Moje miasto

Urok Uszoka

Zagłębie atrakcyjne dla polityków

Portret Wojciecha Uszoka, prezydenta Katowic namalowany przez graficiarza. Portret Wojciecha Uszoka, prezydenta Katowic namalowany przez graficiarza. Tomasz Griessgraber / Edytor.net
Śląsk jest dla polityków łakomym kąskiem. Ale trudnym do rozgryzienia.
Elżbieta Bieńkowska podczas II Europejskiego Kongresu Małych i Średnich Przedsiębiorstw w Katowicach.Piotr Drabik/Wikipedia Elżbieta Bieńkowska podczas II Europejskiego Kongresu Małych i Średnich Przedsiębiorstw w Katowicach.

W eurowyborach partie rzuciły na Śląsk wszystkie siły. Z Platformy kandydował były premier Jerzy Buzek, z PiS – senator Bolesław Piecha i grono posłów, koalicję SLD-UP reprezentował Adam Gierek, syn wciąż popularnego pierwszego sekretarza PZPR. Janusz Palikot namówił do startu 85-letniego Kazimierza Kutza. Zbigniew Ziobro postawił na byłego mistrza świata w boksie Tomasza Adamka, a Janusz Korwin-Mikke wystawił sam siebie. To tu Platforma kończyła kampanię.

Skąd ta determinacja? Śląsk to kluczowy politycznie okręg. Mieszka tu 4 mln wyborców, w eurowyborach w 2009 r. głosowało ponad 900 tys. – więcej niż w jakimkolwiek innym okręgu. Sam Buzek dostał tyle głosów, że wystarczyło ich, by partia przekroczyła próg wyborczy w skali kraju.

Śląsk jest więc dla polityków atrakcyjnym kąskiem. Ale też trudnym do rozgryzienia. Przez stulecia mieszały się tu wpływy polskie, czeskie, niemieckie, austriackie, pruskie, a nawet rosyjskie. Pamięta się dwudziestolecie międzywojenne, gdy Śląsk – jako jedyne województwo, w innych zresztą niż obecne granicach – miał status autonomii, z własnym Sejmem Śląskim i licznymi uprawnieniami. No i był najbogatszy w II RP.

Nietutejsi łatwo się zgubią w śląskiej plątaninie tożsamości. Nie wiadomo, kto czuje się 100-proc. Ślązakiem, kto Polako-Ślązakiem, kto Ślązako-Polakiem; kto jest po prostu Polakiem, potomkiem przesiedleńców z Kresów, a kto po prostu Niemcem. W granicach województwa jest „czerwone” Zagłębie, które ma zupełnie inną historię, inaczej więc też głosuje. Tu mocna jest lewica, tu najmocniej tęsknią za dekadą Gierka, gdy Polska Ludowa była „dziesiątą potęgą gospodarczą świata”.

Na niezrozumieniu regionu poległ w wyborach do Sejmu w 2011 r. Jarosław Kaczyński. W raporcie o stanie państwa uznał wtedy twierdzenie o istnieniu narodu śląskiego za przyjęcie „zakamuflowanej opcji niemieckiej”. To jedno stwierdzenie było bardzo kosztowne. W każdym ze śląskich okręgów w wyborach do Sejmu PiS poniósł większe straty niż średnio w całym kraju w porównaniu z wyborami w 2007 r.

Dominacja Platformy słabnie

Województwem rządzi teraz koalicja PO-SLD-PSL, marszałkiem jest były poseł PO i były szef NIK Mirosław Sekuła. Z koalicji wyszedł RAŚ, czyli oskarżany o separatyzm Ruch Autonomii Śląska, koalicjant niewygodny dla części Platformy. Jego udział we władzach ułatwiał bowiem PiS ataki na Platformę. Przeciwnikiem tej koalicji był nawet prezydent Bronisław Komorowski. Wydaje się jednak, że RAŚ jest słabszy, niż jego przeciwnicy sądzili – ma kilku radnych w sejmiku, trochę miejskich. W wyborach uzupełniających do Senatu w Rybniku kandydat RAŚ zdobył tylko 13 proc. głosów.

Dominacja Platformy na Śląsku słabnie. Od 2011 r. partia Kaczyńskiego mozolnie odrabia straty. Zmiany w regionie wykazała Diagnoza Społeczna prof. Czapińskiego – od wiosny 2011 do wiosny 2013 r. poparcie PO spadło o 9 pkt proc., notowania PiS podskoczyły zaś o 4 pkt. Objawem lepszej formy PiS były wybory uzupełniające do Senatu w Rybniku – rok temu kandydata PO pokonał reprezentant PiS.

W całym województwie, jak pokazują sondaże, wciąż prowadzi jednak partia Tuska. Mocną pozycję PO zawdzięcza (jak zresztą w wielu innych regionach) raczej słabości opozycji niż jakości własnych rządów. Poprzedni marszałek Adam Matusiewicz pod koniec 2012 r. podał się do dymisji – wymuszonej przez władze centralne PO – za chaos w Kolejach Śląskich. Kilka miesięcy później został wyrzucony z partii za szkodzenie jej wizerunkowi.

Sprawa Kolei Śląskich wróci pewnie w kampanii do samorządu. Podobnie jak afera z Górnośląskim Przedsiębiorstwem Wodociągowym czy niedokończona budowa Stadionu Śląskiego – przewiduje Przemysław Jedlecki, dziennikarz „Gazety Wyborczej”.

Platformie pomagają postaci powszechnie z nią kojarzone, choć jedna z nich jest w cichym konflikcie z Tuskiem, a druga jest bezpartyjna. Królem politycznego Śląska jest Jerzy Buzek, którego fetują tu wręcz nieprzytomnie. – Na otwarciu dworca w Katowicach był tłum vipów. Buzek pojawił się trochę później, ale to jego otaczały tłumy. Ludzie prosili o autograf, zdjęcie, rozmawiali. Nikomu nie odmawiał. W eurokampanii jeździł ze spotkania na spotkanie, nawet do najmniejszych miejscowości – mówi Jedlecki.

Drugą ważną postacią jest Elżbieta Bieńkowska, bezpartyjna wicepremier. – Na Śląsku jest uwielbiana. Kiedy została wicepremier i przedstawiła się całej Polsce jako „Elżbieta Bieńkowska, lat prawie 50, z Mysłowic”, zostało to odebrane fantastycznie. Ludzie bardzo tu cenią przywiązanie do swego regionu. Spodobało się tu też jej słynne „sorry, taki mamy klimat”. Mówi prosto z mostu, bez żadnego fandzolenia. Już słychać głosy, że będzie premierem – dodaje Jedlecki.

PiS z kolei może liczyć – ale nie jest to sojusz bezkonfliktowy – na związkowców z Solidarności. Nieraz zapewniali frekwencję na marszach organizowanych przez tę partię. Stąd wywodzi się szef „S” Piotr Duda, który sam ma zadatki na polityka, choć na razie nie zdecydował się na otwarte wejście w politykę partyjną.

W Sejmie śląskie lobby istnieje w formie szczątkowej. Powstały wprawdzie dwa zespoły parlamentarne skupiające posłów z województwa, ale trudno mówić o ich ożywionej pracy. Jeden zebrał się w tej kadencji raz, drugi – „do spraw Piastówanio Ślónskij Godki” – spotkał się dwa razy.

Na poziomie samorządów miejskich przynależność partyjna traci na znaczeniu. To bardziej konkurs osobowości, a ten, kto już raz wygrał, zdobywa kolosalną przewagę nad konkurencją przed kolejną kampanią.

Rewolucji brak

Obecny prezydent Katowic Piotr Uszok nie będzie miał raczej kłopotów z kolejnym zwycięstwem w jesiennych wyborach. Po studiach pracował jako górnik, doszedł do stanowiska nadsztygara. W pierwszych wolnych wyborach samorządowych w 1990 r. 35-letni wówczas Uszok został radnym miejskim, a cztery lata później – wiceprezydentem miasta.

Stolicą województwa rządzi od 1998 r., gdy wybrali go radni z rekomendacji AWS. Potem – w latach 2002, 2006 i 2010 – wygrywał już w wyborach bezpośrednich jako kandydat niezależny. Zawsze wystarczała mu jedna tura.

Tutejsza Platforma nie ma specjalnej ochoty wystawić kogoś na pewną przegraną, a Katowice są na tyle ważnym miastem, że o klęsce polityka PO byłoby słychać w całej Polsce. PiS przestraszył się Uszoka już w 2010 r., gdy nie miał wtedy własnego kandydata. Radni PiS tworzą zresztą koalicję w radzie miasta z radnymi z listy Uszoka.

O pozycji prezydenta świadczy fakt, że niedawno jednym pismem niespodziewanie zwolnił z pracy wiceprezydenta Katowic z SLD, a partia nawet specjalnie nie protestowała.

Rekordzistą nie tylko Śląska, lecz także całej Polski pod względem politycznej długowieczności jest Zygmunt Frankiewicz. Gliwicami rządzi od 1993 r. Był prezydentem w barwach Unii Wolności, później – Platformy, a po konflikcie z tą partią w 2010 r. wygrał już jako kandydat niezależny.

Nudno będzie w Zabrzu, gdzie od trzech kadencji rządzi niezależna (podobnie jak Frankiewicz delikatnie wsparła Gowina) Małgorzata Mańka-Szulik. W 2010 r. znokautowała już w pierwszej turze posła PO, obecnie marszałka województwa Mirosława Sekułę. Dostała aż 75 proc. głosów.

Generalnie jednak wybory samorządowe raczej nie zrobią rewolucji w śląskiej polityce. Trend utrwalania się władzy samorządowej jest ogólnopolski i Śląsk nie jest wyjątkiem. Samorządowcom sprzyjają pieniądze z Unii na inwestycje i mocny mandat płynący z wyborów bezpośrednich.

Rewolucją byłoby dopiero odbicie województwa przez PiS w wyborach do Sejmu w 2015 r. Tu wybiera się aż 55 posłów. Wyborcy na Śląsku mogą zdecydować, kto będzie miał sejmową większość w przyszłej kadencji.

Polityka 22.2014 (2960) z dnia 27.05.2014; Portrety miast: KATOWICE; s. 67
Oryginalny tytuł tekstu: "Urok Uszoka"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama