Nauka

Ognisko w mózgu

Co się dzieje, kiedy ciało atakuje mózg?

Freestocks.org / StockSnap.io
Wiele osób cierpi z powodu chorób, które są uleczalne, ale nie zostały właściwie rozpoznane. Wszystko zależy od wiedzy i intuicji lekarza, do którego trafią.
Budowa receptora NMDA.Blanca Piedrafita/Wikipedia Budowa receptora NMDA.
Zdarza się, że lekarze nie potrafią rozpoznać rzadkiego zaburzenia immunologicznego i pozostają przy diagnozie choroby psychicznej.Mirosław Gryń/Polityka Zdarza się, że lekarze nie potrafią rozpoznać rzadkiego zaburzenia immunologicznego i pozostają przy diagnozie choroby psychicznej.
materiały prasowe

Test ukazał się w POLITYCE w grudniu 2013 r.

Monika miała 15 lat, gdy bliscy zaobserwowali u niej dziwne zachowanie. – Była nadpobudliwa, nawet agresywna, ale początkowo tłumaczyliśmy to trudnym okresem dojrzewania – opowiada mama Anna Gorecka. Z czasem reakcje nastolatki stały się uciążliwe dla domowników – Monika obsesyjnie zamykała drzwi wejściowe do domu, z widocznym przerażeniem w oczach opowiadała, że w nocy nachodzą ją nieznajomi. Potem stało się coś, co naprawdę przestraszyło jej bliskich. Gdy pani Anna wróciła późno z pracy, dowiedziała się od syna, że córka ma drgawki, wymiotuje, śmieje się bez powodu i skarży na ból głowy. – Natychmiast wezwałam pogotowie, które zawiozło ją do szpitala na oddział neurologii. Nie wiedzieliśmy, że to zdarzenie na trzy miesiące wywróci nasz świat do góry nogami.

1.

W tym samym czasie, kiedy stan Moniki tak bardzo się pogorszył, w USA trafiła do sprzedaży książka amerykańskiej dziennikarki Susannah Cahalan „Umysł w ogniu”. Autorka opisała w niej przebieg swojej dość niezwykłej choroby mózgu. Z dnia na dzień ta 24-letnia obiecująca reporterka popularnej gazety „New York Post” przestała panować nad ciałem – jej rodzina była świadkiem coraz dziwniejszych, niewytłumaczalnych zachowań. Zaczęło się od obsesji na punkcie pluskiew, ataków migreny, drętwienia rąk. Wkrótce pojawiły się nocne koszmary, omamy, straciła zaufanie do rodziców i przyjaciół. Ataki płaczu nasilały się z każdym dniem.

Lekarz rodzinny wysnuł wniosek, że to wszystko z przemęczenia. Matce dziewczyny zakomunikował: Pani córka za dużo imprezuje, za mało śpi i zbyt ciężko pracuje. Inny medyk próbował wykryć mononukleozę, ponieważ wyczuł powiększenie węzłów chłonnych na szyi, co mogło sugerować infekcję wirusową (testy krwi szybko to wykluczyły). Znajoma lekarz psychiatra była jeszcze innego zdania: To początek choroby dwubiegunowej, czyli naprzemiennie występujących zaburzeń maniakalno-depresyjnych. Trzeba brać leki psychotyczne, odpocząć i wszystko wróci do normy.

Nie wracało. Było nawet coraz gorzej – objawy, włącznie z atakami drgawek, nasilały się z każdym dniem. A przy tym, co najdziwniejsze, badania mające ustalić ich przyczynę nie wykazywały żadnych anomalii. Z listy podejrzeń skreślono boreliozę, udar i zakrzepy w tętnicach mózgowych. EEG było całkowicie w normie, rezonans magnetyczny – prawidłowy, w badaniach neurologicznych nie dopatrzono się najmniejszych odstępstw. Susannah traciła jednak przytomność, więc musiała trafić do szpitala. Lekarzom trudno było zadecydować, czy powinna przebywać na oddziale psychiatrii czy neurologii. Z jednej strony rzuty padaczki, z drugiej – urojenia i omamy. Elegancka młoda kobieta raptem po kilkunastu dniach przeistoczyła się w niezadbaną dziewczynę, która siłą wyrywała się z łóżka i próbowała uciekać do domu. Personel wciąż nie wiedział, co jej dolega. Ona sama nie zachowała z tego okresu żadnych wspomnień.

2.

Anna Gorecka po przyjęciu Moniki do szpitala przez dwa tygodnie nie spuszczała jej z oka. Do Szkocji, gdzie mieszkają niedaleko Glasgow, do pomocy przyleciała z Polski jej siostra. Dzień i noc, na zmianę z pielęgniarkami, siedziały przy łóżku Moniki, obserwując każdy jej atak drgawek – musiały pilnować, by nie zrobiła sobie krzywdy, nie odgryzła języka lub wargi, gdy dostawała szczękościsku. – Próbowała uciekać z łóżka, wyrywała z żył kroplówki. Dostawała nieraz tak nadludzkiej siły, że w 45 osób nie mogliśmy jej utrzymać – opowiada pani Anna. Leżały z córką na materacach na podłodze, aby trudniej było jej się poderwać do ucieczki. – Wtedy przykrywałam ją własnym ciałem i zyskiwaliśmy parę sekund, aby mogła przybiec pomoc.

Monika gryzła, szczypała, drapała, biła siebie i wszystkich wokół. Czasem mówiła niezrozumiałe słowa, powtarzała sylaby, próbowała coś tłumaczyć – lekarze sądzili, że mówi wtedy po polsku, ale rodzina też nic nie rozumiała. Personel nie wiedział, co się dzieje, bo wszystkie badania laboratoryjne i obrazowe mózgu były w normie. Jedyną anomalią był wzrost ciśnienia krwi.

Przeniesiono nas do Glasgow na oddział neurologii dziecięcej – wspomina pani Anna. Monika nie pamięta z tego okresu niczego. Miała już wtedy przykurcze mięśni rąk, częste ataki padaczki, przestała jeść, nie spała od kilku dni. Lekarze starali się znaleźć najmniejszy trop naprowadzający na przyczynę tych zaburzeń, jednak znikąd nie było żadnej podpowiedzi. Powtórzono EEG – prawidłowe. Wykonano tomografię całego ciała i rezonans magnetyczny – bez odstępstw od normy.

Była połowa lipca 2012 r., kiedy szef oddziału dr Sameer Zuberi przekazał rodzinie informację, że krew pacjentki wysyła do specjalistycznego laboratorium w Oxfordzie. To wtedy po raz pierwszy Anna Gorecka odetchnęła z ulgą – wreszcie pojawiły się hipotezy, co mogło się przytrafić Monice.

3.

Susannah Cahalan zaledwie trzy lata wcześniej była dla lekarzy w Nowym Jorku podobną zagadką. Minęło kilka dni od przyjęcia jej do szpitala, gdzie sięgano po różne sposoby wydobycia jej z obłędu, ale objawy nasilały się niemal z godziny na godzinę. Jej twarz wykrzywiały tiki i grymasy, mowa była bełkotliwa i niezrozumiała, sztywniały wyciągane na wprost ramiona, jakby sięgała po coś, czego nie było. Lekarze zaczęli podejrzewać, że te zachowania w połączeniu z wysokim ciśnieniem i przyspieszonym biciem serca mogą wskazywać na problem w pniu mózgu. Punkcja lędźwiowa wykazała minimalnie podwyższony poziom białych krwinek – to pierwszy sygnał panującego w układzie nerwowym stanu zapalnego, choć zbyt nikły, by móc cokolwiek podejrzewać. Widoczne zmiany zachowania wskazywały raczej na chorobę psychiczną.

Po kilku dniach jeszcze raz pobrano płyn z kanału kręgowego. Wynik się pogorszył, bo białych krwinek było dużo więcej niż za pierwszym razem, co sugerowało stan zapalny. Ale co mogło go wywołać?

Wreszcie doktor Souhel Najjar, pochodzący z Damaszku neurolog, wyspecjalizowany w leczeniu padaczki, ale też rozmaitych neuroinfekcji, wykonał u Susannah proste badanie, na którego pomysł nie wpadł żaden z wcześniej zajmujących się nią lekarzy: kazał jej narysować tarczę zegara. Rysowanie koła wcale nie przyszło łatwo. Wpisanie godzin okazało się jeszcze trudniejsze – wszystkie cyfry znalazły się po prawej stronie okręgu, godzinę 12 umieściła w miejscu, w którym powinna być 6. Dr Najjar, niczym lekarz-detektyw z popularnego serialu „Dr House”, wiedział już, że prawa półkula mózgu pacjentki nie działa prawidłowo. Najprawdopodobniej tam tkwiło ognisko zapalne, prawdopodobna przyczyna drętwienia lewej ręki, paranoi i halucynacji. Pozostawało tylko wyjaśnić, co jest powodem infekcji. Czyżby umysł Susannah był atakowany przez jej własny organizm?

4.

Plastikowa probówka z krwią Moniki w specjalnym opakowaniu z lodem dotarła do Oxfordu, bo tylko tam można było wykonać badania potwierdzające przypuszczenia dr. Zuberiego. Trzy lata wcześniej podobną przesyłkę dr Najjar skierował do laboratorium w Pensylwanii. Przeczytał bowiem w neurologicznym czasopiśmie „Annals of Neurology”, że pracujący w tym ośrodku dr Josep Dalmau opisał w 2007 r. nową klasę chorób związanych z przeciwciałami atakującymi specyficzny rodzaj receptorów w mózgu. Były to receptory NMDA, których rola polega na wysyłaniu i odbieraniu chemicznych sygnałów pomiędzy neuronami – przede wszystkim w hipokampie (głównym ośrodku uczenia się i pamięci) oraz w płacie czołowym, odpowiedzialnym za funkcje wyższe i osobowość. Niesprawne NMDA zaburzają funkcjonowanie umysłu. Odkrycie dr. Dalmau polegało na tym, że znalazł we krwi i płynie mózgowo-rdzeniowym specyficzne przeciwciała, które upośledzały te receptory. W ślad za tym opracował test, dzięki któremu można je było oznaczyć i dokładnie zdiagnozować chorobę.

Susannah Cahalan była na świecie 217 chorą. Monika z Glasgow być może 500. Obie – tak jak pacjenci, u których postawiono właściwą diagnozę – miały w sumie sporo szczęścia, gdyż względnie szybko zastosowano leczenie, po którym objawy minęły. Podanie steroidów likwidujących stan zapalny, wypłukanie osocza ze szkodliwych przeciwciał i dożylny wlew immunoglobulin pozwala skutecznie zwalczyć chorobę. – Powrót do zdrowia był błyskawiczny – opowiada Anna Gorecka. – Po kilku dniach Monika samodzielnie siadała, wstawała, jadła i mówiła.

Wyszła ze szpitala o własnych siłach 29 sierpnia. Jest dziś zdrową nastolatką, choroba nie zostawiła po sobie żadnych śladów. U ilu chorych, zamiast rozpoznać rzadkie zaburzenie immunologiczne, lekarze pozostają przy diagnozie choroby psychicznej i nie próbują dociec, co jest prawdziwym powodem dziwnych objawów? Jak wiele osób cierpi z powodu czegoś, co jest uleczalne?

5.

Dr hab. Filip Rybakowski, kierownik Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży z warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii, przed kilkoma tygodniami przyjął na swój oddział nastolatkę skierowaną z oddziału neurologicznego w innym mieście. – Miała ostrą psychozę, postąpiono więc słusznie, kierując ją na leczenie psychiatryczne. Ale oznaczyliśmy u niej przeciwciała przeciwko receptorom NMDA i okazało się, że nie wymaga leczenia psychotropami.

Dr Rybakowski przeczytał niedawno książkę „Umysł w ogniu” (ukazała się na naszym rynku tej jesieni staraniem Wydawnictwa Filia). – Choć nie jest to literatura naukowa, poleciłbym ją każdemu neurologowi i psychiatrze – mówi. – Historia autorki przypomina, że trzeba zawsze wnikliwie poszukiwać przyczyn zaburzeń neuropsychiatrycznych. Badanie przeciwciał powinno być rutynowe w każdej ostrej psychozie, kiedy zebrany wywiad nie wskazuje żadnego tropu w wyjaśnieniu jej przyczyn.

Próbek krwi nie trzeba z Polski wysyłać do Oxfordu ani Pensylwanii. Badania wykonują dwa laboratoria – w Poznaniu i Warszawie (test kosztuje kilkaset złotych). Gdy Anna Gorecka przeczytała „Umysł w ogniu”, Monika kończyła już kurację. – Wróciły wspomnienia z najtrudniejszego miesiąca w moim życiu. Jestem wdzięczna tej dziennikarce, że opisała swoją historię, bo może dzięki temu skróci to męczarnie wielu pacjentów i ich rodzin.

Gdy we wrześniu tego roku Monika zgłosiła się na rutynową kontrolę do dr. Zuberiego w Glasgow, przy badaniu uczestniczyli neurolodzy z Sydney i Moskwy, szkolący się w rozpoznawaniu tej choroby. Choć od odkrycia przeciwciał przeciwko receptorom NMDA minęło sześć lat, wciąż budzą na świecie olbrzymie zainteresowanie. Próbuje się ustalić ich związek ze szczególnym nowotworem, jakim jest tzw. potworniak jajników (część pacjentek miała wcześniej wycięte te guzy), poszukuje się genetycznych predyspozycji oraz czynników, które pobudzają układ immunologiczny do agresji. Eksperci nie potrafią na razie powiedzieć, jak przeciwciała przedostają się do mózgu albo czy są w nim produkowane, nie rozumieją również, dlaczego jedni chorzy wracają w pełni do zdrowia, a inni, niestety, nie.

6.

Zapalenie mózgu z przeciwciałami przeciwko receptorowi NMDA to jedna z ponad stu różnego rodzaju chorób autoimmunologicznych, z których około 20 dotyczy ośrodkowego układu nerwowego. Dr Dalmau zidentyfikował już oprócz NMDA co najmniej sześć innych rodzajów przeciwciał atakujących różne receptory.

Halucynacje, paranoja i zaburzony kontakt z rzeczywistością są, oczywiście, w dalszym ciągu podstawą rozpoznawania schizofrenii, ale przykład takich chorych jak Susannah czy Monika wskazuje, że objawy psychozy niekoniecznie oznaczają chorobę psychiczną. Zagadka niejasnych dla lekarzy przypadków, opisywanych jako „zapalenie mózgu o nieznanym pochodzeniu” lub „psychoza niezdiagnozowana inaczej”, czeka na pełne wyjaśnienie. Nieraz wystarczy jedno badanie krwi i otwarty umysł, by wpaść na właściwy trop.

Polityka 49.2013 (2936) z dnia 03.12.2013; Nauka; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Ognisko w mózgu"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Kawiarnia literacka: Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka

Polska to nie jest kraj, w którym wypada mówić, że 500 plus nie należy się wszystkim.

Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka
26.05.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną