Co wykończyło dinozaury

Zgoda w sprawie dinozaurów
„Nawet gdyby meteoryt nie nadleciał, dinozaury i tak zostałyby zabite przez wulkany”.
MasPix/Alamy Stock Photo/BEW

„Nawet gdyby meteoryt nie nadleciał, dinozaury i tak zostałyby zabite przez wulkany”.

Meteoryt i wulkany. Jedno nieszczęście spowodowało drugie, jeszcze większe. Wulkany zabijały na raty, przez dziesiątki, a może nawet setki tysięcy lat.
Steveoc 86/Wikipedia

Meteoryt i wulkany. Jedno nieszczęście spowodowało drugie, jeszcze większe. Wulkany zabijały na raty, przez dziesiątki, a może nawet setki tysięcy lat.

Badacze pożegnali się zatem ze scenariuszem jednego nokautującego ciosu, choć nie rozstali się z meteorytem jako tym czynnikiem, który zmienił układ sił natury na globie. Co ciekawe, podobna sugestia pojawiła się już trzy lata temu w artykule podpisanym przez samego Waltera Alvareza oraz całą plejadę geologicznych gwiazd z Berkeley. Byli wśród nich profesorowie Mark Richards i Paul Renne, współautorzy nowych datowań poszczególnych serii bazaltów Dekanu (wykonano je metodą opartą na pomiarze proporcji izotopów argonu 40Ar/39Ar). Pomiar pokazał, że niedługo po uderzeniu meteorytu Chicxulub doszło do kilkukrotnego wzrostu intensywności wulkanizmu w Indiach. „Wygląda na to, że impakt i wulkanizm Dekanu były ze sobą powiązane i trzeba je analizować łącznie” – napisali badacze. Można powiedzieć, że Alvarez i jego krąg wykonali wtedy pierwszy krok w stronę Gerty Keller i pozostałych sympatyków scenariusza wulkanicznego. Teraz Karlstrom i Byrnes wykonali krok następny, sugerując, że impakt mógł ożywić wulkanizm nie tylko w Indiach, ale na całym globie. W tej odświeżonej wersji zdarzeń meteoryt odgrywa ważną rolę, ale tylko spłonki – pojedynczego, krótkotrwałego impulsu, który ożywił główną siłę niszczycielską, czyli wnętrze planety. Ta raz obudzona, uspokoiła się dopiero po kilkuset tysiącach lat, a jej furia nie skończyła się happy endem dla dinozaurów.

Co na to wszystko Keller? Na razie nie wydaje się zainteresowana kompromisem: „najpierw impakt, potem wulkany”. Ostatnio pomiędzy seriami bazaltów Dekanu odnalazła maleńkie cyrkony i na podstawie ich datowania zaproponowała własną chronologię zdarzeń. Nie ma w niej miejsca na impakt. Są tylko wulkany, które w ciągu około 250 tys. lat doprowadzają do zagłady życia.

„Nie twierdzę, że uderzenie meteorytu było obojętne dla globu, ale ten kryzys szybko minął. Pozostają zatem wulkany. Pięć głównych wymierań w dziejach Ziemi miało z nimi związek. Odegrały olbrzymią rolę w ewolucji ziemskiego życia. Dotyczy to również wydarzeń sprzed 66 mln lat” – mówiła Keller w wywiadzie udzielonym pod koniec zeszłego roku magazynowi „Earth Magazine”. Innego zdania jest Karlstrom. „Jeśli trzy zdarzenia – impakt, wulkanizm i masowe wymieranie – następują mniej więcej w tym samym czasie, to nie jest to przypadek. Musimy tylko ułożyć te puzzle w odpowiedniej kolejności” – podkreśla naukowiec. O wszystkim rozstrzygną zapewne nowe, dokładniejsze datowania skał. One są w tym śledztwie kluczowe. Ćwierć wieku temu naukowcy potrafili podać wiek odległych zdarzeń geologicznych z dokładnością do wielu milionów lat. Dziś rekonstruują je z dokładnością do setek, a nawet dziesiątek tysięcy lat. Gdy uda im się jeszcze bardziej wyostrzyć ten obraz, wtedy dowiemy się, co dokładnie działo się, krok po kroku, pod koniec ery mezozoicznej. Zdaniem Karlstroma, jesteśmy już blisko znalezienia odpowiedzi. Na razie obie strony wydają się zgadzać, że zagłada z końca kredy nie była jednoaktówką, ale rozpisanym na wiele aktów dramatem, który trwał co najmniej kilkadziesiąt tysięcy lat.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną