Na krańcach Norwegii

Hurtigruta: dalej niż północ
My tu wierzymy tylko morzu, mówią na krańcach Norwegii. Zwłaszcza gdy śnieg zawiewa ze wszystkich stron naraz, a lawiny schodzą na drogi. Nawet jeśli ktoś ma samochód, daleko nim nie zajedzie. Zostają tylko statki; jak kiedyś. Morze ma tu status drogi państwowej.
Zorza polarna nad Lofotami.
Stephen Fleming/Alamy Stock Photo/BEW

Zorza polarna nad Lofotami.

Drogi asfaltowe zbudowali na Północy w latach siedemdziesiątych, wcześniej jeździliśmy szutrem, kamienie leciały spod kół i najwięcej pracy mieli w warsztatach samochodowych na wymienianiu szyb – mówi Hjørdis, mieszkanka Kjøllefjordu, wioski rybackiej na półwyspie Nordkinn, skąd widać Przylądek Północny. Hjørdis tutaj się wychowała, jej mąż jest rybakiem, więc najpierw inwestowali w łódź, potem w dom, a na końcu w samochód z napędem na cztery koła.

Od końca XIX w.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj