Rośliny też uprawiają seks

Seks w przelocie
Dr hab. Marcin Zych
Leszek Zych/Polityka

Dr hab. Marcin Zych

„Ludzie boją się owadów. Bo ich nie znają i nie wiedzą, których unikać, a które są niegroźne”.
Frank Bienewald/LightRocket/Getty Images

„Ludzie boją się owadów. Bo ich nie znają i nie wiedzą, których unikać, a które są niegroźne”.

„Nieruchome rośliny są zmuszone działać inaczej niż my, bo żeby uprawiać seks, potrzebują motyli, muchówek, pszczół, ciem, chrząszczy, kolibrów, które są jak przemieszczające się penisy, dostarczające pyłek z pręcików na odpowiednie słupki”.
Beniamin Gimmel/Wikipedia

„Nieruchome rośliny są zmuszone działać inaczej niż my, bo żeby uprawiać seks, potrzebują motyli, muchówek, pszczół, ciem, chrząszczy, kolibrów, które są jak przemieszczające się penisy, dostarczające pyłek z pręcików na odpowiednie słupki”.

U dwupłciowych wystarczy strącić pyłek z pręcika na słupek i dochodzi chyba do samozapylenia.
Nie u gatunków obcopylnych. U nich, jeśli ziarno upadnie na znamię słupka i będzie rozpoznane jako „swoje”, nie dojdzie do rozwoju łagiewki pyłkowej. Ale żeby było zabawniej, te systemy też są labilne – badany u nas w ogrodzie wielosił błękitny ma populacje samopylne, obcopylne i mieszane. Dawniej uważało się, że system reprodukcyjny jest przypisany do danego gatunku, teraz wiemy, że być może nawet 60 proc. gatunków płynnie, w sensie ewolucyjnym, potrafi przejść z jednej formy w drugą. Jeśli roślina obcopylna rośnie w miejscu, gdzie nie ma owadów, szanse na przetrwanie ma tylko wtedy, jeśli w jej populacji pojawi się mutant umiejący się samozapylić.

Pana gabinet bardziej wygląda jak pracownia entomologa niż botanika – pełno tu gablot z różnymi zapylaczami. Nie szkoda panu ich uśmiercać?
Zawsze miałem wyrzuty sumienia, gdy zabijałem w celach naukowych moje ukochane trzmiele, więc ostatnio częściej do badania – np. tego, jaki ładunek pyłku noszą na futerku – tylko na chwilę je usypiam dwutlenkiem węgla. Teraz te stare gabloty służą głównie jako pomoc dydaktyczna dla studentów i uczestników warsztatów w Ogrodzie Botanicznym, bo większość ludzi nadal jest święcie przekonana, że najważniejszymi zapylaczami są hodowlane pszczoły miodne, podczas gdy w naszej strefie klimatycznej jest to też kilkaset gatunków dzikich pszczół, w tym trzmiele, procz tego też muchy, motyle, chrząszcze, ale też – w przypadku chociażby baldaszkowatych – osy, które zajadają się nektarem. Pszczoły działają niezwykle efektywnie, bo całe życie żywią się pyłkiem i nektarem. Jednak nie zapylą każdego kwiatu, tu czasem ważna jest specjalizacja, np. nektar z kwiatów goździków skutecznie wysysają zaopatrzone w długą ssawkę motyle. Jeśli kwiat ma długą rurkę albo nektar ukryty jest w tzw. ostrodze, wtedy sięgają do niego tylko owady z długimi języczkami.

Są też owady złodzieje, które wyjadają nektar przez wygryzioną w płatku dziurę.
Najczęściej złodziejem jest krótkojęzyczkowy trzmiel ziemny, który inaczej nie może się dostać do nektaru. Po nim wtórnymi złodziejami mogą być pszczoły miodne. Z badań Amerykanów wynika jednak, że okradanie kwiatów z nektaru może zmieniać zachowanie właściwych zapylaczy i to na korzyść roślin – nasiona tak potraktowanych kwiatów kokoryczy są bardziej różnorodne. To efekt krzyżowania z osobnikami rosnącymi dalej. Kiedy bowiem w jakiejś okolicy kwiaty zostały już wyeksploatowane przez złodziei, właściwy zapylacz musi przebyć dłuższą drogę, aby się najeść.

W 2008 r. brytyjski entomolog Dave Goulson zachwycał się, że w Polsce mamy 30 gatunków trzmieli, podczas gdy w Anglii pozostało ich 12. Czy u nas nadal jest lepiej?
Jeszcze niedawno powiedziałbym, że tak, przecież na wschodzie kraju mamy jeszcze bardzo tradycyjne rolnictwo, gdzie są łąki i miedze, na których rosną grusze, wierzby i dzikie rośliny – świetne źródło pokarmu dla zapylaczy i miejsce ich gniazdowania. Niestety, z raportu, jaki ukazał się w Niemczech pod koniec ubiegłego roku, wynika, że w ciągu ostatnich 20 lat nastąpił u nich spadek biomasy owadów latających o 80 proc., z czego ogromną część stanowią zapylacze. My nie mamy badań, które pozwoliłyby powiedzieć, jakie mamy straty, ale i u nas wkracza monokulturowe rolnictwo, czyli lada moment i na nas spadnie ta katastrofa. W zeszłym roku zaczęliśmy więc tworzyć z Greenpeace narodową strategię ochrony owadów zapylających, w której lobbujemy za ochroną ich różnorodności gatunkowej.

Moda na ule w miastach chyba tu nie pomaga?
Bartnicy nie lubią tego słyszeć, ale pasiecznictwo miejskie i propagowanie pasiek wszędzie, gdzie to możliwe, niszczy różnorodność. Pszczoła miodna to jeden z najważniejszych gatunków zapylających uprawy, ale należy ją rozpatrywać tylko w kategoriach rolnictwa i hodowli, a nie ekologii. Jej obecność może być silnym czynnikiem ograniczającym liczebność populacji setek gatunków dzikich pszczołowatych i innych zapylaczy, dla których ten owad jest po prostu poważnym konkurentem.

Kupowane w sklepach miody – wrzosowe, rzepakowe, lipowe – sugerują, że pszczoły zbierają tylko nektar z niektórych roślin?
Obserwacje trasy oblotu pszczoły rzeczywiście wykazują, że większość roślin, które odwiedza po drodze, należy do tego samego gatunku. To wynika z prostej zasady optymalizacji. Gdy ludzie robią szybkie zakupy w supermarkecie, który znają, to biegną w konkretne miejsca po chleb, musztardę czy parówki i lecą do kasy. Zmiana układu półek wydłuża zakupy. Robotnica ma być maksymalnie efektywna, więc przysiada na kwiatach, które zna, ale rzepak kwitnie 2 tygodnie, więc obloty po polu rzepaku trwają dotąd, dokąd są opłacalne, potem pszczoła sprawdza, czy nie ma czegoś lepszego. Zresztą o rodzaju miodu nie decyduje, jaki nektar został na niego użyty, tylko jaki jest w nim pyłek, a pszczoła wcale nie musi zbierać nektaru i pyłku z tej samej rośliny, może też czasowo zbierać tylko nektar albo tylko pyłek. Sieci zapyleń są zazwyczaj niezwykle skomplikowane – na liczącym zaledwie 500 m kw. nieużytku koło Wydziału Biologii UW, gdzie żyje 12 gatunków roślin i ok. 50 zapylaczy, zaobserwowaliśmy między nimi setki interakcji.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną