Czy sztuczna inteligencja zagrozi ludzkości?

Jak przyrządzić kawę, będąc martwym
Sztuczna inteligencja nami zawładnie, wieszczą media. Co na to specjaliści?
Żeby sztuczna inteligencja była nam przyjazna i przydatna, musimy się upewnić, że nauczy się naszych celów, uzna je za swoje i przy nich wytrwa.
iLexx/PantherMedia

Żeby sztuczna inteligencja była nam przyjazna i przydatna, musimy się upewnić, że nauczy się naszych celów, uzna je za swoje i przy nich wytrwa.

Zdaniem Elona Muska świadoma inteligencja zginie, jeśli nie pozwolimy jej opuścić Ziemi.
123 RF

Zdaniem Elona Muska świadoma inteligencja zginie, jeśli nie pozwolimy jej opuścić Ziemi.

audio

AudioPolityka Karol Jałochowski - Jak przyrządzić kawę będąc martwym

Lato roku 10 673 498 p.n.e. było gorące, sawanna spieczona słońcem, a że drzewa owocowe pięknie obrodziły, motywacja do zejścia z nich i podjęcia trudu dalszej ewolucji była słaba. Pogłębiając więzi społeczne na drodze wzajemnego iskania, przodkowie Michała Anioła, Mozarta, Kopernika i Lema podjęli dyskusję na najbardziej palący ich wówczas temat: czy oparty na skanerze podczerwieni moduł rozpoznawania twarzy, zainstalowany w modelu iPhone’a z 2017 r., nie podsunie rządom narodowym narzędzia totalnej dominacji? Wynik tej ważkiej dyskusji miał zaważyć na decyzji, czy brać udział w rozwoju cywilizacji czy nie?

Ten obraz podkreśla niejaką absurdalność naszych dzisiejszych rozważań związanych z rozwojem technologii, zwłaszcza sztucznej inteligencji (będziemy używać skrótu AI, od Artificial Intelligence). Temat AI ma charakter rytualnie nawracający, ale ostatnio media atakowały nim wyjątkowo intensywnie, by wspomnieć tylko ostrzeżenia formułowane przez Stephena Hawkinga, ikonę fizyki i popkultury, oraz Elona Muska, przedsiębiorcę z biznesplanem na skalę międzyplanetarną. Temperaturę podniosło też doniesienie o AlphaGo Zero, sztucznej inteligencji z laboratoriów DeepMind, która na mistrzowski poziom gry w Go wzniosła się, nie studiując zarchiwizowanej rozgrywki, nie grając z człowiekiem, a wychodząc z zasad pierwszych i ucząc się na własnych błędach. Zero nie potrzebuje ludzkiej wiedzy – Zero odkrywa lądy wiedzy całkiem nam nieznanej. Co odkryje np. wśród danych z akceleratorów cząstek elementarnych? Czy dowie się, jak wygrywać wybory za pomocą Twittera?

Z całego tego szumu informacyjnego wokół AI wyłania się jedno zasadnicze pytanie: czy schodzić z tego (metaforycznego) drzewa czy lepiej nie? Bać się tej sztucznej inteligencji czy nie? Bać, ale inaczej. Coś rzeczywiście jest na rzeczy, o czym za chwilę, ale media dały podręcznikowy popis dezinformacji. Hawking, Musk i inni ostrzegali, to prawda, ale nie przed inwazją robotów zabójców i nie przed przywoływaniem „demona” sztucznej inteligencji. Prawdą natomiast jest, że w styczniu 2015 r., razem z tysiącami innych specjalistów w dziedzinie AI (i nie tylko), podpisali apel, by zaprzestać badań nieukierunkowanych, a skupić się wyłącznie na poszukiwaniu sztucznej inteligencji o charakterze dobroczynnym. Drugi list otwarty dotyczył zakazu stosowania broni autonomicznej. Dlaczego? Wystarczy sobie wyobrazić atak setki tanich, małych (ale zdolnych unieść pistolet) dronów z modułami rozpoznawania twarzy (wyjętych choćby z nowego iPhone’a) na konkretne wybrane osoby (np. Radę Ministrów lub prezydenta). Wojna światowa instant.

Puerto Rico. 2015 r.

Utrzymane w alarmistycznym tonie doniesienia były medialnym artefaktem, efektem ubocznym historycznej konferencji w Puerto Rico (styczeń 2015 r.) poświęconej konsekwencjom rozwoju AI. Jej uczestnikami byli badacze, przedsiębiorcy, programiści, prawnicy, etycy, historycy, filozofowie, a głównym organizatorem – Future of Life Institute (FLI), założony w 2014 r. przez Maxa Tegmarka, utalentowanego i rzutkiego szwedzko-amerykańskiego fizyka i matematyka. FLI jest jedną z kilku tego typu organizacji, których celem jest upewnienie się, że „życie nie przestanie istnieć i będzie tak wspaniałe, jak to tylko możliwe”. Bez wątpienia sztuczna inteligencja odegra w tym istnieniu zasadniczą rolę. Wynik głosowania przeprowadzonego wśród uczestników konferencji był jednoznaczny: eksplozja AI, czyli osiągnięcie poziomu odpowiadającego ludzkiemu, nastąpi w ciągu kilkudziesięciu najbliższych lat. Tegmark poświęcił temu wydaną w sierpniu tego roku książkę „Life 3.0: Being Human in the Age of Artificial Intelligence”. Przedstawia możliwe scenariusze przyszłych zdarzeń. Jak zostać uczestnikiem tego najkorzystniejszego?

Biorąc pod uwagę dynamikę rozwoju badań nad AI, należy słuchać rad ludzi takich, jak Elon Musk, twórca PayPala, Tesli, firmy SpaceX, rychły kolonizator Marsa. On także brał udział w konferencji w Puerto Rico, podpisał się pod listem o broni autonomicznej. Był kluczowym fundatorem FLI. W przeciwieństwie do Tegmarka, który utrzymuje rodzinę z teoretyzowania, Musk jest praktykiem – 80 proc. czasu spędza z inżynierami w laboratoriach lub doglądając rakiet. Na temat AI ma zdanie konkretne: demokratyzacja. Jak mantrę powtarza za filozofem politycznym Johnem Actonem (1834–1902), że wolność składa się z dystrybucji władzy, a despotyzm z jej koncentracji. Technologię i wiedzę na temat AI należy czynić powszechnie dostępną. Sam zresztą uruchomił nonprofitowy projekt OpenAI z takim właśnie celem w statucie. Tylko tworzona kolektywnie przyjazna AI ma szansę utrzymać w ryzach inteligencję Made by Wielka Korporacja.

Już dziś zasługujemy na miano superludzi, zauważa Musk. Smartfony rozszerzają nasze możliwości w sposób niewyobrażalny jeszcze 10 lat temu. Każdą myśl poddają globalnej dystrybucji. Ale przeszkodą jest interfejs. O ile przepustowość na wejściu (zmysł wzroku) jest ogromna, o tyle na wyjściu limitowana dramatycznie przez sprawność dłoni i tego, co jesteśmy w stanie nimi wyklikać na ekranie lub klawiaturze. Przełom nadejdzie z chwilą pojawienia się złącza między komputerem a korą mózgu, które pozwoli na transmisję myśli, nie tylko między istotami ludzkimi, ale i sztucznymi. O takim właśnie globalnym bioinformatycznym kolektywie myśli Musk. Demokratyzacja plus interfejs równa się dobra przyszłość.

Oczywiście zrozumiała jest wątpliwość, czy aby Musk nie ma w tym projekcie własnej, nie do końca miłosiernej, agendy. Ogłosił właśnie chęć budowy sieci złożonej z prawie 4,5 tys. satelitów, które wespół ze stacjami naziemnymi zapewniałyby dostęp do internetu każdemu, wszędzie, zawsze, z parametrami przewyższającymi instalacje światłowodowe. Niewykonalne, a już na pewno nie w ciągu kilku lat, jak założył Musk? Warto pamiętać o rakiecie Falcon 9, która w samym 2017 r. odbyła kilkanaście misji, bezbłędnie lądując na lądzie i na platformie pośród oceanu. Kiedy w 2002 r. Musk założył SpaceX, ani on, ani żaden z zatrudnionych przez niego inżynierów nie wiedzieli prawie nic o budowie podobnych urządzeń. Dziś ogłasza program kolonizacji Układu Słonecznego, wyjaśniając, że świadoma inteligencja sczeźnie, jeśli nie pozwolimy jej opuścić Ziemi.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną