Zabytki z popkultury
Zabytki z popkultury, które warto zobaczyć. Nieco kiczowate, ale głęboko ludzkie
Tegoroczny wybór UNESCO będzie dla wielu zaskoczeniem. Z jednej strony zdziwienie może budzić fakt, że dotąd ochroną nie były objęte bretońskie megality w Carnac. Tymczasem nareszcie właściciele ziem, na których stoją te starsze o ponad 1 tys. lat od Stonehenge kamienne aleje, grobowce, menhiry i dolmeny, dogadali się w kwestii sposobu opieki nad nimi, dzięki czemu na listę trafił cały krajobraz kulturowy obejmujący ponad 500 zabytków. Z drugiej jednak strony uśmiech niedowierzania może wywoływać wybór dwóch miejsc, które są czymś pomiędzy zabytkiem a kiczem, prawdą a bajką: Knossos na Krecie i Neuschwanstein w Bawarii.
Na pierwszy rzut oka dzieli te dwa miejsca wszystko: Knossos to stolica minojskiej Krety z wężowymi kapłankami, labiryntem Minotaura i freskami przedstawiającymi akrobatów skaczących przez byka. Neuschwanstein to XIX-wieczna fantazja Ludwika II Wittelsbacha, zamek z betonu i marzeń, który nigdy nie służył do obrony, za to świetnie wygląda na pocztówkach. A jednak coś je łączy – są rekonstrukcjami przeszłości. Nie tyle mówią, jak było, ile pokazują, jak chcielibyśmy wierzyć, że było. A w zasadzie – jak chcieli wymarzoną przeszłość widzieć dwaj potężni mężczyźni.
Sir Arthur Evans, prowadząc wykopaliska w Knossos od 1900 do 1931 r., nie tylko odkrywał świat Minojczyków, on opowiadał ich historię, używając betonu, gipsu i własnej wyobraźni. Przemalował ściany, odbudował kolumny, dodał freski, czasem mając za punkt wyjścia jedynie fragment wzoru. Zbudował wizję matriarchalnej, pokojowej cywilizacji, europejskiego Edenu sprzed czasu wojen i nierówności. W przeciwieństwie do innych pałaców minojskich, jak Mali czy Fajstos, archeolodzy przez dekady kręcili nosem na nieodwracalne zniszczenia w Knossos, które odbierają autentyczność pałacowi legendarnego króla Minosa.