Na tropie atomów kultury

Ja, ty, memy
Rozmowa z Susan Blackmore, psycholożką brytyjską, autorką teorii mówiącej, że ewolucją ludzkiej inteligencji i kultury kierują wirusy umysłu zwane memami
Tak jak w ewolucji biologicznej podstawową funkcję odgrywają geny, tak w ewolucji kulturalnej podobną rolę pełnią memy.
ALAMY/BEW

Tak jak w ewolucji biologicznej podstawową funkcję odgrywają geny, tak w ewolucji kulturalnej podobną rolę pełnią memy.

Pozycja istoty ludzkiej, rozumianej jako byt absolutnie wyjątkowy, została głęboko podkopana – przede wszystkim przez Karola Darwina, który ustawił człowieka w jednym ewolucyjnym szeregu z innymi ziemskimi organizmami. Po nieco ponad stu latach do Darwina dołączył Richard Dawkins w wydanym w 1976 r. „Samolubnym genie” (edycja polska – Prószyński i S-ka, 1996 r.). Ten biolog i zoolog udowadniał, że człowiek nie jest podmiotem używającym genów w celu reprodukcji, ale odwrotnie: to replikatory, geny, traktują go przedmiotowo – jako nośnik i maszynę do kopiowania samych siebie z maksymalną efektywnością.

W swojej książce Brytyjczyk wysunął też przypuszczenie dotyczące drugiego, obok genów, samolubnego replikatora, któremu nadał nazwę mem (skrót od greckiego mimeme, oznaczającego coś podlegającego powieleniu). Memy to hipotetyczne atomy kultury (dźwięki, gesty, idee), kopiowane przez ludzi porcje informacji. Memy mutują i są przedmiotem doboru naturalnego, walczą o przetrwanie w naszych mózgach, podlegając darwinowskim prawom ewolucji. Nasze głowy są dla nich tym, czym ciała dla genów – wehikułami przetrwania.

Ten ledwie naszkicowany pomysł został podchwycony przez uczonych, którzy po raz kolejny obniżyli nasz rating wyjątkowości. Byli wśród nich filozof amerykański Daniel Dennett (wywiad z nim zamieściliśmy w „Niezbędniku Inteligenta Plus – Czego szuka nauka?”, 6/10) i psycholog brytyjska Susan Blackmore. Dennett oparł na memie oryginalną teorię umysłu. Blackmore użyła go do skonstruowania memetyki – teorii odpowiadającej na pytania: Dlaczego mamy takie duże mózgi? Skąd wzięła się inteligencja? Jak wynaleźliśmy język? Dlaczego wierzymy w Boga? Czym jest jaźń? Blackmore, niebywale dziarska wolnomyślicielka, poddała pod dyskusję ewolucyjną teorię ludzkiej osobowości i kultury. „Wykazała się większą odwagą i intelektualną hucpą niż ta, do której kiedykolwiek aspirowałem” – przyznał potem Dawkins.

Memetyka była przebojem lat 90. Mem stał się modny. I podzielił środowisko naukowe. Niektórzy oczekiwali szybkich doświadczalnych potwierdzeń teorii. Inni odpowiadali, że od chwili, gdy Gregor Mendel odkrył mechanizmy dziedziczenia, do odkrycia struktury DNA minęło całe stulecie i że z memetyką będzie podobnie. To tylko jedna z osi konfliktu, który zwolenników tej kontrowersyjnej dziedziny nauki zepchnął niemal do podziemia. O szczegółach teorii i jej losów najlepiej jednak opowie główna sprawczyni całego zamieszania.

Blackmore mieszka w Ermington, tyleż malowniczej, co odległej (5 godzin jazdy samochodem) od Londynu wiosce, słynącej głównie z tego, że mieszka w niej... Sue Blackmore z mężem Adamem Hartem-Davisem, bardzo lubianym w Wielkiej Brytanii popularyzatorem nauki. Susan pracuje na University of Plymouth, opowiada o nauce m.in. na antenie BBC – i pisze. Jest autorką kilkunastu książek wydawanych przez szanowane wydawnictwa naukowe, w większości poświęconych badaniom świadomości. W Polsce znana jest jej „Maszyna memowa” (Dom Wydawniczy Rebis, 2002).

 

Karol Jałochowski: – Jak wyglądała historia replikatorów na Ziemi?

Susan Blackmore: – Jakieś 4,5 mld lat temu widzimy skalistą planetę pozbawioną życia. Mija pół miliarda lat i pojawia się pierwsza informacja skopiowana w procesie, podczas którego zachodzi wariacja i selekcja. Drobina jakiegoś związku chemicznego zostaje powielona – i z czasem ewoluuje do postaci RNA i DNA, które dają początek wszystkiemu, co żywe na naszej planecie. To pierwszy replikator, gen. Istnienie drugiego wiąże się z pojawieniem jakiegoś dalekiego, wspólnego przodka nas i szympansów, który okazał się zdolny do naśladownictwa. Ta umiejętność ma absolutnie kluczowe znaczenie!

Dlaczego?

Ma ona absolutnie kluczowe znaczenie! Nie doceniamy stopnia jej złożoności, podobnie jak nie doceniamy umiejętności widzenia. Otwieramy oczy, widzimy świat i stwierdzamy: To takie oczywiste! A potem badacze sztucznej inteligencji spędzają całe dziesięciolecia, usiłując skonstruować najprostsze systemy sztucznego widzenia. Imitowanie to bardzo trudna sztuka. Wymaga dużego mózgu. Kiedy ją posiedliśmy, po raz pierwszy w historii Ziemi informacja zaczęła być powielana nie na sposób chemiczny, nie za pośrednictwem genów, ale ludzkich zachowań, gestów, dźwięków. Nasi przodkowie kopiowali je między sobą, popełniając przy tym błędy. Składali dwa gesty czy dźwięki w jeden, bardziej złożony. Nagle pojawił się nowy replikator, podlegający kopiowaniu, modyfikacjom i doborowi naturalnemu. To był początek memów.

Kiedy nastąpił? Jakie były pierwsze memy?

Trudno powiedzieć kiedy, na pewno jednak wśród pierwszych memów były te dotyczące rozpalania ognia, polowania, wytwarzania narzędzi. Początkowo do kopiowania nie było wiele, ale z czasem proces nabrał tempa i charakteru ewolucyjnego, bo zwiększała się presja selekcyjna wśród rosnącej liczby memów. I tak dzieje się do dziś – coraz szybciej i szybciej. Wydaje mi się wręcz, że jesteśmy świadkami narodzin trzeciego replikatora. Skonstruowaliśmy maszynerię zdolną do kopiowania memów bez naszego udziału. Geny doprowadziły do powstania naszych mózgów, które zaczęły kopiować memy. My zbudowaliśmy komputery powielające informację cyfrową.

Rozmowa z Susan Blackmore, wersja HD

SUSAN BLACKMORE: Maszyna memowa / The Meme Machine from Karol Jalochowski on Vimeo.

Temu trzeciemu memowi nadała pani niedawno specjalną nazwę – tem, technologiczny mem. Trzeba go jakoś specjalnie wyróżniać? Czy to na pewno replikator?

Z pewnością informacja cyfrowa różni się od tej przechowywanej w mózgach ludzi. Czy jest ona kopiowana, modyfikowana, dobierana przez komputery? Bez wątpienia jest kopiowana. Serwery powielają masy danych z ogromną dokładnością. Czy podlega ona mutacji? Owszem – zawsze, gdy pytamy o coś Google, otrzymujemy nieco inne wyniki, po czym dokonujemy ich selekcji. Czy w maszynach zachodzi zjawisko doboru naturalnego? Do pewnego stopnia. Google dokonuje przecież wyborów. Mamy programy piszące wiersze, eseje. Fundamentalny proces ewolucji, niezwiązany z ludzką zdolnością do naśladownictwa, zaczyna zachodzić we wnętrzach maszyn. Na Ziemi mamy więc teraz trzy rodzaje replikatorów. Zastanawiam się, jak to wygląda na innych planetach. Ilu replikatorów się dorobiły? Czy tylko pierwszego? Czy zdołały stworzyć drugi? Trzeci? Jeśli tak, to powinniśmy już o tym wiedzieć, a nie wiemy. Być może trzeci replikator stwarza jakieś niebezpieczeństwo.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną