Nauka

Wiedza to potęga – po raz wtóry

W Polsce wiedzę kształtuje światopogląd

Jak zauważył Lec, najwierniej podtrzymują mity – najmici. Jak zauważył Lec, najwierniej podtrzymują mity – najmici. Sharon McCutcheon / Unsplash
Jeśli omówione przykłady stanowią zapowiedź kształtu wiedzy posiadanej przez ogół polskiego społeczeństwa, to wypada przypomnieć, że wiedza to potęga, ale tylko wtedy, gdy jest właściwa i należycie przekazywana.

Wedle biologów dzieci w wieku 4–6 lat mają wyjątkowe zasoby energii do przyswajania wiedzy. Nie rozumieją tego ci, którzy kwestionują rozpoczynanie nauki szkolnej w wieku 6 lat lub nawet wcześniej. Być może państwo Elbanowscy istotnie mieli na uwadze dążenia do zapewnienia przedłużonego, to jest (ich zdaniem) szczęśliwego dzieciństwa swych pociech, ale nawet jeśli tak było (jest), wygląda na to, że wolą bawić się (z) dzieciakami, niż je edukować.

Okazali się forpocztą rodzimego ciemnogrodu edukacyjnego, skwapliwie wykorzystaną przez p. Zalewską. Jej (a także pary prezydenckiej) wizyty u przedszkolaków wskazują, że (niektórzy) polscy politycy najlepiej czują się w tym środowisku. Nie najlepiej to wróży unowocześnieniu systemu szkolnego w Polsce, ponieważ harmonizuje z preferencjami w kierunku np. rozważania, czy św. Franciszek może być wzorem osobowym dla współczesnej młodzieży wobec przekazywanej wiedzy o tym, czym jest tolerancja wobec obcych.

Czytaj także: Polacy nie wiedzą, co to Homo sapiens

Sześciolatki do szkół?

Niejednokrotnie zastanawiano się nad sukcesem Żydów w zawodach inteligenckich (lekarze, prawnicy, nauczyciele, akademicy) w XIX wieku. Przykładem modelowym były kraje niemieckie (zjednoczone Niemcy od 1871 roku), gdzie tzw. Haskala (Oświecenie żydowskie) i tendencje asymilacyjne stworzyły wyjątkowo korzystny klimat dla cywilizacyjnego awansu Żydów. Jedno z wyjaśnień wskazuje, że żydowski chłopak rozpoczynał naukę w chederze w wieku 5 lat i przychodził do szkoły powszechnej już z umiejętnością pisania, czytania i rachowania. To dawało mu naturalny handicap w stosunku do niemieckich kolegów, który funkcjonował do ostatniego segmentu edukacji.

„Pasja” Gibsona w szkołach

Aby nie urazić rodzimych Oddanych Prawdzie, nie sugeruję czegoś tak strasznego jak repetycja edukacyjnego doświadczenia żydowskiego. Wypada jednak zauważyć, że projekt rozpoczynania nauki szkolnej w wieku co najmniej 6 lat ma zarówno uzasadnienie biologiczno-psychologiczne, jak i historyczne. Takie argumenty są chyba obce p. Zalewskiej, która wyjątkowo gorliwie oklaskiwała przesłaną tyradę p. Szydło, zapewne przekonana, że ciężko i uczciwie zapracowała na nagrodę za trud zdemolowania polskiego systemu szkolnego.

Miarą jej sukcesu jest np. pokazywanie przerażonym dzieciom brutalnych scen z „Pasji” Gibsona na rekolekcjach lub terenowa gra o żołnierzach wyklętych zorganizowana przez katolickie stowarzyszenie Skauci Króla w Kudowie-Zdroju. Uczniowie uczestniczyli np. w inscenizacji krwawego przesłuchania, a wicedyrektor miejscowej szkoły grał oficera UB bijącego przesłuchanych. Na pewno oba wydarzenia zapewniły młodym ludziom sporą dawkę wiedzy, nie najwyższej próby, ale za to zalecanej przez p. Zalewską.

Wiedza regulowana światopoglądem

Dorośli i wyedukowani nieco wcześniej też demonstrują wiedzę nadzwyczaj solidną. Mój ulubiony p. (nie byle) Jaki zabłysnął w sposób jak zwykle promienny. Został zapytany, co myśli o dopuszczalności aborcji z powodu wad płodu. Z właściwą sobie bystrością odrzekł, że trzeba odróżnić sytuację, w której urodzony przeżyje, od takiej, w której umrze wedle wszelkiego prawdopodobieństwa.

Skonkludował, że gdyby nie był wierzący, to opowiedziałby się za dopuszczalnością przerwania ciąży w tym drugim wypadku. Jest to znamienity przykład skutecznej modyfikacji wiedzy przez wiarę, podobnie jak szczere oświadczenia ze strony radykalnych antyaborcjonistów, że świadomie naginają fakty do swoich przekonań. Pozostając przy tym problemie, odnotujmy, że termin „aborcja eugeniczna” jest nadużywany przez zwolenników zaostrzenia prawa aborcyjnego, w tym również p. Dudę, ponieważ wady płodu, nawet genetyczne, nie mają nic wspólnego z (wielce dyskusyjnym, mówiąc łagodnie) projektem eugeniki, czyli koncepcji „selektywnego rozmnażania zwierząt oraz ludzi, aby ulepszać gatunki z pokolenia na pokolenie, szczególnie jeśli chodzi o cechy dziedziczone”.

To chyba za trudne do zrozumienia przez tych (te), których percepcja wiedzy jest regulowana światopoglądem. Inny paradny argument głosi, że płód jest człowiekiem, gdyż tak jest w konstytucji. Okazuje się, że zdaniem niektórych to, kiedy zaczyna się człowiek, jest kwestią przesądzoną przez porządek normatywny, a nie przez to, co twierdzą biologia i medycyna.

Leczenie homoseksualizmu

Homoseksualizm został wykreślony z listy chorób, a w konsekwencji zaleca się (ONZ, Parlament Europejski), aby zaniechać tzw. terapii konwersyjnej (prowadzącej do „właściwej” orientacji seksualnej). Polscy eurodeputowani (wszyscy z PiS, niektórzy z PO) głosowali przeciw stosownej rezolucji PE i tym samym zademonstrowali pogardę dla wiedzy. Przypomnę, że Alan Turing, który ostatecznie złamał szyfr wojskowej Enigmy (by nie narazić się obrońcom narodowego honoru, dodam, iż kontynuował prace polskich matematyków) i o którym powiada się, że skrócił wojnę o rok i uratował życie półtora miliona ludzi, został zmuszony do terapii konwersyjnej – nie wytrzymał tego mentalnie i popełnił samobójstwo.

Premier Wielkiej Brytanii publicznie przeprosił za ten przypadek, natomiast rząd RP nic nie robi w sprawie zakazu leczenia homoseksualistów i nie przyjmuje do wiadomości, że jest kolejny powód do uznania Polski za margines cywilizowanego świata. Z kolei p. Bosak, wódz narodowców, twierdzi, że nie ma dowodów na trafność teorii Kopernika. I tak jest skromny, skoro nie wskazuje, że są argumenty przeciw obrotowi Ziemi wokół Słońca, gdyż jaki jest koń, każdy widzi, gdy spogląda w górę i może się przekonać, że słoneczko porusza się ze wschodu na zachód. Pewien polityk (nazwiska nie pamiętam) uznał, że antypolonizm jest rasizmem, podobnie jak antysemityzm. Wychodzi na to, że Polacy są rasą. Znakomite!

Andrzej Duda się uczy

Skoro prawo rozwiązuje przyrodniczą kwestię dotyczącą początku człowieka, trudno się dziwić nowelizacji ustawy o IPN, która przekazała rozstrzyganie kwestii historycznych prokuratorom i sądom. Pan (nie byle) Jaki, ponoć twórca rzeczonych przepisów, nadal ich broni. Pan Ziobro jako minister sprawiedliwości bronił nowelizacji w całej rozciągłości, ale jako prokurator generalny zmienił stanowisko i w opinii dla gremium kierowanego przez mgr Przyłębską wyraził wątpliwości w sprawie efektywności ścigania przestępstw z art. art. 55 i 55a poza terytorium Polski.

W jednym z poprzednich felietonów napisałem, że aplikacja (wspomnianych przepisów) za granicą jest raczej iluzoryczna. Nie pretenduję do priorytetu swojego zdania wobec opinii p. Ziobry, ale jego podwójna rola w jednej osobie sugeruje niejakie wątpliwości w sprawie jurydycznych kompetencji tego dwoistego bytu. Ciekawe, czy mgr Przyłębska wybierze pogląd p. Ziobry jako ministra czy jako prokuratora.

Wracając do p. (nie byle) Jakiego: powiada on, że nawet jeśli są zastrzeżenia do karnego aspektu nowelizacji, to legalizuje ona wszczynanie spraw cywilnych o zniesławienie narodu i państwa polskiego wobec osób czy instytucji zagranicznych. Wszelako p. (nie byle) Jaki zwyczajnie bzdurzy, ponieważ takie sprawy muszą się toczyć w miejscu zamieszkania zniesławiających, a polskie przepisy karne nie mają żadnego znaczenia w tych kwestiach. Rzeczona gwiazda jurysprudencji zapowiedziała w wywiadzie radiowym (29 marca), że czas Wielkanocy poświęci na zastanowienie się nad swymi myślami. Zdecydowanie się pospieszył, bo gdyby poczekał trzy dni, byłby autorem znamienitego dowcipu na prima aprilis. A p. Duda, mimo że się uczy – jak stwierdził: zawsze i wszędzie – nie nauczył się, że Wielki Poniedziałek nie jest Poniedziałkiem Wielkanocnym.

Logika chlasta

Pan Cejrowski, podróżnik, znany wesołek TVP Info, wypowiedział się bardzo kompetentnie o Czarnym Proteście: „Czarne marsze były pełne satanistów. Jak się obejrzy obrazki z tych protestów, to zobaczymy symbole i hasła satanistyczne, czarne szminki, czarne barwy, odwrócone krzyże włożone w żeńskie narządy płciowe”. Nie jest do końca jasne, ile czerni warunkuje imprezę satanistyczną. Aż strach pomyśleć, czy niektóre marsze osób odzianych w czarne stroje mają charakter satanistyczny. Na miejscu kompetentnej instytucji sprawdziłbym za pomocą egzorcysty, ile wiedzy p. Cejrowskiego pochodzi z oglądania obrazków, a ile z bezpośredniej i uczestniczącej percepcji satanistycznych procedur.

Tak czy inaczej logiczny tok jego narracji jest niemal wzorowy. Podobnie zresztą jak wywód p. Asta, posła PiS i eksperta od spraw prawnych. Wprawdzie trudno było rozeznać się w jego wyjaśnieniach dotyczących niejakich możliwych zmian w ustroju sądownictwa w celu udobruchania Komisji Europejskiej, ale znacznie lepiej mu poszło wskazanie powodów, dla których ministrowie poprzednich (tj. w latach 2007–2015) nie otrzymywali nagród.

Osądził, że widocznie nie pracowali należycie, oczywiście w przeciwieństwie do członków gabinetu p. Szydło. Nie ma wątpliwości, że logika chlasta u p. Asta, podobnie jak u innych osób wyżej wspomnianych. Chętnie zgodzę się z tym, że omówione przykłady nie mogą być uogólniane. Niemniej jeśli stanowią one zapowiedź kształtu wiedzy posiadanej przez ogół polskiego społeczeństwa, wypada po raz wtóry przypomnieć, że wiedza to potęga, aczkolwiek tylko wtedy, gdy jest właściwa i należycie przekazywana. Inaczej grawituje w kierunku mitologii, bo jak zauważył Lec, najwierniej podtrzymują mity – najmici.

PS Mój felieton „Oddani Prawdzie i ważnym sprawom dla polskiego państwa” spowodował reakcję dr. inż. Krzysztofa Pasierbiewicza z Krakowa. Nie po raz pierwszy zarzucił mi, że kwestionuję dokonania jego ojca p. Michała Pasierbiewicza w ratowaniu Żydów w obozie Auschwitz-Birkenau. W swojej odpowiedzi zapowiedziałem skorzystanie z książki Świebockiego „Ludzie dobrej woli: Księga pamięci mieszkańców ziemi oświęcimskiej niosących pomoc więźniom KL Auschwitz” (Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau, Towarzystwo Opieki nad Oświęcimiem 2005).

Liczy ona ponad 600 stron i zawiera ponad tysiąc nazwisk osób niosących pomoc więźniom obozu. Jest to najobszerniejszy wykaz ludzi dobrej woli w zaznaczonym sensie. Obejmuje nie tylko mieszkańców ziemi oświęcimskiej, ale także przyległych regionów. Nazwisko Michała Pasierbiewicza nie jest wymienione w tym opracowaniu. Nie jest to oczywiście argument rozstrzygający, ponieważ wykazy takie jak we wspomnianej książce mogą być niepełne. Jeśli jednak dr Pasierbiewicz twierdzi o swym ojcu to, co twierdzi, winien zaprezentować jakąś dokumentację potwierdzające jego tezy, a nie „gołosłowić”.

Skoro tego nie czyni, wolno uznawać jego stwierdzenia za gołosłowne. Jeszcze raz zaznaczam, że mam na myśli wyłącznie kwestię niesienia pomocy Żydom przez Michała Pasierbiewicza, a nie innych form jego konspiracyjnej działalności. Sprawa nie byłaby warta podniesienia, gdyby nie fakt, że dr Pasierbiewicz używa rzekomej (tak wolno powiedzieć w świetle aktualnie dostępnej dokumentacji) działalności swego ojca na rzecz Żydów dla uzasadniania swych wystąpień w rodzaju: „Ten parch szkaluje nie tylko mnie, ale kwestionuje akowską kartę niepodległościową mojego Ojca” czy „za to, że [mój ojciec] pomógł tylu Żydom, zagryzły [go] »wilki« o żydowskich korzeniach właśnie. A dzisiaj ich dzieci… Ech! Kończę, bo jeszcze za dużo chlapnę”.

Nietrudno się domyślić, czym ma być owo chlapnięcie za dużo. A jak wygląda tradycyjny antysemityzm we współczesnym wydaniu, można się przekonać, czytając utwory p. Pasierbiewicza (tu i tu), a także inne produkcje tego autora oraz komentarze do nich.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama