Ludzie i style

Koniec epoki. Leo Messi wyjeżdża z Barcelony

Leo Messi jeszcze w koszulce Barcelony. Maj 2021 r., mecz z Celtą Vigo Leo Messi jeszcze w koszulce Barcelony. Maj 2021 r., mecz z Celtą Vigo Albert Gea / Reuters / Forum
Niemożliwe stało się faktem. Leo Messi nie będzie piłkarzem FC Barcelona. Ta wiadomość na dłuższą chwilę przyćmi olimpijskie wieści z Tokio.

Jeszcze wczoraj wydawało się, że wszystko jest poukładane. Zakończona w czerwcu umowa będzie odnowiona. Piłkarz zgodził się na obniżkę wynagrodzenia w zamian za przedłużenie kolejnego kontraktu do pięciu lat. Dzisiaj Argentyńczyk ma 34 lata.

Czytaj też: Co dał Argentynie Maradona

Piekło ograniczeń finansowych

Ale to nie był ostatni zwrot akcji. Okazało się, że z powodu „przeszkód finansowych i strukturalnych” nie może dojść do podpisania odpowiedniego dokumentu. I to można zrozumieć, gdyby nie to, że w tym samym komunikacie klubu czytamy, że obie strony doszły do porozumienia. Chodzi więc o to, że tak czy owak Barcelona przekroczyłaby limit płac określony przez władze La Liga. Bez swojego asa straci na boisku, ale w kasie może zostać ok. 100 mln euro.

Jeszcze raz okazało się, że polityka „hulaj dusza, piekła nie ma” przestała działać, przynajmniej na jakiś czas. Piekło ograniczeń finansowych dotknęło Barcelonę i w konsekwencji najlepszego jej gracza w historii. Klub ma olbrzymie długi i wykonuje ruchy, które dwa–trzy lata wcześniej byłyby niemożliwe.

Czytaj też: Jorge Mendez, menedżer piłkarskich gwiazd

Messi kontra Cristiano Ronaldo

Przez długie lata hiszpańską piłkę napędzało współzawodnictwo Barcelony i Realu Madryt o najwyższe krajowe i europejskie cele. Symbolami tej konkurencji byli Lionel Messi i Cristiano Ronaldo. Dwie wielkie, pewnie największe gwiazdy współczesnego futbolu. Dwie różne osobowości, które nie różniły się klasą na boisku. Przez długi czas kibice na całym świecie dzielili się na wyznawców jednego lub drugiego mistrza. Pierwszy z bezpośredniej rywalizacji zrezygnował trzy lata temu Ronaldo i przeszedł do Juventusu. Czas pokazał, że kasa pewnie mu się zgadza, ale sportowo przeżywa duże rozczarowanie.

Messi chyba chciał wyciągnąć wnioski z tych doświadczeń, ale ostatecznie nie pozwoliły na to owe „przeszkody finansowe i strukturalne”. Swoją drogą, fascynujące jest to, że nieunikniona zmiana klubu przez piłkarza w wieku 34 lat rozbudza tak wielkie emocje. Całkiem niedawno mówiłoby się pewnie o świetnym, ale tylko finansowo, kończeniu kariery w Azji. A dzisiaj?

Czytaj też: Piłkarze udają filantropów

Do Francji czy Anglii?

Dzisiaj dziennikarze głowią się, gdzie trafi Leo Messi. Wbrew pozorom wybór nie jest wielki. Prawie na pewno Argentyńczyk na najbliższe lata przeniesie się do Francji lub Anglii. Tylko tam są możliwości „finansowe i strukturalne”, żeby zaspokoić oczekiwania być może najlepszego piłkarza w historii.

Jeśli Francja, to oczywiście Paris Saint Germain. Doszłoby do powtórnego spotkania z Neymarem, co podobno jest życzeniem obu panów. Jeśli Anglia, to może Manchester City, czyli powtórne spotkanie z Pepem Guardiolą, który podczas swoich barcelońskich czasów zmienił status Leo Messiego z gwiazdy na megagwiazdę.

Czytaj też: FC Barcelona a spór o niepodległość Katalonii

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Co z uznaniem ukraińskiej Cerkwi? Pytamy metropolitę Sawę. „Teraz trwa wojna”

Rozmowa z metropolitą Sawą, zwierzchnikiem Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, związanego z patriarchatem moskiewskim, o tym, dlaczego polscy prawosławni nie uznają niezależności Cerkwi w Ukrainie.

Katarzyna Kaczorowska
09.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną