Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

My, samobójcy

Antropocen, czyli jak zepsuliśmy Ziemię

Do światowej dekarbonizacji musi dojść, czy nam się to podoba czy nie. Do światowej dekarbonizacji musi dojść, czy nam się to podoba czy nie. Getty Images
Na szczycie klimatycznym w Paryżu osiągnięto porozumienie w sprawie ochrony klimatu. Nie wiadomo, czy dokument ochroni ludzkość przed skutkami globalnego ocieplenia. Na pewno nasili dyskusję wokół głośnego ostatnio terminu antropocen. Czyli mówiąc nieco kolokwialnie: co człowiek napsuł na swojej planecie.
Największym zagrożeniem dla ziemskiego klimatu jest utrata bioróżnorodności.H. Grobe/Wikipedia Największym zagrożeniem dla ziemskiego klimatu jest utrata bioróżnorodności.

Politycy zgodnie przyjmujący 12 grudnia 2015 r. porozumienie w sprawie ochrony klimatu uznali to, co od lat mówią naukowcy. I stwierdzili, za ich radą, że najwyższy czas rozpocząć proces rozstawania się z głównym źródłem problemu: paliwami kopalnymi. Ich spalanie jest źródłem dwutlenku węgla. Ten ma szczególne właściwości: gromadzi się w atmosferze, a jego cząsteczki pochłaniają promieniowanie podczerwone. W efekcie zatrzymują ciepło, jakim Słońce obdarza Ziemię, co jest przyczyną tzw.

Polityka 1/2.2016 (3041) z dnia 27.12.2015; Nauka; s. 112
Oryginalny tytuł tekstu: "My, samobójcy"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?