Możesz mieć chore nerki i o tym nie wiedzieć

Strażniczki
Ponad 4 mln osób choruje w Polsce na nerki, choć wiele z nich o tym nie wie. A wystarczy proste badanie.
Przeładowanie nerek biologicznymi odpadami to częsta przyczyna kłopotów.
Stasique/PantherMedia

Przeładowanie nerek biologicznymi odpadami to częsta przyczyna kłopotów.

Problem w tym, że na wczesnym etapie organizm nie wysyła żadnych sygnałów świadczących o zaburzeniach.
Photo Researchers RM/Getty Images

Problem w tym, że na wczesnym etapie organizm nie wysyła żadnych sygnałów świadczących o zaburzeniach.

audio

AudioPolityka Paweł Walewski - Strażniczki

Człowiek może oddać jedną nerkę i nie obniży to jakości jego życia. Ta wspaniałomyślność natury wskazuje raczej na znaczenie tych narządów niż zbędny nadmiar. – Kiedy jesteśmy zdrowi, nerki na ogół niewiele nas obchodzą – zauważa prof. Bolesław Rutkowski z Kliniki Nefrologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – Gdy trzeba rozpocząć dializę lub znaleźć ich dawcę, okazuje się, że są bezcenne.

Dolegliwości przy schorzeniach tego narządu pojawiają się zazwyczaj dopiero wtedy, gdy czynność nerek jest już znacznie upośledzona. Ten brak wczesnych objawów świadczących o niewydolności bardzo lekarzy martwi, ponieważ w chwili gdy chorobę uda się rozpoznać, często niewiele już można zrobić.

Sztuczna nerka lub udany przeszczep są w naszych czasach synonimem postępu i dowodem na to, że medycyna wyciąga chorych z największych opresji – mówi prof. Ryszard Gellert, kierownik Kliniki Nefrologii i Chorób Wewnętrznych Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie. – Ale przecież to jest klęska, skoro nie udało się pacjentowi uratować własnych organów, a my mu w tym nie pomogliśmy.

Gdyby szukać odpowiedzialnych za ten stan rzeczy, trzeba by wezwać na przesłuchanie wielu podejrzanych. Na pewno część winy ponoszą pacjenci, którzy tradycyjnie bagatelizują dolegliwości ze strony układu moczowego. Trudności z oddawaniem moczu odczuwa na przykład co piąta kobieta, ale połowa z nich nie informuje o tym swoich lekarzy. Ukryte schorzenia postępują stopniowo i można byłoby je bez trudu wcześniej wyłapać, gdyby pacjent otrzymał skierowanie na proste badanie moczu i zgłosił się później z jego wynikiem.

A może brakuje systemu, który na lekarzy rodzinnych nakładałby obowiązek wydawania co pewien czas takich skierowań? W tym wypadku odpowiedzialność spada na decydentów i organizatorów podstawowej opieki zdrowotnej, którą stworzono przecież po to, by szybciej reagować na wczesne objawy niektórych chorób i nie dopuszczać do ich rozwoju. W przypadku schorzeń nerek rozwiązania systemowego brak. Kolejki do nefrologów sięgają siedmiu miesięcy, ponieważ na wizytę czeka w nich wielu pacjentów, których nie powinno tam w ogóle być. Przy dobrze zorganizowanej opiece lekarze rodzinni powinni zajmować się większością spraw – jeśli wyręczają ich w tym specjaliści, może to oznaczać, że choroba przeszła już w stan zaawansowany, pojawiły się powikłania (a więc od początku coś poszło nie tak) i teraz trzeba się ratować przed konsekwencjami.

W kolejkach do nefrologów są też chorzy, u których przeoczono początek zmian w nerkach przy źle leczonej cukrzycy lub nadciśnieniu. I w tym wypadku wracamy do wcześniejszego pytania: czy odpowiedzialnością obarczać pacjenta, nieświadomego nieszczęść, jakie sprowadza na jego nerki brak należytej kontroli ciśnienia i poziomu cukru, czy też znowu zawiedli lekarze, którzy go do tej pory źle leczyli?

– Powszechne lekceważenie nerek wynika chyba stąd, że wielu nie rozumie ich funkcji – przypuszcza prof. Ryszard Gellert. Produkcja moczu, z którą zazwyczaj wiążemy prawidłową czynność nerek, nie jest jedynym ich działaniem. To właściwie etap końcowy, który zwieńcza utrzymywanie stałości środowiska wewnętrznego – nad czym zdrowe nerki pełnią całodobowy nadzór. Nerki kontrolują, czy nie jemy za dużo soli albo za dużo potasu. Każdy nadmiar musi zostać wydalony z organizmu, bo jeśli zostanie zatrzymany w ustroju, to dojdzie do zaburzenia homeostazy – tej właśnie stałości środowiska wewnętrznego, dzięki której wszystkie inne narządy mogą funkcjonować prawidłowo. Regulacja gospodarki mineralnej, a więc wyrównywanie stężeń wapnia, sodu, potasu i fosforu, to sedno działania nerek, ale oprócz tego odgrywają też kluczową rolę w stabilizacji ciśnienia krwi i produkcji erytrocytów. – Lubię porównywać pracę nerek do działania filtra w akwarium – tłumaczy prof. Ryszard Gellert. – Rybki w takim akwarium to nasze komórki, więc kiedy filtr się psuje, czują się kiepsko i zaczynają chorować.

Przeładowane nerki

Problem w tym, że na wczesnym etapie organizm nie wysyła żadnych sygnałów świadczących o zaburzeniach. Przeładowanie nerek biologicznymi odpadami to częsta przyczyna kłopotów. Nadmiar soli, cukru, białka działa jak niepotrzebny balast. Wysokie ciśnienie powoduje dodatkowe obciążenie. Uszkodzone naczynia krwionośne filtrują krew mniej skutecznie.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną