Ludzie i style

Przestrzenie francuskich Alp

. . Unsplash
Przestrzeń – to ona wyróżnia narty we francuskich Alpach od nart gdziekolwiek indziej w Europie.

I nie chodzi tylko o sporą zazwyczaj powierzchnię stacji. Rzecz także w tym, że często jeździ się w nich po wielkich polach śniegu powyżej linii lasu, a więc bez przeszkód w postaci wąskich i często zamuldzonych przecinek. I z przepięknymi panoramami – w niektórych miejscach zwieńczonymi widokiem na najwyższy szczyt kontynentu, czyli wyniosły i piękny Mont Blanc.

Dodać do tego trzeba częste słońce oraz kęs bagietki z przednim serem i szklaneczkę czerwonego wina.

Chociażby takie Trzy Doliny. Są tak oplecione wyciągami, że teoretycznie dałoby się tam bez odpinania nart przejechać przygotowanymi trasami ok. 600 km – co pozwala reklamować miejsce jako największy obszar narciarski świata. Co więcej: aż 85 proc. tras wytyczono powyżej 1800 m n.p.m. co – prócz jakości śniegu – potęguje wrażenie i zapewnia godne widoki na okoliczne Alpy Sabaudzkie.

Naturalnie gigantycznie połacie terenu czekają tam na fanów jazdy off piste – mogą oni wytyczać swoje „linie” po około 10 500 hektarach (!) puchu (których część jest skądinąd zabezpieczana lawinowo). I dopiero ten detal daje pojęcie o istocie ośrodka i skali jego możliwości.

Tę pokazuje zresztą nawet fakt, że kwatery do noclegu można tam znaleźć albo w dolinie na 600 m n.p.m. albo aż na wysokości 2300 m n.p.m. Jeśli na bazę wybierze się zaciszne miasteczko Bridges-les-Bains, to i dotarcie na stoki (i to w centralną część obszaru, bo do Meribel) nie jest problemem dzięki ekspresowej gondoli, a równocześnie po nartach można skorzystać z zacnych miejskich term. Inne wrażenia czekają w Val Thorens, czyli na owych 2300 m n.p.m. Tu na stok rusza się wprost z pokoju, przy księżycu podziwia z bliska potęgę lodowca Peclet oraz okolicznych trzytysięczników – zwłaszcza Cime de Caron. A potem próbuje zasnąć – z czym niektórzy mają kłopot, bo to przecież najwyżej położona stacja zimowa Europy. Wszelako oba warianty mają swój urok – wiem, bo kilkakrotnie to sprawdziłem.

Nie zaznałem za to, niestety, uroków noclegu w Courchevel – kolejnej z siedmiu stacji wchodzących w skład Trzech Dolin. Słyszałem tylko, że łatwo tam spotkać osoby z pierwszych stron gazet – zarówno tych plotkujących o słynnych aktorach, piosenkarkach i koronowanych głowach, jak tych poważniejszych, bo traktujących o światowym biznesie i polityce. I że za nocleg w takiej okolicy słono trzeba płacić. Szczęśliwie zdarzają się VIP-y, które nie tylko się bawią, ale i jeżdżą na nartach, więc jest szansa zobaczenia ich także na stoku całych Trzech Dolin.

.Unsplash.

Z wielkości słynie także nieodległe (bo także sabaudzkie) Espace Killy, czyli oddzielone granią, lecz połączone szybkimi wyciągami zbocza nad Tignes i Val d’Isere. W tym dwa lodowce: Grande Motte (skądinąd jeden z najciekawszych w Alpach, bo w przeciwieństwie do większości przyzwoicie stromy) oraz położony na przeciwległym krańcu obszaru zaciszny Pissaillas (latem na przełęczy u jego stóp ścigają się kolarze Tour de France).

Tu też, co ważne, jeździ się zwykle powyżej linii lasu – na olbrzymich odkrytych płoninach (choć tras jest nieco mniej niż w Trzech Dolinach, bo 300 km, to Espace Killy góruje pod względem możliwości freeride’owych). A z wielu miejsc także widać Mont Blanc!

Miałem szczęście i frajdę kilka sezonów z rzędu gruntownie zjeździć te zbocza i to w towarzystwie znających je doskonale przewodników (Marek Tarnowski i Zdzisław Adamik pracowali tam jako instruktorzy każdej zimy począwszy od… lat 60. minionego wieku) – i w moim prywatnym rankingu miejsce bezapelacyjnie jest na podium najlepszych stacji.

Espace Killy to na dodatek wielkie narciarskie tradycje. Pierwszy wyciąg postawiono tam niemal sto lat temu. W Val d’Isere dorastał, a potem brawurowo wygrywał, Jean Claude Killy – największy francuski alpejczyk w dziejach. Potem zresztą wyznaczał trasy zmagań młodszym. Jedną z bramek na zboczu górującej nad Val d’Isere Rocher de Bellevarde można podziwiać do dziś, bo to de facto… dwie położone tuż koło siebie skały. Stoki te były m.in. areną alpejskich zmagań igrzysk w Albertville w 1992 roku i mistrzostw świata w 2009 roku, a do dziś rok w rok rozgrywane są na nich zjazdy, supergiganty i giganty Pucharu Świata.

Krajobrazy Espace Killy służyły też jako plan filmowy – m.in. przygód Jamesa Bonda w obrazie „Zabójczy widok” czy widowiskowej komedii „Taxi 3”.

O ile Val d’Isere ma charakter bliski klasycznej stacji, to Tignes zostało wybudowane w wysokich górach niemal od zera. Owszem, niegdyś była w okolicy pasterska osada, lecz w 1952 roku musiała ustąpić miejsca wielkiemu zbiornikowi sztucznej zapory wodnej – i właśnie nad nim wzniesiono potem wielkie apartamentowce dla narciarzy, a domów starych tignesów pozostało ledwie kilka. Stawianie tego rodzaju kompleksów sportowo-turystycznych w sercu gór były modne we Francji w l. 60. i 70. ubiegłego stulecia. Wedle niektórych – zwłaszcza tych, którzy widzieli ich ikoniczny przykład, czyli stację La Plagne – były to toporne blokowiska urągające środowisku, estetyce i rozsądkowi. Szczęśliwie w ostatnich dekadach trend się zmienił: także największe stacje próbuje się poddać architektonicznej metamorfozie, więc stopniowo (m.in. przez okładanie betonowych ścian drewnem) nabierają alpejskiego charakteru.

.Unsplash.

Najwrażliwsi mogą zresztą zwykle nocować w którejś z położonych niżej osad o tradycyjnym charakterze. Przykładowo ze stoków Alpe d’Huez – kolejnego z wiodących lodowcowych (bo z zacisznym, ukrytym za granią Sarenne Glacier) ośrodków można korzystać kwaterując w klimatycznej osadzie Oz En Oisans.

Zaś jeszcze inną przestrzeń oferuje inne flagowe miejsce Alp Delfinackich, czyli Les 2 Alpes. Nie chodzi przy tym o samą stację Alp – też zresztą sporą (same przygotowane trasy zajmują 398 ha) i godną uwagi nie tylko z racji dwóch lodowców Gironse i Mont-de-Lans (skądinąd jeszcze niedawno był to największy dostępny dla narciarstwa teren lodowcowy w Europie – obejmował 120 ha, z których dziś pozostało ok. 90 ha).

Lecz prawdziwy skarb leży za granią górującego nad Les 2 Alpes prawie czterotysięcznika (3982 m n.p.m.) Pic de La Meije. Tam bowiem rozpościera się wielka kraina prawdziwego i najlepszego narciarstwa: pola zawsze dziewiczego puchu, czasem poprzetykane mniej lub bardziej groźnymi skalnymi żlebami, a na samym końcu (czyli po pokonaniu niemal dwóch tysięcy metrów różnicy poziomów) zwieńczone lasem.

To La Grave – jedna z najważniejszych miejscówek freeride’owych świata. Gigantyczny obszar obsługiwany jest z doliny przez jedną tylko gondolę (przy sprzyjającej pogodzie można się tam dostać również od strony Les 2 Alpes, będąc wciągniętym przez rodzaj ratrako-traktora). Nie ma przygotowanych tras, a więc ratraków czy dośnieżania. Nie ma oznaczeń i patroli ratowników. Jest spore ryzyko: lawiny, szczeliny, kuluary, możliwe nagłe zmiany pogody itd. Ale i piękno gór czy Natury, a także wyzwanie oraz multum wariantów zjazdu – a więc przygoda i, prócz dozy zrozumiałego respektu, bezgraniczne szczęście. Byłem tam raz w życiu i nigdy tej jazdy nie zapomnę.

PS Last but not least: dziś na nartach przestrzeń, czyli mniejsze prawdopodobieństwo natknięcia się na zatłoczone miejsca, oznacza również większe bezpieczeństwo epidemiologiczne.

Autor Krzysztof Burnetko na portalu „Polityki” prowadzi blog „W śniegu i po śniegu”, jest też redaktorem naczelnym „Ski Magazynu”.

Materiał powstał przy współpracy z Traveltrex

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Losy władczyń, które nie mogły dać mężom potomka

Kobieta, która nie mogła urodzić następcy tronu, była narażona na niebezpieczeństwa.

Tomasz Targański
23.02.2021
Reklama