Jak się szybko nie zestarzeć

Zegarmistrz życia
Nie czekajmy na starość, by zacząć się odmładzać.
Mirosław Gryń/Polityka

Mirosław Gryń/Polityka

Mirosław Gryń/Polityka

Popularna Bridget Jones w swojej ostatniej filmowej odsłonie ciężko znosi 43. urodziny. „Czy nie ma jakiegoś limitu świeczek na urodzinowym torcie?” – z pretensją zerka na wręczany jej kawał ciasta, który płonie niczym wielkie ognisko. Ale są dobre wieści, Bridget! Naukowcy ustalili niedawno maksymalną naturalną długość życia na 115 lat, więc do górnego limitu pozostało ci jeszcze sporo.

Wyliczenia amerykańskich badaczy długowieczności wzbudziły jednak tu i ówdzie minorowe nastroje. Karmiono nas przez dekady opowieściami o sukcesach w nieustannym wydłużaniu życia, a teraz co – 115 lat jako nieodwołalny kres? To rozczarowujące, zwłaszcza że stale jest przywoływany rekord Francuzki Jeanne Calment, która doczekała 122 świeczek na jubileuszowym torcie, nie stroniąc ponoć od trunków i papierosów, a w setne urodziny zrobiła na rowerze honorową rundę wokół domu. Więc można?

Spójrz w przyszłość z bliska

Przypadek Calment, która zmarła w 1997 r., jest odosobniony i – jak twierdzą uczeni – trudno będzie komukolwiek powtórzyć jej wyczyn. – Wciąż nie wiadomo, czy zadecydowała o tym szczęśliwa konstelacja genów, czy raczej zbieg okoliczności – mówi prof. Piotr Stępień z Instytutu Genetyki i Biotechnologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN.

Nauka nie potrafi sprawić, abyśmy stali się nieśmiertelni. Starzenie to proces nieuchronny. Dosięga zarówno ludzi szczęśliwych, jak i notorycznych pechowców, biednych oraz bogatych, niezależnie od pochodzenia, wykształcenia i rasy. Ale nie jest tak, że wszyscy na emeryturę odchodzą w identycznej kondycji – jedni będą starzeć się szybciej, inni wolniej, każdy na swój sposób. W dużej mierze zależy to od zgromadzonego w organizmie kapitału, na co mamy wciąż spory wpływ od najmłodszych lat.

W związku ze Światowym Dniem Osteoporozy, choroby kojarzącej się z podeszłym wiekiem, w wielu przychodniach zawisły plakaty z hasłem: „Kochaj swoje kości – zabezpiecz własną przyszłość”. Można by to przesłanie zmodyfikować: „Zadbaj o siebie w młodości, by zabezpieczyć własną starość” – wszak zdrowa dieta w połączeniu z aktywnością fizyczną to nie tylko sposób na mocne, dobrze uwapnione kości, lecz wypróbowana recepta na długie życie. Problem w tym, że zbyt oczywista, gdy człowiek cieszy się dobrym zdrowiem w młodym lub średnim wieku!

Tymczasem nasze starzenie rozpoczyna się dużo wcześniej, niż wskazuje na to metryka. W niezauważalny sposób po przekroczeniu 25. roku życia pogarsza się słuch, w trzeciej dekadzie rzeszotnieją kości. Już około pięćdziesiątki następuje obniżenie siły mięśniowej, pojawiają się zaburzenia równowagi. Prof. Edward Wylęgała, kierownik Oddziału Klinicznego Okulistyki na Śląskim Uniwersytecie Medycznym, zapytany o początek starzenia się wzroku, jest jeszcze bardziej pryncypialny: – To się zaczyna drugiego dnia po urodzeniu! Inne zmysły? Tak samo! Nie inaczej jest ze skórą i narządami wewnętrznymi.

Zdaniem gerontologów, czyli badaczy starzenia, wydolność człowieka spada co 10 lat przeciętnie o 5 proc. Chodzi tu nie tylko o sprawność fizyczną, ale o funkcjonalność mózgu, układu krążenia, organów takich jak trzustka czy nerki. U wszystkich proces ten postępuje od mniej więcej 25. roku życia, ale różnica polega na tym, że zaczynamy go odczuwać w różnym wieku. I u każdego w innym czasie następuje moment krytyczny – kiedy osłabienie jakiejś funkcji (wzroku, słuchu, tężyzny fizycznej) przekłada się na codzienne życie: gdy trzeba założyć okulary do czytania, podgłośnić telewizor, odpocząć przy wchodzeniu po schodach.

Osoby w wieku 45 lat, które nawet nie noszą okularów, zaczynają mieć problemy z czytaniem z bliska i muszą odsuwać książkę lub gazetę, by wyraźniej widzieć litery – mówi prof. Wylęgała. To nie choroba, lecz naturalna konsekwencja zaburzeń akomodacji, zwana nie najszczęśliwiej starczowzrocznością. Bo który 45-latek uważa się za starca? Ale właśnie wtedy słabnie mięsień rzęskowy odpowiedzialny za zmianę kształtu soczewki w oku, traci ona swoją elastyczność i prowadzi to do stopniowego zaniku bliskiego widzenia. W tym samym czasie, zwłaszcza u kobiet pracujących przy komputerach, powszechnym problemem staje się wysychanie oczu. Nie minie 30 lat, a u 70 proc. osób trzeba będzie usuwać operacyjnie zaćmę, czyli zmętnienie soczewki.

Czy jest na to jakaś rada? Na pewno już od dzieciństwa warto chronić oczy okularami przeciwsłonecznymi koniecznie z filtrem UV (tanie atrapy bez takiego filtra powodują tylko rozszerzenie źrenicy, a w konsekwencji wpada do oka większa ilość szkodliwych promieni). Nie należy całymi dniami wpatrywać się w ekran komputera, nie robiąc sobie przerw (co dwie godziny powinniśmy zafundować oczom odpoczynek; wyjrzeć przez okno, by popatrzeć w dal, potem znowu na coś bliskiego – taki trening ćwiczy mięśnie akomodacji, które pozwalają widzieć ostro z różnych odległości). Zdaniem prof. Wylęgały, aby nie doświadczyć zbyt wczesnej starczowzroczności, warto skorygować wadę wzroku jak najszybciej po jej wykryciu: – Jeśli ktoś już za młodu powinien nosić okulary lub soczewki korygujące, a z jakiegoś powodu tego nie robi, szybciej dopadną go dolegliwości związane z bliskim widzeniem.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną