Rozmowa z dr. hab. inż. Piotrem Faliszewskim, laureatem Nagrody Naukowej POLITYKI 2013

Algorytmy manipulacji
Ludzie chcą się czuć reprezentowani, szukamy więc systemu, który to zapewni.
Team of MUNBW/Wikipedia

Ludzie chcą się czuć reprezentowani, szukamy więc systemu, który to zapewni.

Wiadomo np., że metoda większościowa, stosowana tak powszechnie na świecie, również w Polsce – choćby w wyborach do Senatu – jest systemem dalekim od ideału.
Malerapaso/Getty Images/FPM

Wiadomo np., że metoda większościowa, stosowana tak powszechnie na świecie, również w Polsce – choćby w wyborach do Senatu – jest systemem dalekim od ideału.

Dr hab. inż. Piotr Faliszewski (ur. 1980 r.) jest absolwentem Wydziału Informatyki, Elektroniki i Telekomunikacji Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Tegoroczny laureat Nagród Naukowych POLITYKI.
Tadeusz Późniak/Polityka

Dr hab. inż. Piotr Faliszewski (ur. 1980 r.) jest absolwentem Wydziału Informatyki, Elektroniki i Telekomunikacji Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Tegoroczny laureat Nagród Naukowych POLITYKI.

Kolejnym przełomem było opracowanie metod, którymi pan się teraz zajmuje?
Tak. Informatyczna teoria złożoności obliczeniowej zajmuje się, mówiąc krótko, badaniem tego, co można efektywnie policzyć za pomocą komputera, a czego nie można. Ćwierć wieku temu trzech amerykańskich badaczy John Bartholdi, Craig Tovey i Michael Trick zajęło się pewnym klasycznym w teorii wyborów twierdzeniem, mówiącym, że każdy sensowny system wyborczy motywuje wyborców do pewnego rodzaju kłamstw. Mówiąc inaczej: wyborcy wiedzą, że wynik wyborów będzie bliższy ich przekonaniom, jeśli zagłosują niejako wbrew sobie.

Przyjrzyjmy się chociażby wyborom prezydenckim w Polsce. Oddajemy głos na jednego tylko kandydata, po czym zwykle okazuje się, że znaczącą większość głosów zbierają zaledwie dwie osoby. Przypuszczalnie dzieje się tak dlatego, że część wyborców nie głosuje na swoich ulubionych kandydatów w obawie, że nie otrzymają wystarczającej liczby głosów, żeby przejść do drugiej tury. Obawiają się, że ich głos przepadnie. Można powiedzieć, że nie ma w tym nic szczególnie nieuczciwego, ale z punktu widzenia teorii wyborów jest to rodzaj manipulacji.

To manipulacje motywowane psychologicznie, niejako spontanicznie. Czy zna pan przykłady takich, do których doszło z inicjatywy kandydatów?
W Stanach Zjednoczonych zdarzyło się kiedyś, że pewien kandydat do wyborów lokalnych opłacił i zarejestrował grupę bezdomnych jako kandydatów partii konkurencyjnej. Chodziło o rozproszenie jej zwolenników – o wprowadzenie zamieszania. Sam kandydat zresztą uczynił to jak najbardziej jawnie, twierdząc, że jeśli system dopuszcza takie działania, to dlaczego miałby ich nie podjąć? W naszym języku zabieg taki nazywa się klonowaniem kandydatów, czyli rozmnożeniem jednego kandydata na całe mrowie podobnych. Badaniem między innymi tego właśnie, w których systemach pomaga klonowanie własnych kandydatów, a w których lepszy efekt daje klonowanie przeciwników, zajmujemy się z kolegami.

Wiem, że dawał pan kiedyś wykłady z kryptografii – i początkowo nie potrafiłem dostrzec łączności między tym, o czym teraz mówimy, a szyframi. Ale już widzę: w obu przypadkach testuje pan odporność systemów, czy to kryptograficznych, czy wyborczych, na manipulacje i włamania?
Otóż to! Związek jest obustronny. Bezpieczne głosowania w Internecie nie są możliwe bez kryptografii zapewniającej, że każdy może zagłosować tylko raz, ale jednocześnie anonimowo. Współczesna kryptografia wykorzystuje fakt, że niektóre problemy matematyczne obliczyć jest niezwykle trudno, nie dysponując odpowiednim kluczem. I to właśnie badam.

Z teorii wyborów korzysta się też coraz częściej w badaniach nad sztuczną inteligencją – dlaczego?
W przyszłości niektóre decyzje będą przez nas podejmowały tak zwane agenty – programy komputerowe. Będziemy ich używać, chcąc zarezerwować bilety lotnicze czy pokój w hotelu. To agenty będą podejmować decyzje o wyborze. Będą badać, ile innych agentów jest zainteresowanych podobną rezerwacją, łączyć się w grupy, negocjować niższe ceny lub wręcz czarterować samoloty. Takie działające na naszą rzecz obiekty będą musiały się wzajemnie komunikować, wspólnie podejmować decyzje, korzystając z odpowiednich systemów wyborczych. To oczywiście pieśń przyszłości. Po pierwsze dlatego, że minie wiele lat, zanim ludzie zaufają podobnym rozwiązaniom, a po drugie dlatego, że muszą one osiągnąć dostateczną sprawność.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną