Rośliny też uprawiają seks

Seks w przelocie
Dr hab. Marcin Zych
Leszek Zych/Polityka

Dr hab. Marcin Zych

„Ludzie boją się owadów. Bo ich nie znają i nie wiedzą, których unikać, a które są niegroźne”.
Frank Bienewald/LightRocket/Getty Images

„Ludzie boją się owadów. Bo ich nie znają i nie wiedzą, których unikać, a które są niegroźne”.

„Nieruchome rośliny są zmuszone działać inaczej niż my, bo żeby uprawiać seks, potrzebują motyli, muchówek, pszczół, ciem, chrząszczy, kolibrów, które są jak przemieszczające się penisy, dostarczające pyłek z pręcików na odpowiednie słupki”.
Beniamin Gimmel/Wikipedia

„Nieruchome rośliny są zmuszone działać inaczej niż my, bo żeby uprawiać seks, potrzebują motyli, muchówek, pszczół, ciem, chrząszczy, kolibrów, które są jak przemieszczające się penisy, dostarczające pyłek z pręcików na odpowiednie słupki”.

Z tym że wiedzą o tym nieliczni. Właściciele ogródków z większym zaangażowaniem zabijają owady, niż dbają, by było ich jak najwięcej?
Bo nie lubią robali. Tymczasem należy się im szacunek, chociażby ze względu na prostą statystykę – co trzeci kęs żywności ludzie zawdzięczają zapyleniom głównie przez owady. Podstawą naszej diety jest kilka gatunków wiatropylnych zbóż, ale 75 proc. najpopularniejszych roślin uprawnych potrzebuje zapylaczy. Nie są to tylko pomidory, śliwy czy fasola, ale też rośliny okopowe. Owady są potrzebne, np. by uzyskać nasiona marchwi, a nowoczesne rolnictwo skutecznie eliminuje te zwierzęta, kładąc nacisk na maksymalne wykorzystanie ziemi ornej i chemizację. Za często używa się środków ochrony roślin prewencyjnie. Weźmy neonikotynoidy, pestycydy systemiczne, którymi zaprawia się nasiona, co powoduje, że są stale obecne w środowisku. Działają nie tylko na gatunki jedzące liście. Przedostają się do nektaru i pyłku, a więc zapylacze mają z nimi permanentny kontakt. Nie oznacza to ich natychmiastowej śmierci, ale z czasem powoduje problemy z orientacją i pszczoły miodne nie wracają do ula, a w gniazdach trzmieli rodzi się mniej płodnych samic. Na szczęście w Unii Europejskiej mamy teraz czasowy zakaz stosowania neonikotynoidów.

Świat bez bzyczących, pełzających, skaczących i latających robaków to świat bez dzikiej natury, ogrodów, łąk i lasów?
Nie tylko. Jak zauważył już w latach 90. amerykański etolog i ewolucjonista Edward O. Wilson, kryzys zapylaczy grozi bezpośrednio człowiekowi – choćby nasza dieta będzie mniej zróżnicowana, bo zmniejszy się różnorodność warzyw i owoców, a za oknami będziemy mieli sztuczne drzewa. Tyle że ludzie boją się owadów. Bo ich nie znają i nie wiedzą, których unikać, a które są niegroźne. Problem w tym, że zamiast uczyć tego dzieci, wpajamy im strach przed nimi. Moja trzyletnia córka nie raz biegała boso po naszej działce, łapiąc owady w pojemniczek z lupą, by je oglądać. Raz pilnowała jej babcia. Nagle zaczęła krzyczeć: Uważaj, tam jest osa! Na co moja córka, która już odróżniała niektóre owady, odwróciła się ze znudzoną miną i powiedziała: Babciu, to nie osa, to Eristalis, czyli udająca osę niegroźna muchówka.

Dave Goulson w wydanej u nas ostatnio książce „Łąka” wspomina, że gdy zorganizował dla sąsiadów oprowadzanie po łące przy swoim domu we Francji, przyszły jedynie dwie osoby: mieszkające w okolicy Angielki. Żartował, że tylko Brytyjczycy latają jeszcze za owadami z siatką na motyle. Nam bliżej do Francuzów niż Anglików?
W obszarach wiejskich zapewne do Francuzów, choć niektórzy sąsiedzi z mojej wsi pod Ostrołęką żywo interesują się naszymi badaniami. W dużych miastach bywa lepiej, co widać u nas w Ogrodzie Botanicznym, w którym jest coraz więcej gości. Ludzie są zainteresowani przyrodą i roślinami, bo doskwiera im panujący wokół pęd i bylejakość życia, więc szukają ucieczki do natury, ale też zapomnianych smaków i zapachów z przeszłości. Ta moda jest bardzo dobra dla roślin, ale nie powinno się zapominać, że części z nich by nie było bez zwierząt, głównie tych bzyczących. Doceńmy je i bądźmy dla nich milsi.

ROZMAWIAŁA AGNIESZKA KRZEMIŃSKA

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną