Ludzie i style

Igrzyska olimpijskie Tokio 2020. Cztery polskie medale i smutek siatkarzy

Igrzyska olimpijskie Tokio 2020. Mistrzyni w rzucie młotem Anita Włodarczyk oraz trzecia w tej konkurencji Malwina Kopron Igrzyska olimpijskie Tokio 2020. Mistrzyni w rzucie młotem Anita Włodarczyk oraz trzecia w tej konkurencji Malwina Kopron Kuba Atys / Agencja Gazeta
Do dwunastego dnia na polskim koncie były zaledwie dwa medale, we wtorek doszły kolejne cztery. Oby nie był to koniec dobrych wiadomości z Tokio. Zostało jeszcze trochę szans, swoją niestety zaprzepaścili siatkarze.

Na taki dzień czekaliśmy od początku igrzysk. Anita Włodarczyk po raz trzeci mistrzynią olimpijską w rzucie młotem. Malwina Kopron – brąz w tej samej konkurencji. Do tego srebrna dwójka kajakarek – Karolina Naja i Anna Puławska. Brązowy medal dołożył zapaśnik Tadeusz Michalik. Gdyby jeszcze siatkarze przebrnęli ćwierćfinał. Niestety, tym razem też się nie udało.

Igrzyska olimpijskie Tokio 2020. Rzut młotem, polska specjalność

Największe emocje przeżywaliśmy na rzutni młotem. Finał był popisem Anity Włodarczyk, choć zaczęło się od trafienia w ochronną siatkę. Po mistrzostwo sięgnęła wynikiem 78,48 m, czyli o dobrych kilka metrów mniej, niż wynosi jej rekord świata. Ale to i tak świetny rezultat, bo Polka po niemal dwuletniej przerwie do ostatniej chwili starała się osiągnąć najwyższą formę. W tym sezonie Amerykanki rzucały dalej, ale w najważniejszych zawodach były bez formy. Włodarczyk zwyciężyła bezapelacyjnie. Po operacjach kolana, po głośnej zmianie trenera, po wielu perypetiach okazało się, że wieszczenie zmierzchu kariery wielkiej mistrzyni było stanowczo przedwczesne.

Rzut młotem kobiet to polska specjalność, bo Włodarczyk niej jest jedyna. Zaczęło się od Sydney w 2000 r. i triumfu młodziutkiej Kamili Skolimowskiej. W Tokio dopiero w ostatniej kolejce rzutów z drugiego na trzecie miejsce na podium została zepchnięta Malwina Kopron, trenowana przez dziadka Witolda. Do tego Joanna Fiodorow zajęła siódme miejsce.

W innych konkurencjach lekkoatletycznych nie było już tak dobrze. Piotr Lisek nie liczył się w walce o medale, a kulomioci Michał Haratyk i Konrad Bukowiecki finał obejrzą z trybun albo w telewizji, bo nie zakwalifikowali się do ostatecznej rozgrywki. Spore rozczarowanie.

Czytaj też: Igrzyska inne niż wszystkie. Ile medali przywiezie polska ekipa?

Igrzyska olimpijskie Tokio 2020. Pod siatką porażka

Zanim lekkoatleci wyszli na stadion, dobre wiadomości dotarły z toru kajakarskiego. Karolina Naja i Anna Puławska w wyścigu na 500 m dopłynęły do mety na drugim miejscu. A więc srebro! Dla Nai to już trzeci medal (w Londynie i Rio dwa brązy w parze z Beatą Mikołajczyk). Dla jej kolejnej partnerki to pierwsze takie osiągnięcie. Nie udało się za to Marcie Walczykiewicz, która w kajakarskim sprincie (200 m) była czwarta.

Rodzinne tradycje podtrzymał zapaśnik stylu klasycznego Tadeusz Michalik (kategoria 97 kg). W pojedynku o trzecie miejsce nie dał żadnych szans Węgrowi Aleksowi Gergo Szoke. Pięć lat temu w Brazylii trzecia był siostra Tadeusza Monika.

Do dwunastego dnia na polskim koncie były zaledwie dwa medale, we wtorek doszły kolejne cztery. Oby nie był to koniec dobrych wiadomości z Tokio. Zostało jeszcze trochę szans. Niestety swoją zaprzepaścili siatkarze. Oczekiwania były wielkie, bo czego można oczekiwać od mistrzów świata, jeśli nie olimpijskiego triumfu? Sami siatkarze głośno deklarowali przywiezienie medalu. Mówili, że są silni jak nigdy, ale skończyło się jak zwykle, czyli w ćwierćfinale. Polska przegrała zasłużenie z Francją 2:3, a gdyby nie Wilfredo Leon, porażka byłaby jeszcze dotkliwsza. Sprawiła ona, że radość z wtorkowego dorobku została mocno przytłumiona.

Czytaj też: Srebrne wioślarki w Tokio

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Co z uznaniem ukraińskiej Cerkwi? Pytamy metropolitę Sawę. „Teraz trwa wojna”

Rozmowa z metropolitą Sawą, zwierzchnikiem Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, związanego z patriarchatem moskiewskim, o tym, dlaczego polscy prawosławni nie uznają niezależności Cerkwi w Ukrainie.

Katarzyna Kaczorowska
09.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną