Jakie są szanse, że umrzesz w ciągu najbliższych 5 lat? Naukowcy przygotowali test

Bomba tyka w każdym z nas
W internecie hula prosty test, który pozwala ocenić ryzyko śmierci. Do czego ludziom potrzebna taka zabawa?
FPM/Getty Images

Galina Peshkova/PantherMedia

Stefano Montagner/Flickr CC by 2.0

Tekst ukazał się w POLITYCE w czerwcu 2015 r.

Ile samochodów ma do dyspozycji Twoja najbliższa rodzina? Z iloma osobami dzielisz mieszkanie? To żona i dzieci czy rodzeństwo, dziadkowie lub wnuki? Może palisz papierosy albo kiedykolwiek przeżyłeś zawał serca, a może dokucza ci cukrzyca?

Na stronie www.ubble.co.uk można wypełnić kwestionariusz, żeby poznać ryzyko swojej śmierci w ciągu najbliższych 5 lat. Mężczyznom zaproponowano 13 pytań, kobietom – 11. Powinienem być zadowolony: na podstawie udzielonych odpowiedzi program oszacował moje osobiste pięcioletnie ryzyko śmierci na 0,9 proc., czyli spośród 100 mężczyzn w moim wieku najbliższej pięciolatki nie przeżyje zaledwie jeden. Czy czasem nie będę tym pechowcem ja? Tego szwedzka para autorów, młodych naukowców z Uniwersytetu w Uppsali i Karolinska Institutet, zaręczyć mi w teście nie może.

Elektroniczny kwestionariusz, który można potraktować jak rozrywkę na długi weekend, w rzeczywistości został przygotowany w bardzo profesjonalny sposób. U jego podstaw znalazły się wyniki sondaży epidemiologicznych przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii między 2007 a 2010 r., z wykorzystaniem narzędzi biostatystyki pozwalających oszacować względne ryzyko śmierci w oparciu o rozmaite zmienne.

Autorzy opublikowali wyniki swojej pracy w prestiżowym „Lancecie” (4 czerwca 2015 r.), co ma uwiarygodnić ich wysiłki i sam pomysł przeprowadzenia takiej analizy. Ale cóż by to była za strata i niewykorzystana szansa na zdobycie popularności, gdyby na tym tylko poprzestali. Kalkulator ryzyka trafił więc błyskawicznie na specjalnie poświęconą mu stronę internetową, która od dwóch dni bije rekordy popularności. Brytyjskie tabloidy też mają już o czym pisać! Naprawdę wszyscy chcą dowiedzieć się, kiedy umrą? Gdyby to było tak proste…

Polemiką merytoryczną z autorami kwestionariusza zajmą się na pewno epidemiolodzy i kardiolodzy. Bo trudno zrozumieć, dlaczego na ryzyko śmierci może mieć wpływ to, czy posiadamy dwa lub cztery samochody (wystarczy jeden, by się zabić; zresztą nie rozumiem, dlaczego na to pytanie muszą odpowiadać tylko mężczyźni?), a na pytanie o nadciśnienie wystarczy odpowiedzieć „tak” lub „nie”. Pytania o dietę, spożywanie alkoholu lub ciężar ciała nie pojawiają się wcale, choć przecież otyłość to jeden z najistotniejszych czynników rozwoju śmiertelnych chorób, a w konsekwencji przedwczesnego zgonu.

Ostateczny wynik łatwo wypaczyć również subiektywną oceną własnego zdrowia – bo jak rozróżnić je między dobrym (good) a znośnym (fair)? Trudno być obiektywnym sędzią we własnej sprawie.

Coś boleśnie prawdziwego jest w powiedzeniu Axela Munthe, że gdyby znana była człowiekowi godzina śmierci – nie zniósłby życia. Dlatego wykrywanie u siebie szacunkowego ryzyka zgonu w oparciu o statystykę do niczego nie prowadzi. Ufając wynikom, możemy mieć fałszywe złudzenie kontroli, bo przecież żadna tego typu analiza nie jest pewna. Żaden konkretny fakt dotyczący stylu życia lub stwierdzonej choroby nie przekreśla szansy, jaką rachunek prawdopodobieństwa odbiera.

To tak samo przydatne jak skorzystanie z kalkulatora ZUS obliczającego przyszłą emeryturę – można się spocić ze stresu, a przecież to tylko mrzonki.

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną