Nauka

Wielki post

Dni bez mięsa, masła i jaj

Personifikacja postu. Fragment obrazu Petera Breugla „Walka karnawału z postem”. 1559 r. Personifikacja postu. Fragment obrazu Petera Breugla „Walka karnawału z postem”. 1559 r. Rama / Wikipedia
Pokuta to oczyszczenie i rodzaj modlitwy, w którą zaangażowany jest nie tylko umysł, ale i ciało. Rytualne powstrzymywanie się od jedzenia praktykowane było od zawsze i na całym świecie w imię różnych bogów.
Ramadan w Arabii Saudyjskiej. Po zachodzie słońca wielki wspólny posiłek w meczecie Proroka w Medinie.Corbis Ramadan w Arabii Saudyjskiej. Po zachodzie słońca wielki wspólny posiłek w meczecie Proroka w Medinie.
Święty Benedykt, Hiszpania.ALBUM/ORONZO/EAST NEWS Święty Benedykt, Hiszpania.

Głodowanie to dziś temat modny. Z dumą przyznają się do tego gwiazdy, prężąc przed kamerami swoje wychudzone ciała. Placówki oferujące głodówki pod okiem specjalistów nie narzekają na brak klientów. W dodatku naukowcy trąbią o dobroczynnym wpływie niedojadania na zdrowie – zwłaszcza dla osób z nadwagą, chorych na cukrzycę i reumatyzm, o spowalnianiu procesów starzenia i zmniejszeniu ryzyka zachorowań na raka czy wieńcówkę. Potwierdzają to badania na zwierzętach.

Z ludźmi jest podobnie. Niektórzy twierdzą, że to sprawa genów, bo nasze organizmy są przystosowane do diety ludzi jaskiniowych. W paleolicie zdobywany pokarm pokrywał tylko 60–80 proc. zapotrzebowania na tłuszcz i białko, okresowo zaś przymusowo poszczono. Nasze wiecznie przejedzone organizmy nie dają sobie rady z nadmiarem kalorii. Dlatego specjalista od żywienia Loren Cordain z Colorado State University zachęca, by jeść tak jak łowcy sprzed 10 tys. lat. Ale nawet ci, którzy te rewelacje dietetyczne traktują z przymrużeniem oka, zgadzają się, że nieprzejadanie się to eliksir młodości.

Te objawienia współczesnych lekarzy nie są niczym nowym. Hipokrates zalecał pacjentom głodówki, podobnie Awicenna (X w.) i twórca nowożytnej medycyny – Paracelsus. Głód przez tysiące lat towarzyszył człowiekowi w sposób naturalny, co kultura skrzętnie zaadaptowała, nadając mu istotne religijne znaczenie i rytualną oprawę. Dziś przyzwyczajeni do traktowania głodu jako sposobu leczenia i odmładzania zapominamy o jego duchowym charakterze. Tylko raz do roku, w okresie wielkiego postu, przypominamy sobie, że głód oczyszcza nie tylko ciało, ale i duszę.

Mistyka pustego brzucha

Odmawianie sobie jedzenia w imię Boga znały wszystkie kultury i religie. – Post można różnie interpretować i dzielić, ale – po pierwsze – była to forma pokuty – mówi prof. Zbigniew Mikołejko z Instytutu Filozofii PAN. – Po drugie, niejedzenie przypomina sprzątanie domu przed świętami, czyli jest to wewnętrzne oczyszczanie z moralnych i fizycznych skaz i nieczystości. Po trzecie, post stanowi odpowiednik modlitwy poprzez ciało. Jest też poziom czwarty, dotyczący tych, którzy dążą do otwarcia się na siły transcendentne, bo głodowanie to technika transowa.

Ten ostatni aspekt najłatwiej zaobserwować u mistyków i w religiach ekstatycznych, np. szamanizmie. Długotrwałe głodowanie połączone z tańcami, piciem alkoholu lub przyjmowaniem substancji psychoaktywnych pomaga „wyjść poza ciało” i przeżyć doświadczenie religijne. Takie wrażenia mieli długotrwale głodzący się szamani, buddyjscy mnisi, jogini, ale też asceci chrześcijańscy i święci.

Eremita Andrzej Świerad, jeden z pierwszych polskich świętych, nosił łańcuch wrastający mu w ciało, spał siedząc na pniaku, a wbite wokół ostre kołki raniły go, gdy przechylał się w ich stronę. Choć pracował fizycznie jako drwal, nie jadał w poniedziałki, środy i piątki, przez cały wielki post spożywał tylko jeden orzech włoski na dzień. – W jednej z wizji widział anioła, który na taczce przywiózł go do jego pustelni, co było wynikiem omdlenia z głodu i wycieńczenia organizmu – podkreśla profesor.

„Wymóg bycia na czczo towarzyszy archaicznym zabiegom magiczno-obrzędowym już w grupach myśliwych-łowców” – pisze prof. Jerzy Wasilewski w „Tabu” (Wydawnictwa UW 2010), etnograf z Uniwersytetu Warszawskiego. Poszczenie prawie wszędzie było bowiem sposobem przygotowania ciała do wielkich świąt i obrzędów przejścia. Głodówki poprzedzały okrutne obrzędy włączające młodzież do społeczności dorosłych – na czczo przystępowano do testów sprawnościowych i poddawano ciała rytualnej chirurgii, a kandydaci na wojowników u Indian Prerii nie jedząc i nie pijąc przez trzy dni tańczyli wokół ceremonialnego słupa słynny Taniec Słońca. Głodówki pomagały wejść na wyższy, duchowy poziom i osiągnąć stan zawieszenia między życiem i śmiercią.

Na czczo w imię Boga

Najbardziej spektakularna jest tzw. śmierć szamańska. W trakcie inicjacji szamani widzą w wizjach swoje nagie kości. „Sprowadzeni do szkieletu przyszli szamani doświadczają mistycznej śmierci, która pozwala im udać się na tamten świat, świat duchów i przodków, by dzielić ich wiedzę” – pisze prof. Andrzej Szyjewski w „Etnologii religii” (Nomos 2008).

Mojżesz, Chrystus, Mahomet i Budda – wszyscy wielcy twórcy religii – prezentowali swój porządek Wszechświata po poddaniu się długotrwałym postom. Chrystus, zanim zaczął głosić Słowo Boże, spędził bez jedzenia i picia 40 dni na pustyni, gdzie kusił go diabeł. Ale Bóg tłumaczy ludziom przez proroków, jak i kiedy mają pościć, już w Starym Testamencie. Wszystkie wielkie religie: judaizm, chrześcijaństwo, islam i buddyzm, mają swoje posty liturgiczne.

W islamie post jest jednym z pięciu filarów religii – w ramadanie (9 miesiąc kalendarza muzułmańskiego) od świtu do zachodu słońca nie je się, nie pije, nie pali i nie uprawia seksu. W judaizmie pości się w święto Jom Kippur, Pesach i wigilię święta Purim. Oprócz tego Żydzi mają też posty indywidualne, np. w dniu ślubu czy w rocznicę śmierci rodziców. W Starym Testamencie czytamy, że Bogu nie podobało się ostentacyjne obnoszenie się z cierpieniem w trakcie postu. Przez proroka Izajasza przekazał ludziom, że powstrzymywanie się od jedzenia powinno być połączone ze służeniem innym. Jezus natomiast radził, by post wykorzystywać jako czas zadumy i wewnętrznego umartwienia. „Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę, obmyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu” (Mt. 6, 16–18).

Pierwotnie chrześcijanie nie byli wielkimi zwolennikami niejedzenia. Poszczono w Wielki Piątek i Wielką Sobotę, w III w. rozszerzono ten okres na tydzień, by dopiero w VI w., za sprawą Grzegorza Wielkiego (który był mnichem), rozciągnąć go do 40 dni – na pamiątkę jezusowego pobytu na pustyni. Obowiązuje wtedy tzw. post ścisły, polegający na odstawieniu mięsa i jedzeniu do syta tylko raz dziennie. W chrześcijaństwie są jeszcze dwa inne typy postów – wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych (np. w piątki) oraz post eucharystyczny, czyli niejedzenie przed przyjęciem sakramentów. Posty dotyczą dorosłych, nie obowiązują dzieci, ciężarnych, ludzi starszych (od 60 roku życia) i chorych. Post nie obowiązuje w dni świąteczne, gdyż „niedziela silniejsza jest od postu”, ale potem trzeba je „odrobić”.

Kiedyś w katolickim kalendarzu liturgicznym poszczono w suche dni (na początku czterech pór roku), w adwencie i w wielkim poście. W Polsce nie pito wówczas wódki i nie jadano mięsa. Bardziej pobożni – w środy, piątki i soboty nie pili nawet mleka, serwatki i nie jedli masła, na mszę chodzili na czczo, pisze prof. Wasilewski. Bardziej restrykcyjni byli prawosławni i grekokatolicy, których obowiązywały cztery długie posty – Filipowy, odpowiadający naszemu adwentowi, wielki post (wydłużony do 50 dni, gdyż doliczano niedziele), Piotrowy (od Zielonych Świątek do lipca) i Spasowy – przed świętem Wniebowzięcia (od 1 do 14 sierpnia).

Przedstawienia poszczących świętych, Grecja.Robert Harding/EAST NEWSPrzedstawienia poszczących świętych, Grecja.

 

„Religijna idea umartwiania przez wyrzeczenie się jedzenia miała w kulturze ludowej swoje magiczne zastosowanie” – pisze etnograf. Tak było u nas w przypadku postów okolicznościowych związanych z pewnymi świętami, które praktykowano w różnych intencjach – odmawianie sobie jedzenia w dniu św. Mikołaja miało chronić bydło przed wilkami, a w dzień św. Apolonii – ludzi przed bólem zębów. Przestrzegano restrykcyjnie postów eucharystycznych – nowożeńcy pościli przed przyjęciem sakramentów i nie jedli w trakcie wesela pewnych potraw, a dzieci na czczo szły do pierwszej komunii. – Dziś nie je się tylko godzinę przed przyjęciem eucharystii, ale w mojej młodości było to 6 godzin – wspomina prof. Mikołejko. – Pamiętam, jak w dniu mojej komunii świętej moi rówieśnicy mdleli z głodu i przejęcia. Kościół katolicki długo był konserwatywny w regulowaniu postów.

Postów obchodzenie

W średniowieczu w ciągu roku było 130 dni postnych – bez mięsa, masła i jaj. Zarówno Kościół, jak i sami wierni wyciągali konsekwencje za niestosowanie się do tego zakazu i to nie tylko w postaci kar pieniężnych, jak wprowadzone przez Innocentego VIII w XV w. opłaty za jedzenie masła.

– Bolesław Chrobry wybijał ponoć zęby tym, którzy jedli mięso w poście, ale i lud boży bywał okrutny. W XVIII w. pewien ksiądz uratował przed szablami polskich szlachciców podróżującego po Mazowszu Francuza, chociaż ten nie zrobił nic zdrożnego zamawiając w karczmie w wielkim poście rybę. Zawsze jednak bardziej rygorystyczna była ciemna biedota, podczas gdy wykształceni bogacze opłacali swój brak postnej wstrzemięźliwości konkretnymi pieniędzmi albo też znajdowali kruczki, które pozwalały im te zakazy obejść – podkreśla profesor.

Guido Fuchs, religioznawca z Uniwersytetu w Würzburgu, w książce „Gott und Gaumen” (Bóg i podniebienie) prześledził historię szalbierstw i sztuczek, którymi oszukiwano Kościół. Celowali w tym mnisi, którym nie bez kozery przyczepiono łatkę żarłoków, łasuchów i pijaków. Aby uzyskać pozwolenie na picie piwa, wysyłali do Rzymu cienkusza. Ponieważ w drodze do stolicy apostolskiej jeszcze się zepsuł, papież ochoczo wydał pozwolenie na warzenie tej postnej lury. Podobnie było z czekoladą – gorzką dano w 1596 r. do spróbowania Piusowi V, któremu nie przypadła ona do gustu. Dzięki temu wierni mogli z błogosławieństwem głowy Kościoła jeść słodki smakołyk.

Co prawda w wielkim poście nie jadano mięsa zwierząt ciepłokrwistych, ale na stoły trafiały żyjące w wodzie bobry z rybim ogonem, a nawet wydry i borsuki. W IX w. pochodzący z Fuldy opat Hraban Maur pozwalał na jedzenie drobiu, tłumacząc to tym, że ptaki podobnie jak ryby zostały stworzone przez Boga tego samego dnia. Post przyczynił się do rozwoju zakonnej sztuki kulinarnej – w Niemczech pojawiła się adwentowa strucla (z oleju, drożdży i wody) oraz pierogi, które kryły w sobie nadzienie mięsno-ziołowe. Szczytem było jednak układanie mielonego mięsa w kształt ryby, co – jak wierzono – miało zmylić Boga.

W przeszłości mamy zatem do czynienia z dwiema skrajnościami – z jednej strony oszustwami, z drugiej zaś skrajną ascezą, jak ta uprawiana przez Szymona Słupnika i św. Antoniego, a u nas św. Kingę czy św. Andrzeja Świerada. Ekstremalne umartwienie było formą pokuty za grzechy, miało też zbliżyć ascetę do Boga między innymi dlatego, że pozbywał się cielesnych potrzeb, jak jedzenie i wydalanie, przez co jego kondycja stawała się podobna boskiej.

Popularność umartwiania ciała przez głodówki, biczowanie czy psychiczne znęcanie się wiązała się z tym, że w średniowieczu życie było ciężkie, więc skala cierpienia była inna. Cierpienie ascety musiało być większe niż zwykłego człowieka. Na intensywność i popularność umartwień miały jednak wpływ nie tylko czasy czy religia, lecz także warunki życia. Prawosławni więcej pościli niż katolicy, a hindusi byli w tym względzie mistrzami.

Prof. Mikołejko podkreśla, że głód i bieda w wielu kulturach owocuje jeszcze większą radykalizacją, wedle powiedzenia „głody moje głody paście się dowoli”. – To pewien paradoks ascezy. U nas taki ekstremizm nigdy nie był popularny. Piotr Skarga zastanawiał się nawet, czy św. Andrzej Świerad nie dręczył się tak z podszeptu diabła, bo nawet w średniowieczu zbyt drastyczne formy ascezy raziły. W końcu mogły prowadzić do śmierci.

Niejedzenie programowe

W chrześcijaństwie zagładzanie się na śmierć było grzechem ciężkim i wykroczeniem przeciwko szóstemu przykazaniu, ale niektórzy decydowali się na tę najbardziej ekstremalną, a zarazem najbardziej heroiczną z form głodowania. – Ten rodzaj postu brał się z przekonań o marności życia materialnego – mówi prof. Mikołejko. – Całkowite wyrzeczenie się jedzenia, prowadzące aż do śmierci, praktykowali stoicy starożytni oraz tzw. doskonali u katarów (będących późnym wariantem gnostycyzmu manichejskiego). Według nich świat materialny, stworzony przez złego demiurga, jest nic niewart, dlatego trzeba wyzbyć się jego namiastki, czyli ciała. Bo wbrew temu, co nam starają się wmówić inedyści (niejedzący), bez jedzenia żyć się nie da. Pomysł, że człowiek może żywić się praną – „energią światła” – to wytwór New Age i szarlataneria, na którą na szczęście mało kto się nabiera.

Dziś nikt nikogo nie zmusza też do postów i z nich nie rozlicza. Decydujemy się na nie dobrowolnie – tym bardziej że zajadanie się w poście wykwintnymi potrawami razi wielu głęboko wierzących. W 1933 r. Jan Kowalski, arcybiskup Kościoła mariawitów, katolickie podejście do postu nazwał fikcją. Twierdził, że chrześcijanin powinien jeść wtedy mniej i gorzej, a zaoszczędzone pieniądze oddać na cele dobroczynne. W naszym coraz bardziej zsekularyzowanym świecie nikt oficjalnie nie krytykuje Kościoła, który stopniowo łagodzi wymogi postów. Teraz pości się indywidualnie, coraz częściej narzucając inne formy umartwiania (np. odmawia sobie rozrywek, jak gra na komputerze, picie kawy czy palenie papierosów). Wiedza o zdrowym odżywianiu, narzucane sobie diety odchudzające lub przejście na wegetarianizm stały się dla wielu codziennością, więc wielki post nie ma wpływu na zmianę diety.

Czy niejedzenie ma jeszcze aspekt religijny, gdy puste brzuchy służą nowemu bogu – wizji wiecznej młodości i urody? Dla niektórych tak, ale dla większości wielki post to tylko informacja w kalendarzu, że za chwilę będą święta. Nie ma co ukrywać – większości z nas bliżej do szukających kruczków średniowiecznych zakonników niż do głodzących się ascetów.

Polityka 09.2012 (2848) z dnia 29.02.2012; Nauka ; s. 62
Oryginalny tytuł tekstu: "Wielki post"
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Prof. Łętowska kontra syndyk spółdzielni. Szykuje się ciekawy i ważny proces

Prof. Łętowska: Tu nie chodzi o tych 550 zł, których domaga się ode mnie syndyk. Chętniej dam trzy razy tyle na cele dobroczynne, niż pójdę jak baran ciągnięty na rzeź w procederze ułatwiającym różnym cwaniakom wzbogacanie się.

Violetta Krasnowska
20.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną