Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Dzień wołającego na puszczy

Z życia leśnika z puszczy karpackiej

Pogórze Przemyskie: wschód słońca z jeleniami na łąkach. Pogórze Przemyskie: wschód słońca z jeleniami na łąkach. Adam Ławnik / EAST NEWS
Nazywam się Piotr Murdza. Opowiem, jak wygląda moja praca. Rano sprawdzam zadania na dzisiaj, wsiadam do auta, dojeżdżam, włączam GPS i tablet, odblokowuję dzwonek na niedźwiedzie – i ruszam w drogę. Chodzę po lesie – i z tego chodzenia żyję. Słowem: jestem leśnikiem. I chcę nas wytłumaczyć.
Lech Mazurczyk/Polityka

Najpierw słowo o Białowieży, o której było głośno, bo politycznie, i która zepsuła reputację leśników. Zupełnie niepotrzebnie. Obowiązujący w latach 2010–11 wyważony etat cięć drewna został wskutek decyzji politycznej zmniejszony o 60 proc. (na zasadzie: „ekolodzy – macie coś i dajcie nam spokój”). W 2015 r. zmienił się rząd i wraz z tym nastawienie do problemu. Postanowiono „nadgonić zaległości”. Jednak zamiast przeprowadzić zmiany (potrzebne) w sposób formalny i zgodny z prawem, a przede wszystkim uzasadnić tę potrzebę świadomości społecznej, wykonano działania zmasowane i na granicy prawa. Jak się to skończyło – widzimy wszyscy.

Moja puszcza karpacka jest jednak w przeciwieństwie do Białowieskiej bytem o nieokreślonych granicach i zdecydowanie rolnej przeszłości.

Polityka 28.2018 (3168) z dnia 10.07.2018; Na własne oczy; s. 92
Oryginalny tytuł tekstu: "Dzień wołającego na puszczy"
Reklama