Projekt Manhattan po 70 latach

Bomba, która wstrząsnęła światem
Projekt Manhattan, który doprowadził do wyprodukowania amerykańskiej bomby atomowej, wciąż kryje w sobie wiele tajemnic i budzi skrajne emocje.
Zasięg eksplozji bomby Trinity zarejestrowany 0,053 s po odpaleniu ładunku.
BEW

Zasięg eksplozji bomby Trinity zarejestrowany 0,053 s po odpaleniu ładunku.

30-metrowa wieża, na której umieszczono bombę Trinity.
BEW

30-metrowa wieża, na której umieszczono bombę Trinity.

Jeden z konstruktorów Trinity, Norris Bradbury.
BEW

Jeden z konstruktorów Trinity, Norris Bradbury.

Główny dowódca Projektu Manhattan gen. Leslie Groves oraz szef naukowy fizyk Robert Oppenheimer.
BEW

Główny dowódca Projektu Manhattan gen. Leslie Groves oraz szef naukowy fizyk Robert Oppenheimer.

Roy Glauber – jako wykładowca Harvardu
Michael Dwyer/EAST NEWS

Roy Glauber – jako wykładowca Harvardu

Mamy relację o nim z pierwszej ręki. Dziennikarz POLITYKI sfilmował rozmowę z prawdopodobnie ostatnim żyjącym naukowcem  uczestnikiem Projektu, noblistą Royem Glauberem. Fragmenty tego wyjątkowego świadectwa – poniżej. Film już za tydzień dołączymy do części nakładu POLITYKI, a już dziś można go nabyć w przedsprzedaży w internetowym sklepie POLITYKI.

Trinity Site, miejsce, gdzie zdetonowano pierwszą, eksperymentalną jeszcze, bombę atomową, jest dla cywilizacji symbolem przejścia od ery technologii konwencjonalnych do nuklearnych, od drugiej światowej do zimnej wojny, od strachu zlokalizowanego do lęku bez granic.

Test na pustyni Nowego Meksyku, któremu nadano kryptonim Trinity, był kulminacją wysiłku technologicznego o skali bez precedensu, formalnie angażującego trzy państwa, Stany Zjednoczone, Kanadę i Wielką Brytanię, ale w praktyce – najwybitniejszych przedstawicieli nauki wszystkich niemal europejskich (ale nie tylko) narodowości, nie wyłączając polskiej. Setki tysięcy osób obsługiwały trzy sekretne miasta: Hanford, w stanie Waszyngton, gdzie produkowano pluton, Oak Ridge, w Tennessee, gdzie wzbogacano uran, i nowomeksykańskie Los Alamos, gdzie mieściła się intelektualna centrala Projektu, gdzie obmyślano i składano bombę w całość.

Bombę zdetonowano 16 lipca 1945 r. o godz. 05:29:21 czasu lokalnego w punkcie 33°40”38.28’ szerokości północnej i 106°28’31.44” długości zachodniej.

Tamtej lipcowej nocy Royowi Glauberowi, dwudziestoletniemu wówczas arcyzdolnemu studentowi fizyki, który do Projektu dołączył niespełna dwa lata wcześniej, zabroniono nawet zbliżać się do miejsca planowanej eksplozji. Nie widział więc na własne oczy 30-metrowej wieży, na szczycie której była już bomba, okablowana i gotowa do odpalenia. Burzę, która o kilka godzin opóźniła test Trinity, Roy Glauber widział natomiast doskonale. Razem z przyjaciółmi, łamiąc po drodze całą litanię zakazów sformułowanych przez nadzorujące Projekt wojsko, udał się na szczyt jednej z gór niedaleko Albuquerque, oddalonego od Trinity o jakieś 100 mil. I czekał.

Dziś wspomina: – Niebo zaczynało się powoli rozjaśniać i około piątej rano większość moich przyjaciół zaczęła zbierać się do domu. Byłem chyba nieco bardziej niż oni zdeterminowany i uparcie siedziałem, gapiąc się w jednym kierunku. Około piątej trzydzieści rano wszyscy patrzyli już we wszystkie możliwe strony. I wtedy nagle Słońce wzeszło na południu.

Glauber zobaczył jak się kończy stary świat.

Facet w czerni

Stary świat znał całkiem nieźle – i nieźle też dał mu się on we znaki. Roy Glauber urodził się w roku 1925, osiągając wiek świadomy akurat w chwili, gdy Stany Zjednoczone ogarnął Wielki Kryzys. W domu się nie przelewało. Roy był jednak dzieckiem wyjątkowo zdolnym, pracowitym – i upartym. Miał też szczęście do mentorów, takich jak Dorothy Bannett z nowojorskiego Planetarium Haydena, która dostrzegła w dwunastoletnim chłopcu materiał na naukowca. Dzieci zjeżdżały na posiedzenia Klubu Młodego Astronoma z drugiego końca Nowego Jorku, miasta, w którym Glauber spędził większość dzieciństwa. Dzięki podobnemu, nieustannemu wsparciu i rodzicom świadomym wyjątkowości dziecka, które samodzielnie konstruowało teleskopy i spektroskopy, Głauber już w wieku lat 16 został wciągnięty na listę studentów Uniwersytetu Harvarda.

Mimo jednak prestiżowego charakteru tej uczelni, więcej miał się nauczyć poza jej murami. Począwszy od września 1939 roku w tajemniczych okolicznościach, jeden po drugim, zaczęli znikać wykładowcy. W połowie 1943 roku przyszła i kolej na niego. Wspomina: – Wypełniłem wtedy kwestionariusz Narodowego Wykazu Personelu Naukowego. Zaznaczyłem zaliczone przeze mnie kursy i miesiąc później w laboratorium pojawił się mężczyzna w czerni. Nie powiedział, o co mu chodzi. Powiedział tylko, że jest jakiś projekt.

Parę tygodni później, w leżącym w niedostępnym rejonie Nowego Meksyku ośrodku Los Alamos, Glauber zaczął uczestniczyć w budowie bomby atomowej – pod kierownictwem zapewne najbardziej egzotycznej pary w historii nauki: genialnego fizyka Roberta Oppenheimera i kostycznego generała Leslie Grovesa.

Duet egzotyczny

„Jego sposób działania polegał na zastraszeniu podwładnych do stanu ślepego posłuszeństwa” – mówił o Grovesie jeden z uczestników Projektu Manhattan, George Kistiakowsky. Miał jednak generał ten rodzaj inteligencji, spostrzegawczości oraz intuicji, że w większości przypadków jego wpływ na otoczenie był niezwykle wręcz pozytywny. Także, a może głównie, przez siłę spokoju. Sam mawiał o sobie: „Mój emocjonalny wykres to linia prosta”. Wcześniej zatrudniano tego egotycznego organizatora do nadzorowania budowy obozów wojskowych, magazynów, lotnisk, fabryk samolotów i amunicji, szpitali, a nawet Pentagonu, ale w starciu z wyzwaniem tak monumentalnym jak Projekt nawet Groves mógł polec bez honoru.

To generał wybrał chimerycznego Roberta Oppenheimera na szefa naukowego sekcji, której zadaniem było przetworzenie wiedzy teoretycznej i stworzenie bomby atomowej. Ryzykowna decyzja okazała się słuszna. Mimo iż Oppenheimer nie miał glejtu w postaci Nagrody Nobla, jak inni liderzy Projektu, to było w jego obecności coś tak magnetycznego i ekscytującego, dla obu zresztą płci, że samą swoją milczącą obecnością inspirował do działania. I jako jedyny chyba obejmował całą złożoność Projektu.

Roy Glauber tak wspomina ten niepowtarzalny duet: – Wspólnie stworzyli rodzaj połączonej osobowości kierującej Projektem. Groves w jakiś przedziwny sposób zdołał zaufać Oppenheimerowi. Oppenheimerowi w niezbadany sposób udawało się przekonywać Grovesa do rozmaitych decyzji. Razem funkcjonowali lepiej niż jakikolwiek pojedynczy człowiek.

Film „Bomba, która wstrząsnęła światem” dostępny jest w internetowym sklepie POLITYKI. Można go również nabyć za pośrednictwem serwisu Vimeo.

Wraz z POLITYKĄ film z  książdostępny jest w salonach Empiku, punktach Inmedio i Relay, salonikach prasowych Ruchu i Kolportera oraz w innych dobrych punktach sprzedaży prasy.

Partner technologiczny: PANASONIC

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną