.

Czytaj także: Deepfakes – gorsze niż fake news

Czy Polska podejmie walkę z botami?

W rodzimym kontekście zdecydowanie najciekawsza jest deklaracja firmy o planach wykorzystania sali wojennej także po amerykańskich i brazylijskich wyborach, rozszerzając jej operacje o inne kraje. Spełnienie tego scenariusza będzie oznaczać wykorzystanie nowego zespołu do „pilnowania” kampanii przed głosowaniem do Parlamentu Europejskiego i wyborami do Sejmu. Nie jest tajemnicą, że boty były używane w krajowych kampaniach przedwyborczych, a fake newsy mają się świetnie również w polskich mediach głównego nurtu.

Czytaj także: Portale polskich trolli. Kto się za nimi kryje?

Zaangażowanie Facebooka może więc pozytywnie wpłynąć na kształt kampanii wyborczych w Polsce. Z drugiej strony pojawią się zarzuty o zbyt dużą ingerencję w swobodę wypowiedzi i sterowanie debatą publiczną, czyli o te same działania, o które oskarżane są trolle i boty.

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Czym są uczucia między robotami a ludźmi?

Jak autorka niemieckiego „Die Zeit” próbowała zaprzyjaźnić się ze „sztucznym inteligentem”, Botrisem.

Ana Mayr, [tł.] Adam Krzemiński
14.05.2019
Reklama