Uczelnie będą rekrutowały mniej studentów. To niedobra zmiana w edukacji

Jak wychować „ciemny lud”
Zgodnie z pomysłem ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina uczelniom publicznym będzie się opłacało przyjmować mniej studentów. Czy społeczeństwu również się to opłaci?
Gowin chce żeby uczelnie rekrutowały mniej studentów. Czy społeczeństwu się to opłaci?
Mirosław Gryń/Polityka

Gowin chce żeby uczelnie rekrutowały mniej studentów. Czy społeczeństwu się to opłaci?

To nieprawda, że mamy większy niż w innych krajach odsetek osób z dyplomami wyższych uczelni.
Mirosław Gryń/Polityka

To nieprawda, że mamy większy niż w innych krajach odsetek osób z dyplomami wyższych uczelni.

Jesteśmy społeczeństwem, w którym chętnie uczymy się za młodu, ale rzadko dajemy się namówić do podnoszenia swoich kwalifikacji w dorosłym życiu. Od wielu lat bardzo niski jest w porównaniu z innymi krajami odsetek dorosłych Polaków korzystających z jakiejkolwiek formy dokształcania. Raz wyedukowani niechętnie wracamy do nauki w szkołach, na kursach czy szkoleniach.

Mniejsza liczba absolwentów wyższych uczelni dzisiaj może więc oznaczać, że na kolejne dziesiątki lat ukształtujemy strukturę społeczeństwa z mniejszą niż obecnie liczbą magistrów, inżynierów czy licencjatów. Czy takie są intencje ministra? Spójrzmy, o co tak właściwie chodzi krytykom upowszechniającego się w naszym kraju wyższego wykształcenia. Czy rzeczywiście mamy większy niż w innych krajach odsetek osób z dyplomami wyższych uczelni? Z najnowszych danych na ten temat wynika, że w 2015 r. 28 proc. dorosłych Polaków w wieku 15–64 lata posiadało wykształcenie wyższe. Jest to co prawda aż o 11 pkt proc. więcej niż 10 lat temu, ale wciąż wskaźnik ten jest niższy niż średnia dla krajów OECD wynosząca 35 proc. Mamy więc jeszcze całkiem spory dystans (7 pkt proc.) do nadrobienia. To może wśród młodych odsetek studiujących jest za wysoki? Owszem, o 1 pkt proc. mamy wyższy wskaźnik osób w wieku 25–34 lata z wyższym wykształceniem (43 proc.) w stosunku do średniej dla krajów OECD (42 proc). Jednak za parę lat, jeżeli polityka finansowa MNiSW będzie nadal skłaniać uczelnie do zmniejszania liczby studentów, ta jednoprocentowa nadwyżka szybko stopnieje, a zamiast doganiać inne kraje w proporcji osób z wyższym wykształceniem w całym społeczeństwie, będziemy się od nich oddalać.

Pozbyć się studentów

Jak się w tych warunkach zachowają uczelnie? Nowy algorytm podziału środków finansowych został przez ministerstwo tak skonstruowany, że finansowo tracić będą te, w których średnia liczba studentów przypadających na nauczyciela akademickiego przewyższa 13. Gdyby już dzisiaj 19 największych uniwersytetów w Polsce chciało się znaleźć w grupie tych, które na tym nie tracą, to musiałyby się pozbyć łącznie ponad 40 tys. studentów. A są przecież jeszcze uczelnie techniczne (politechniki) i ekonomiczne (uniwersytety ekonomiczne), gdzie nadwyżka ponad wskaźnik 13 studentów na nauczyciela akademickiego również zmusi do ograniczenia liczby studiujących. Krótkookresowe konsekwencje tego będą szczególnie bolesne dla uczniów liceów ogólnokształcących, dla których liczba miejsc na uczelniach publicznych będzie się w najbliższych latach szybko kurczyć. Z samą maturą na rynku pracy niewiele osiągną, więc podejmą zapewne studia w szkołach niepublicznych – odpłatnie i często na poziomie znacznie słabszym niż na państwowych uniwersytetach. W szczególności dotyczy to tych, którzy obecnie są uczniami liceów i nie bardzo mają inne wyjście. Młodsi zaś po ukończeniu gimnazjum (szkoły powszechnej) mogą zawsze wybrać szkołę zawodową lub technikum zamiast niepewnego w przyszłości miejsca na uczelni. Zupełnie inną sprawą jest, czy oferta tych szkół będzie dla nich wystarczająco bogata i atrakcyjna. Czy nie od tego powinno się rozpocząć zmiany?

Myśląc o długookresowych konsekwencjach takiej polityki, warto rozważyć, w jakim społeczeństwie chcielibyśmy w przyszłości żyć i jakie postawy kształtować, przynajmniej w tym zakresie, za który odpowiedzialna jest edukacja. Wieloletnie badania GUS oraz wyniki Diagnozy Społecznej profesorów Janusza Czapińskiego i Tomasza Panka pokazują, że osoby z wyższym wykształceniem mają nie tylko mniejsze problemy ze znalezieniem pracy, rzadziej są bierne zawodowo, ale są też bardziej niż osoby o niższym statusie edukacyjnym zadowolone z  pracy, płacy i z życia w ogóle. W tej ostatniej kwestii odsetek osób z wyższym wykształceniem pozytywnie oceniających swoje życie (ang. life satisfaction) jest zarówno w Polsce, jak i w krajach OECD o 9 pkt proc. wyższy niż wśród osób z wykształceniem średnim lub niższym.

Jeżeli dodatkowo weźmie się pod uwagę, że osoby posiadające dyplom wyższej uczelni są typowymi działaczami wolontariatu: odsetek wolontariuszy wynosi wśród nich 13 proc. (podczas gdy na niższych szczeblach ukończonej edukacji: średnim i policealnym, zasadniczym zawodowym oraz gimnazjalnym i niższym osiąga odpowiednio: 8,1 proc., 5,8 proc., 6,5 proc.), oraz aktywniej uczestniczą w życiu społecznym, w tym w wyborach – odsetek głosujących w wyborach parlamentarnych 2011 r. był wśród nich o prawie 30 pkt proc. wyższy niż wśród osób z wykształceniem podstawowym lub niższym – to mało przekonująco brzmią opinie o ich rzekomym sfrustrowaniu. Owszem, z badań GUS wynika, że są to osoby zapracowane, skarżące się na brak czasu wolnego, ale jednocześnie spośród wszystkich poziomów wykształcenia reprezentują one tych, którzy najlepiej oceniają sposób spędzania wolnego czasu.

Ograniczanie możliwości osobom młodym – które rozumieją i cenią sobie wartość wykształcenia, często realizując przekonanie wyniesione z domu rodzinnego – zdobywania wiedzy na państwowych uniwersytetach jest mało zrozumiałe. Słusznie przypominają rektorzy zrzeszeni w Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) w oświadczeniu z grudnia 2016 r., „że chęć nauki jest wartością, którą bardzo trudno wygenerować, czego boleśnie doświadcza wiele krajów”. Warto więc o tę wartość dbać i ją kultywować.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną