Nauka

Jak bielik z popiołów

Bielik - polski ptak eksportowy

Szacuje się, że dzisiaj żyje w Polsce prawie 900 par tych wspaniałych ptaków. Szacuje się, że dzisiaj żyje w Polsce prawie 900 par tych wspaniałych ptaków. Uclax / Wikipedia
Niewiele brakowało, by wyginął największy polski ptak i pierwowzór naszego godła. Dziś się odrodził i pomaga odbudowywać gatunek w Anglii i w Izraelu.
Najwięcej orłów bielików jest w Norwegii, Rosji i Polsce.Małgorzata Szreter/Wikipedia Najwięcej orłów bielików jest w Norwegii, Rosji i Polsce.

Na początku XX stulecia na obecnych ziemiach polskich, głównie na Pomorzu Zachodnim, gniazdowało tylko 20 par bielików. Taki był efekt tępienia wszelkich drapieżników w dwóch poprzednich stuleciach. Wówczas odstrzeliwanie, trucie, niszczenie ich gniazd i lęgów było powszechne. Skandynawowie szczycili się, że rocznie odstrzeliwują 300 bielików, a Niemcy – powyżej 400!

Pierwszy wystąpił w ich obronie nasz rodak, znakomity ornitolog Władysław Taczanowski. W wydanej w 1860 r. publikacji „O ptakach drapieżnych w Królestwie Polskim” dowodził, że nie są tak szkodliwe, jak się powszechnie sądzi – wręcz przeciwnie, są pożyteczne, bo pełnią rolę selekcjonerów i sanitariuszy. Przekonywał, że trzeba je chronić również ze względu na ich piękno. „Czyż nie sprawia już w nas rozkoszy – pisał w swojej książce – widok pławiącego się w powietrzu orła, kani, uderzającego w wodę rybołowa i czyż rozkosz ta nie jest zdolna nagrodzić szkód, jakie te wspaniałe ptaki wyrządzają.

Komitet Ochrony Orła

Pierwsze rozporządzenie zabraniające odstrzału bielika wydały niemieckie władze dopiero w 1921 r. A rok później wprowadzono całkowitą ochronę tego gatunku, zakazując też ich trucia i łapania w sidła. U nas dopiero w 1938 r. ochronę ptaków drapieżnych wprowadzono na terenie ordynacji Zamoyskich. Wcześniej – tylko w sezonie 1895–96 – na samej Zamojszczyźnie zabito 1077 ptaków szponiastych, w tym aż 81 orłów!

Po wojnie, w 1952 r., minister leśnictwa wydał rozporządzenie, na mocy którego uznano bielika za gatunek prawnie chroniony. Wtedy na terenie Polski (głównie na Pomorzu i Mazurach) gniazdowało około 50 par. Na przełomie lat 60. i 70. ich liczebność wzrosła do 100, ale radość była krótka. Populacja drapieżnika zaczęła znów gwałtownie spadać w rezultacie stosowania DDT, innych pestycydów oraz rtęci używanej wówczas do zaprawiania ziarna siewnego. Pestycydy zaburzały gospodarkę wapniową samic, co objawiało się wytwarzaniem niedostatecznie twardych skorup jaj, a to ograniczało znacznie reprodukcję tego gatunku. Rtęć prawdopodobnie doprowadzała do niedorozwoju piór młodych ptaków, które dorastały jako nieloty i były niezdolne do życia.

Punktem zwrotnym w ochronie ptaków szponiastych w Polsce, w tym również bielika, było wprowadzenie stref ochronnych wokół ich gniazd oraz współpraca ornitologów z leśnikami Lasów Państwowych pod auspicjami Komitetu Ochrony Orłów, który powstał w 1981 r. Dwa lata później wprowadzono ochronę strefową gniazd bielików – o promieniu 200 m w ciągu całego roku oraz 500 m od stycznia do końca lipca. Tylko w Lasach Państwowych utworzono już około 3500 takich stref o łącznej powierzchni prawie 175 tys. ha – prawie tyle, ile wynosi areał wszystkich polskich parków narodowych. – Zmieniło się również nastawienie do ptaków drapieżnych – twierdzi dr Tadeusz Mizera z Zakładu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, prezes Komitetu Ochrony Orłów. – Przypadki ich prześladowania należą do rzadkości. Do tego średnia wieku naszych drzewostanów rośnie, a to sprzyja zasiedlaniu ptaków drapieżnych.

Orle menu

Bielikowi teraz wszystko sprzyja. Znacznie czystsze niż dotąd są nasze wody. Więcej jest niektórych gatunków ryb, więcej łysek i kaczek krzyżówek, także czapli siwych i kormoranów. Ryby i te ptaki to baza żerowa bielika.

Nawet zwiększenie populacji wilków, wydawałoby się konkurentów ptaków szponiastych – jak twierdzi dr Andrzej Kruszewicz, szef stołecznego zoo, znakomity znawca przedmiotu – sprzyja bielikowi. On – podobnie jak inne ptaki drapieżne – zimą żywi się padliną, również resztkami zwierząt upolowanych przez wilki. – Gdyby nasi królowie wiedzieli więcej o bieliku, pewnie nie wybraliby go sobie na nasze godło, bo to obrzydliwy padlinożerca – żartuje Kruszewicz.

Już w latach 80. populacja bielików zaczęła dość szybko rosnąć. Leśnicy z początku byli niechętni wprowadzaniu stref ochronnych wokół gniazd, bo to ograniczało wyręb drewna. Z biegiem lat do nich przywykli; niektóre nadleśnictwa mają nawet po kilkadziesiąt takich stref i dają sobie radę. A dziś trudno sobie wyobrazić ochronę bielika i innych szponiastych bez ludzi w zielonych mundurach.

W projekcie: „Leśnicy polscy polskim orłom”, realizowanym od 2006 r., uczestniczy 500 leśników (z ponad 200 nadleśnictw) i 150 ornitologów. Takie mieszane zespoły terenowe kontrolują stanowiska lęgowe, inwentaryzują je, rejestrują nowe gniazda i przekazują informacje do bazy danych prowadzonej przez Komitet Ochrony Orłów. Zakładają też, gdy jest taka potrzeba, sztuczne gniazda. – Zaskoczyło nas – zwierza się Dariusz Anderwald, wiceprzewodniczący Komitetu – że w 2009 r. więcej informacji wpłynęło od leśników niż od ornitologów.

Populacja bielika wzrasta w imponującym tempie. W 1994 r. były w Polsce 223 pary tego gatunku, w 2000 r. – 482, a w 2008 r. – aż 767! Czy już jest go za dużo? – Hodowcy ryb skarżą się na kormorany i czaple, ale nie na bieliki. One nigdzie nie występują w dużych stadach. A na stawach zbierają martwe ryby. Są bardziej sanitariuszami niż szkodnikami i podtrzymują dobry stan zdrowotny ryb – twierdzi Tadeusz Mizera.

Z danych sprzed dwóch lat wynika, że mamy dziś 860 par bielika. On zawsze był związany z morzem, a teraz wchodzi w głąb lądu. Dolinami rzek ptaki dotarły na południe – ich gniazda już odnotowano na przedgórzu Karkonoszy. Jak się prognozuje, może nawet w tym roku populacja bielików przekroczy u nas tysiąc par. I to, jak sądzą niektórzy przyrodnicy, będzie dla tego gatunku wartość progowa.

– Wtedy nastąpi opór środowiska – tłumaczy dr Dorota Zawadzka z Instytutu Nauk Leśnych Uniwersytetu Łódzkiego. – Włączą się mechanizmy wewnątrzpopulacyjne, już widoczne nad Zalewem Szczecińskim, w rejonie Puszczy Goleniowskiej, na Mazurach. Tam, w efekcie walk o rewiry, znajduje się martwe ptaki. To zjawisko będzie się nasilać.

– To prawda – dodaje Tadeusz Mizera – ale częściej bieliki będą zasiedlać nowe tereny. Ptaki budują gniazda nawet w krajobrazie rolniczym, w małych kępach lasu. Znane są przypadki ich gniazdowania w granicach administracyjnych Szczecina i Warszawy. Na pewno nie będziemy wnioskować o ograniczenie ich liczebności. To wciąż jest gatunek rzadki.

Jesteśmy w Europie bielikową potęgą. Więcej tych ptaków gniazduje tylko w Norwegii i Rosji. A Holendrzy są bardzo dumni z tego, że mają u siebie... trzy pary. Natural England – brytyjska agencja rządowa, planuje odtworzyć bielika na bazie naszej populacji. Polskie bieliki wzmacniają też słabą populację tego gatunku w Izraelu. Dwa okazy z poznańskiego zoo wypuszczone w dolinie Jordanu już tam mieszkają. Również spodziewany przychówek dwóch innych okazów, leczonych po wypadkach w zoo warszawskim, trafi do tego kraju.

 

Wierny aż do śmierci

Bielik to największy ptak szponiasty północnej Europy. Upierzenie grzbietu i brzucha ma ciemnobrunatne. Ogon krótki, w kształcie wachlarza, z każdym rokiem jaśniejszy, w końcu – śnieżnobiały. Rozpiętość skrzydeł: 220–240 cm, waga: samce 3,5–4,5 kg, samice 4–6 kg. Zakłada gniazda wysoko w najstarszych drzewostanach, w pobliżu rzek i jezior. Wyprowadza w roku jeden lęg. Żywi się głównie rybami, ptakami, sporadycznie łapie zające, gryzonie i młode sarny. Poluje solo, ale nierzadko także w tandemie – jeden napędza ofiarę, a drugi ją chwyta. Zimą, z braku innych zdobyczy, żywi się także padliną. Para dochowuje wierności do końca życia – bielik zmienia partnera tylko w razie jego śmierci. A współplemieńca rozpoznaje z odległości kilkudziesięciu kilometrów i nawet potrafi ocenić, czy jest to ptak młodociany czy dorosły. Na wolności bieliki dożywają 30 lat, w niewoli do 40.

W Polsce bielik jest obecny na całym niżu. Najliczniejszy na Pomorzu Zachodnim, m.in. w rejonie Zalewu Szczecińskiego, na wyspie Wolin oraz na Pojezierzu Mazurskim – tam gniazduje blisko połowa krajowej populacji. Dość liczny również w województwach lubuskim, pomorskim i wielkopolskim.

Polityka 10.2011 (2797) z dnia 04.03.2011; Nauka ; s. 64
Oryginalny tytuł tekstu: "Jak bielik z popiołów"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Przyczyny powstania III Rzeszy

Upadek pierwszej niemieckiej demokracji, Republiki Weimarskiej, był niemal zaprogramowany przez wydarzenia wewnętrzne i międzynarodowe. Demokracja ta powstała z niezaakceptowanej klęski w Wielkiej Wojnie. Kontestowano ją na prawicy i lewicy.

Jerzy Holzer
21.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną