Moje miasto

Warszawa najlepszym miastem w Europie. Według Niemców

Warszawa to dla Mayera „ciągły pojedynek przeszłości z teraźniejszością”. Warszawa to dla Mayera „ciągły pojedynek przeszłości z teraźniejszością”. Filip Bramorski / Flickr CC by 2.0
Dziennik „Süddeutsche Zeitung” przedstawia Warszawę jako nowoczesną, rozwijającą się metropolię i uznaje ją za najatrakcyjniejsze miasto Europy.

„Plac zabaw dla młodych twórców, cyfrowych nomadów i weekendowych hedonistów, którzy chcą tanio mieszkać i dobrze się bawić” – tak w jednym zdaniu można streścić opinię monachijskiej gazety o stolicy Polski. Miejsce, które my sami często postrzegamy jako zbyt duży, chaotyczny zlepek stylów i klimatów, w mediach niemieckich okrzyknięto „najbardziej tętniącym życiem miastem całej Europy”.

Warszawa bawi się w plenerze. I dobrze karmi wegan

Christianowi Mayerowi, autorowi artykułu, do gustu przypadło rozgrywające się pod gołym niebem życie rozrywkowe stolicy. Docenił cieszące się ogromną popularnością nabrzeża Wisły, z licznymi barami, restauracjami czy popularnymi miejscami spotkań, jak choćby lokal Pomost 511. To tutaj „Amerykanie, Hiszpanie, Szwedzi, Chińczycy oraz Niemcy bawią się każdego wieczora z Polakami”.

Reporterzy „Süddeutsche Zeitung” nie dotarli zapewne do małych polskich miejscowości, których lokale w swoim menu wśród potraw wegetariańskich wciąż jeszcze wymieniają ruskie ze skwarkami albo pomidorową na rosole, bo zachwycają się także naszą rodzimą ofertą gastronomiczną dla wegan i wegetarian. Cóż, w przypadku Warszawy – i niektórych innych dużych miast Polski – zachwyt ten jest uzasadniony. Wegeburgery, warzywne curry, humus czy baba ghanoush nie mają z polską kuchnią nic wspólnego, ale nie przeszkadza to w tym, by bogactwo wegańskich i wegetariańskich inicjatyw kulinarnych stało się dla zagranicznych turystów jednym ze znaków rozpoznawczych stolicy. Na tle innych krajów europejskich nawet nasza tradycyjna kuchnia jawi się zresztą Niemcom jako wyjątkowo zielona i urozmaicona, a typowe polskie przysmaki – takie jak choćby chłodnik, obwarzanki, barszcz czerwony czy kluski śląskie – cieszą się u naszych sąsiadów sporym powodzeniem.

Czytaj także: Czy Warszawa w ogóle nadaje się na stolicę?

PKiN – „wielofunkcyjny gigant” czy nieznośny „potwór”?

Pałac Kultury i Nauki to dla Mayera ikona Warszawy. Podczas gdy Polacy wychodzą z pomysłami zburzenia budynku, niemiecki dziennikarz zachwyca się tym „wielofunkcyjnym gigantem” i – jak pisze – wspaniałym przykładem architektury „socjalistycznego klasycyzmu”. Niechęć Polaków do PKiN potwierdza wypowiadająca się w artykule przewodniczka po Warszawie Anita Borkowska: „Dla wielu istnieje tylko jedno miejsce w Warszawie, które tego potwora czyni znośnym: jego taras widokowy. I to tylko dlatego, że go stamtąd nie widać”. Doskonale widoczne są za to liczne, obrastające PKiN „spektakularne wieżowce”, takie jak Złota 44 – najwyższy w Europie, 52-pietrowy apartamentowiec, zwany przez warszawiaków „Żaglem”. Takie połącznie przeszłości z nowoczesnością fascynuje autora reportażu najbardziej.

Historia w nowoczesnym wydaniu

W artykule Mayer podkreśla, że na liście obowiązkowych miejsc do odwiedzenia w stolicy – i ma tu na myśli lekcję historii szczególnie ważną dla niemieckich turystów – są Muzeum Powstania Warszawskiego i Muzeum Historii Żydów Polskich. POLIN nazywa „małym cudem”, podziwia zarówno wszechstronną działalność instytucji, jak i architekturę budynku, sfinansowanego przez fundatorów z całego świata. A także kolejny mariaż historii i najnowszych technik – tym razem konserwacji zabytków kultury żydowskiej i ich ekspozycji.

Co jeszcze na muzealnej mapie Warszawy wzbudza entuzjazm w „Süddeutsche Zeitung”? Muzeum Polskiej Wódki, oczywiście.

Tam, gdzie „historia spotyka high-tech”

Warszawa to dla Mayera „ciągły pojedynek przeszłości z teraźniejszością”. Urok naszej stolicy dostrzega właśnie gdzieś pomiędzy nostalgicznymi pocztówkami z panoramą starego miasta a nowoczesną architekturą i wybudowanym 7 lat temu stadionem narodowym.

Połączenie architektonicznej teraźniejszości i przeszłości wyraża najpełniej odnowiony Hotel Europejski, którym dziennikarz „SZ” jest zachwycony. Lokal znany Polakom – choćby z „Lalki” Bolesława Prusa – jako luksusowe miejsce, w którym czas spędzały wyłącznie wyższe sfery XIX-wiecznego społeczeństwa, zachował dawny blask stylu art déco. Z drugiej strony – wypełnione modernistycznymi dziełami sztuki korytarze hotelu tworzą bardzo nowoczesny klimat.

Otwartość pod znakiem zapytania

Czy Warszawa jest tak wielokulturowa, jak chciałby to widzieć autor „Süddeutsche Zeitung”? Opinia wydaje się przesadzona, choć porównanie stolicy do „Berlina sprzed 10 lat” – miasta, które uczy się być wielokulturowe – zapewne mile połechcze każdego warszawiaka. Mayer pisze wręcz o „warszawskiej otwartości na świat”, która imponuje mu tym bardziej, im wyraźniej w głównym nurcie politycznym naszego kraju słychać głosy nawołujące do odwrotu od Unii Europejskiej.

I jeszcze jedno – w opinii dziennikarza „Süddeutsche Zeitung” warszawiacy są niezwykle serdeczni. Ciekawe, ilu Polaków zgodziłoby się z takim stwierdzeniem.

Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Skąd się biorą pioruny? Odpowiedź może zaskoczyć

Piorun pojawia się nagle, znika błyskawicznie i nie pozwala się łatwo zbadać. Skąd to budzące zachwyt i grozę zjawisko bierze energię oraz jak ją uwalnia? Odpowiedź może zaskoczyć.

Andrzej Hołdys
07.07.2020
Reklama