Król Ozyrys odleciał w kosmos. Zbada asteroidę Bennu
To ważna i odważna misja. Sonda leci do stosunkowo bliskiej Ziemi asteroidy i ma z niej pobrać próbkę materii.
materiały prasowe

materiały prasowe

8 września o godzinie 7 wieczorem z Przylądka Cape Canaveral wystartowała rakieta Atlas V z dość niezwykłym ładunkiem. Jest nim sonda OSIRIS-REx, pierwsza amerykańska, która ma pobrać próbkę materii asteroidy.

NASA mocno informację o starcie nagłośniła, ponieważ to ważna i odważna misja. Oficjalna nazwa sondy jest dość skomplikowana, a mianowicie: Origins Spectral Interpretation Resource Identification Security-Regolith Explorer, czyli w skrócie –  OSIRIS-REx. Już w samej nazwie sondy pada słowo o zasobach naturalnych.

Sonda leci do stosunkowo bliskiej Ziemi asteroidy Bennu z grupy Apolla; jest dosłownie naszpikowana urządzeniami badawczymi, czyli kamerami, laserami i spektrometrami, ale jej najważniejszym elementem jest wysięgnik, który pozwoli bez lądowania zaczerpnąć garść materii z powierzchni planetoidy (pojęcia „planetoida” i „asteroida” są tożsame).

Sonda nadleci tuż nad obiekt, bardzo zwolni i wysunie wysięgnik. Ten opadnie na powierzchnię i chwytakami pobierze 60–2000 g materii, w zależności od tego, jak ta materia będzie uformowana i jak twarda. Potem OSIRIS wzniesie się i odleci. Ma to nastąpić w 2018 r. Jeszcze później, bo w 2023 r., OSIRIS powróci nad Ziemię i przekaże nam zasobnik z pobranym materiałem. Tym dokładnie zajmą się spece z NASA. Bardzo ambitny plan.

Cenniejsze od złota

Podobnych misji należy spodziewać się coraz częściej. Powodem są nie tylko ważne i zawsze przywoływane względy naukowe, ale też na razie przemilczane lub niepodkreślane znacząco powody ekonomiczne. Uważa się bowiem, że eksploatacja asteroid, zwłaszcza tych bliskich, będzie w dającej się przewidzieć przyszłości największą materialną nagrodą za podbój kosmosu.

Asteroidy zawierają nie tylko cenne metale, takie jak złoto, platyna, rod czy iryd. Mają też znacznie więcej aniżeli Ziemia pierwiastków rzadkich, które są cenniejsze od złota i platyny lub już niedługo takie się staną. Cer (którego nazwa pochodzi od planetoidy Ceres), lantan, europ, neodym, erb czy promet – bez których nie da się obecnie produkować wysokiej jakości szkła, super-stopów (w tym stali), katalizatorów, materiałów magnetycznych, laserów, baterii jądrowych i wielu innych zaawansowanych urządzeń – na asteroidach występują w dużych ilościach i będzie się już niedługo opłacało po nie sięgnąć.

Opracowanie technologii ich pozyskiwania na dużą skalę z planetoid nie stanowi wielkiego problemu. Problemem jest obecnie znalezienie takich ciał, których eksploatacja będzie opłacalna.

Kosmiczny sezam

Od 2014 r. w stronę asteroidy Ryugu, też z grupy Apolla, podąża japońska sonda Hayabusa 2. W 2005 roku jej poprzedniczka – Hayabusa 1 doleciała do asteroidy Itokawa i zdołała pobrać z niej gram materii. Jako pierwsza w historii. To był wieli sukces Japończyków, dlatego realizują obecnie misję Hayabusa 2.

Amerykanie postanowili nie zostawać z tyłu i uważają, że za 10-15 lat następca OSIRISA może nawet dotrzeć do wybranej asteroidy wraz z ludzką załogą. Wokół największych obiektów pasa planetoid, a więc Westy i Ceres, swoje badania z powodzeniem wciąż prowadzi już słynna jonowa amerykańska sonda Dawn. Jednym słowem na linii Ziemia–planetoidy panuje duży ruch.

A jest gdzie lecieć i co badać, ponieważ tylko w pasie planetoid, rozciągającym się między orbitami Jowisza i Marsa, obiektów kosmicznych są nieprzebrane miliony. Nawet trudno je zliczyć. Szacuje się jedynie, że tych większych, o średnicy co najmniej jednego kilometra, występuje do 2 mln. Znacznie więcej planetoid istnieje dalej, na rubieżach Układu Słonecznego, a więc w Pasie Kuipera, a potem, w tzw. dysku rozproszonym, i już najdalej, w Obłoku Oorta. Ale tam droga daleka.

Asteroidy są ciekawe z wielu względów i dlatego ludzie uparli się, by je dokładnie zbadać. Przede wszystkim powstały tuż po ukształtowaniu się Układu Słonecznego, około 4,5 mld lat temu, stanowią więc pierwotną materię naszego systemu, której dokładne poznanie pozwoli w miarę dokładnie odtworzyć historię powstawania naszego „kosmicznego domu”. To powód naukowy. Ale na wielu z asteroid znajdują się bardzo potrzebne ludzkości pierwiastki, których na Ziemi brak, występują śladowo. Dlatego przyszłość eksploracji tych ciał rysuje się barwnie.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną