Ludzie i style

Euro 2020. Polska–Islandia: wymęczony remis i dużo pytań

Mecz towarzyski Polska–Islandia to był ostatni sprawdzian przed Euro 2020 Mecz towarzyski Polska–Islandia to był ostatni sprawdzian przed Euro 2020 Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Kadrowe wybory selekcjonera są więcej niż oryginalne. Tuż przed pierwszym meczem o punkty ze Słowacją w Petersburgu trudno odgadnąć, w jakim składzie Polacy wybiegną na boisko. Paulo Sousa nie panikuje.
.materiały prasowe .

Na kilka dni przed pierwszym meczem Euro 2020 Polska zremisowała w Poznaniu z Islandią 2:2. Jeśli ten mecz miał pokazać naszą reprezentację gotową do podboju Europy, to nie udało się. I to nie tylko dlatego, że w drużynie zabrakło Arkadiusza Milika, który przegrał walkę o zdrowie.

Czytaj też: Bóle futbolowe, czyli Polska przed mistrzostwami

Euro 2020. Sousa nieodgadniony

Niewiele brakowało, żeby Islandczycy w niezbyt mocnym składzie wyjechali z Polski ze zwycięstwem. Dwukrotnie prowadzili. Ich gole nie wynikały z jakichś niesamowicie rozegranych akcji, a jednak Wojciech Szczęsny dwa razy był bezradny. Mówiło się, że trener Paulo Sousa dużą wagę przywiązuje do uszczelnienia obrony. Wygląda na to, że trzeba dalej pracować.

Kadrowe wybory selekcjonera są więcej niż oryginalne. Tuż przed pierwszym meczem o punkty ze Słowacją w Petersburgu trudno odgadnąć, w jakim składzie Polacy wybiegną na boisko. Zestawienie obrońców jest za każdym razem inne. Wygląda na to, że pewne miejsce ma tylko Kamil Glik. Reszta jest niewiadomą. Zresztą w innych formacjach też nie ma jasności.

We wtorkowe popołudnie Polacy poza bardzo krótkimi okresami niemiłosiernie męczyli siebie i widzów. Wyobraźmy sobie przez chwilę, że nie było zmiany trenera i to Jerzy Brzęczek poprowadził kadrę w Poznaniu. Byłaby krytyka. Sousa na razie czaruje piłkarzy, działaczy i kibiców. Zawodnicy nie mogą się nachwalić jakości treningów i atmosfery. Dziennikarze uwierzyli w przyjazne gesty i miłe słowa.

Po zgrupowaniu w Opalenicy i dwóch remisowych sprawdzianach w powietrzu wisi pytanie: czy Sousa wie, co robi? Optymiści wierzą, że sparringi nie mają znaczenia. W przeszłości też bywało w takich sytuacjach słabo, a forma przychodziła. Sztandarowym przykładem, choć mocno już historycznym, jest reprezentacja Kazimierza Górskiego przed mistrzostwami w 1974 r. Oby.

Czytaj też: Polska–Rosja. Remis, który niewiele mówi

Euro 2020 już za trzy dni

Sousa nie panikuje. I to trzeba docenić. Strata Arkadiusza Milika na pewno pokrzyżowała jego plany. Wcześniej odpadli Krzysztof Piątek, Jacek Góralski, Arkadiusz Reca i Michał Helik. Z całej tej grupki pechowców największą stratą jest brak Milika, który we Francji dochodził do formy.

Jednym z niewielu wygranych po wtorkowym meczu może się czuć Kacper Kozłowski, 17-latek z Pogoni Szczecin. Bardzo się zdziwiłem, widząc jego nazwisko w składzie kadry. Tymczasem chłopak wchodzi na plac gry, imponuje odwagą i pomysłowością. Asysta przy golu Świderskiego była zwieńczeniem udanego występu. Teraz wcale bym się nie zdziwił, gdybym zobaczył go w wyjściowym składzie.

Prawie dwukrotnie starszy Robert Lewandowski znów musiał wracać na własną połowę i stamtąd zaczynać akcje. Nie tak powinna wyglądać jego obecność na boisku. Jakub Świerczok po błysku w meczu z Rosją tym razem niczego wielkiego nie pokazał.

Dziwne, rozgrywane na jedenastu stadionach mistrzostwa Europy zaczynają się za trzy dni. Polacy zmierzą się ze Słowakami 14 czerwca. Obyśmy mogli cieszyć się z wyniku i gry.

Czytaj też: Fenomen Lewego

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Franciszek Pieczka, siła spokoju. „Trzeba mówić więcej dobrych słów”

Zmarł Franciszek Pieczka, jeden z najbardziej szanowanych polskich aktorów. W plebiscycie POLITYKI uznano go za jednego z najwybitniejszych powojennych artystów.

Janusz Wróblewski
27.09.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną