Nauka

Miasto gotowe na tsunami

O architekturze i urbanistyce dla starszych ludzi

Portugalski projekt domu dla starszych ludzi Portugalski projekt domu dla starszych ludzi Aires Mateus Arquitectos/fg&sg
Rozmowa z dr inż. arch. Agnieszką Labus, laureatką Nagrody Naukowej POLITYKI, o tym, co architektura i urbanistyka mogą zrobić dla starszych ludzi.
Dr Agnieszka Labus, adiunkt na Wydziale Architektury Politechniki ŚląskiejTadeusz Późniak/Polityka Dr Agnieszka Labus, adiunkt na Wydziale Architektury Politechniki Śląskiej
Polityka
materiały prasowe

Piotr Sarzyński: – Niespełna 30-letnia pani architekt poświęca zawodową karierę problemom ludzi starszych?
Agnieszka Labus: – Ja także kiedyś będę osobą starszą, a problem warunków życia za 30–40 lat dotyczyć będzie całego mojego pokolenia. Chcę wiedzieć, jakie czekają mnie perspektywy. Co, jako seniorka, powinnam mieć zagwarantowane, by czuć się usatysfakcjonowana komfortem życia? A jeszcze lepiej, gdybym mogła na kształt owej przyszłości osobiście wpływać. Tym bardziej że problem nie będzie malał, a jedynie narastał. Prognozy są jednoznaczne; ludzi w podeszłym wieku będzie w społeczeństwie proporcjonalnie coraz więcej. Niektórzy mówią wręcz o nadciągającym demograficznym tsunami.

To wyzwanie dla ekonomii czy medycyny. Cóż w tej sprawie może architekt?
Wiele. I to na różnych poziomach. Od skali mikro, czyli rozwiązań architektonicznych w mieszkaniu i bloku, poprzez urbanistykę, planowanie osiedli i ich infrastruktury oraz lokalne plany zagospodarowania przestrzennego, a na kreowaniu dokumentów strategicznych skończywszy.

Dobrze, to zacznijmy od skali mikro. Przede wszystkim kojarzy mi się z windami, które pozwoliłyby starszym ludziom w ogóle wychodzić z domu.
I dobrze się panu kojarzy. Zwłaszcza że ludzie starsi mieszkają najczęściej w kamienicach i blokach z lat 60. i 70. XX w., gdzie – poza wieżowcami – wind nie ma. Swego czasu brałam udział w badaniach w Katowicach. Rozmawialiśmy wtedy ze starszymi ludźmi mieszkającymi w tzw. Superjednostce – gigantycznym bloku postawionym w centrum miasta. Tam są windy, ale w ramach oszczędności skonstruowane tak, że zatrzymują się co drugie piętro. A to oznacza, że mimo wind wyjście z domu dla niektórych osób stanowi duży problem. Nawet sobie nie zdajemy sprawy z tego, jak wielu starszych ludzi w Polsce jest dziś uwięzionych w swoich mieszkaniach właśnie z tego powodu. Teraz buduje się nawet dwupiętrowe domy z windami, ale mieszkania w nich kupują przede wszystkim ludzie młodzi.

Cynicznie można by rzec: przynajmniej oni nie będą mieli za 40 lat problemów…
Oczywiście w starych blokach też można dobudowywać windy, w innych krajach to częsta praktyka. U nas jednak pojawia się bariera finansowa. Lub weto konserwatora zabytków, gdy kamienica jest wystarczająco stara. Poza tym ludzie starsi nie pójdą protestować, nie zorganizują się w grupę nacisku. Nie będą przemawiać jednym głosem, który politycy i decydenci musieliby poważnie brać pod uwagę.

Nie ma budujących przykładów?
Niewiele. Ale się zdarzają. Jak choćby projekt tzw. mieszkań wspomaganych realizowany od lat przez TBS w Stargardzie Szczecińskim. W jego ramach powstanie kilkadziesiąt mieszkań dostosowanych do potrzeb ludzi starszych.

A bez dużych pieniędzy da się coś zrobić?
Oczywiście. Miasta mogą na przykład prowadzić politykę wykorzystywania lokali w parterach domów, które są zamieszkiwane w większości przez ludzi starszych, do wspólnego użytkowania – jako takie lokalne małe kluby i miejsca spotkań. Sporo można poprawić w najbliższym otoczeniu, na przykład poprzez mądre rozmieszczanie ławek i innych miejsc do siedzenia, tak by starszy człowiek mógł co jakiś czas przysiąść, by ich układ sprzyjał nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich. Czy nawet sprawa nieco wstydliwa: ogólnie dostępne toalety. Tych publicznych jest niewiele. Ale cóż szkodzi, by władze miast negocjowały z właścicielami punków usługowych, typu kawiarnie czy restauracje, na temat możliwości korzystania przez seniorów z ich WC? W centrach dużych miast warto by urządzić modelowe mieszkania pokazujące, jakie udogodnienia można wprowadzić do lokali zamieszkanych przez ludzi starszych. Jak pan widzi, tzw. twarde projekty architektoniczne związane z inwestowaniem bardzo często przeplatają się z projektami „miękkimi” – edukacją, aktywizacją społeczną, uświadamianiem.

W jaki sposób planować osiedla czy miasta, by uwzględniały potrzeby ludzi w podeszłym wieku?
Pomysłów jest wiele. Istnieje międzynarodowy projekt „miast przyjaznych wiekowi” – Age Friendly Cities opracowywany przez Światową Organizację Zdrowia (WHO), w którym uczestniczy kilkadziesiąt miast z całego świata, w tym tak znane jak Barcelona, jedno z nielicznych miast europejskich zaangażowanych w ten projekt. Swego czasu odwiedziłam niemieckie 30-tysięczne miasteczko Sangerhausen, uczestniczące w tym samym projekcie. Włodarze miasta poradzili sobie z wyzwaniem, m.in. systemowo łącząc różne przestrzenie publiczne, tak by sprzyjały przemieszczaniu się osób starszych. Zbudowali też tzw. domy wielogeneracyjne, sprzyjające integracji mieszkańców z różnych pokoleń i grup społecznych, np. poprzez umieszczanie na parterach różnych usług przyciągających ludzi. Coś na wzór naszych rodzin wielopokoleniowych, tylko w skali całego bloku. Takich budynków, z unijnych budżetów, powstało w Niemczech ponad 450, prawie każdy powiat i miasto mają taki dom.

Jeśli dobrze rozumiem, ten projekt to próba zatrzymania ludzi starszych w ich naturalnym środowisku miejskim. „Nie” dla domów seniora?
Domy seniora były, są i będą. Proszę zauważyć, jak – w rozwiniętych krajach – dobrą i przemyślaną architekturę często reprezentują. Także standard świadczonej w nich opieki jest tak wysoki, że starsi ludzie nie mają problemów, by się do nich przenosić. Tym bardziej że tamtejsza tradycja i kanony kulturowe nie kładą silnego nacisku na zobowiązania rodzinne w tym zakresie. U nas jest inaczej pod każdym względem – architektonicznym, obyczajowym i finansowym. Ale faktem jest, że współczesne teorie społeczne i urbanistyczne kładą nacisk na to, by ludzie starsi, jeśli tylko się da, żyli w swym naturalnym, dotychczasowym środowisku, w myśl koncepcji „starzenia się w miejscu”.

Jak zaplanować miasto przyjazne ludziom starszym?
Na pewno zawsze wypada zacząć od diagnozy, od szczegółowego rozpoznania potrzeb, ale też od analizy obecnej struktury miasta. Trzeba wiedzieć, gdzie, ilu i jakich starszych ludzi mieszka. Czy nadal pozostają aktywni, chcą korzystać z atutów miasta, kin, kawiarni, teatrów? Czy raczej wolą ciszę, spokój, kawałek zieleni, własne grządki do przekopania. W sumie niewiele wiemy, posługujemy się stereotypami głoszącymi, że ludzie starzy są niechętni zmianom, że są mało wrażliwi na kwestie estetyki.

Niezależnie jednak od wszelkich różnic, da się wskazać pewne nadrzędne zasady ogólne. Na przykład: miasto krótkich odległości, zwarte. Tak by do wielu ważnych miejsc można było dojść pieszo i bez specjalnego wysiłku.

Na to już chyba za późno. Suburbia rozciągają się niemal wszędzie.
Ale ich wady zawsze można redukować, na przykład poprzez spójny system komunikacji i takie ulokowanie rozlicznych usług, by osoby w podeszłym wieku nie miały problemu z korzystaniem z nich. Osiedla budować tak, by funkcje mieszkalne i usługowe były odpowiednio przemieszane.

Przychodnia zdrowia na każdej ulicy?
Niekoniecznie. Tu w sukurs planowaniu przychodzą nowoczesne technologie. Osoby starsze można wyposażyć w urządzenia, rodzaj radiowych sygnalizatorów, które pozwalają im szybko wezwać pomoc. Lekarz nie musi urzędować w bloku obok, ważne by na czas otrzymał sygnał, że dzieje się coś niedobrego. Mowa tu o tzw. systemie teleopieki, który z pewnością nie zastąpi kontaktu lekarz–pacjent, ale na pewno da osobie starszej poczucie bezpieczeństwa i dłuższą niezależność, a zarazem umożliwi mieszkanie we własnym domu jak najdłużej. Natomiast już koniecznością staje się planowanie w skali regionu dużych centrów geriatrycznych.

Wiadomo, że do zmian potrzebne są pieniądze oraz powszechne uświadomienie skali i wagi problemu. A prawo?
Prawo przede wszystkim. Począwszy od planów zagospodarowania przestrzennego, w których powinny być wyraźnie zaznaczane miejsca kluczowe z punktu widzenia ludzi starszych. Po przepisy ogólnopolskie, które nakładałyby obowiązek dostosowywania przestrzeni miast do potrzeb ludzi starszych. Np. uwzględniające ich racje przy projektach rewitalizacyjnych. Tak jak funkcjonują już podobne przepisy wspierające osoby niepełnosprawne.

W regionie małopolskim powstał pierwszy w Polsce dokument strategiczny na poziomie regionalnym, który uwzględnia w planach odnowy miejskiej fakt starzenia się społeczeństwa i wynikające stąd konsekwencje. Kolejnym etapem dokumentu strategicznego było stworzenie poradnika dla różnych podmiotów (władze miast, organizacje pozarządowe, służba zdrowia itd.) z kluczowymi rekomendacjami: co robić? Ten dokument to jednak zaledwie wyjątek, a nie reguła.

Inżynier wyróżniony w kategorii „nauki humanistyczne”. Co pani na to?
Spotykałam się ze zdziwieniem. Wszystko dlatego, że zawód architekta kojarzy się stereotypowo z projektowaniem budynku czy osiedla. Ja jednak zajmuję się szerszymi zagadnieniami; interesuje mnie urbanistyka i planowanie przestrzenne, ale postrzegane z szerszej perspektywy ludzkich potrzeb. Stąd w moich badaniach trudno byłoby uciec od nauk humanistycznych, od psychologii, wiedzy o kulturze, gerontologii, geriatrii, antropologii czy socjologii. Mam zawsze w pamięci słowa burmistrza Kurytyby „Architektura jest wtedy dobra, gdy powstaje z prawdziwych potrzeb”. Cieszę się, że w mojej pracy redakcja POLITYKI dostrzegła właśnie te wątki.

Ile zna pani osób w Polsce, które zajmowałyby się problemem odnowy miejskiej w kontekście wyzwań starzejącego się społeczeństwa?
Ani jednej. Ale mam nadzieję, że się pojawią. Wyzwanie starzenia się społeczeństwa istnieje i będzie nabierać znaczenia, więc jeszcze sporo pracy przed nami.

rozmawiał Piotr Sarzyński

***

Dr inż. arch. Agnieszka Labus ma 28 lat i jest jedną z najmłodszych w kraju osób z tytułem doktora. Pracę doktorską poświęconą starzejącym się społeczeństwom europejskim w koncepcjach odnowy miejskiej obroniła rok temu. Jest adiunktem na Wydziale Architektury Politechniki Śląskiej. Ma na swym koncie już blisko 40 publikacji naukowych, 20 wystąpień konferencyjnych oraz liczne wykłady w kraju i na świecie. Za swoje badania uhonorowana wieloma nagrodami, m.in. przez MNiSW oraz Ambasadę Francji. Była ekspertem międzynarodowego projektu poświęconego zmianom demograficznym w Europie Środkowej.

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Destrukcyjne relacje w rodzinie

Poradnik dla skrzywdzonych przez rodziców.

Anna Tylikowska
13.11.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną