Nauka

Jedz mniej, bramy raju są wąskie

Ograniczenia kaloryczne drogą do długowieczności i zdrowia?

Jedzmy mniej - dla zdrowia! Jedzmy mniej - dla zdrowia! Benjamin Wong / Unsplash
Coraz więcej dowodów wskazuje na to, że dla naszego zdrowia byłoby lepiej, gdybyśmy jedli mniej. O ile? Z badań wynika, że nawet o 30 proc.

Koncepcja zakładająca, że zmniejszenie podaży kalorycznej może pozytywnie wpłynąć na długość życia, nie jest wcale nowa. W naukowy sposób istnienie takiego związku wykazał po raz pierwszy w 1935 r. zespół McCaya – skrajnie przegładzane szczury co prawda nigdy nie osiągały wagi właściwej dla dorosłego zwierzęcia, ale – ku zaskoczeniu badaczy – żyły dłużej od szczurów karmionych normalnie.

Czytaj także: Chcesz dożyć późnej starości? Warto poznać sekret polskich stulatków

Od tego czasu przeprowadzono mnóstwo doświadczeń, nie tylko na gryzoniach, ale także na drożdżach, nicieniach, muszkach owocowych, a nawet wybranych gatunkach małp, których wyniki wskazują, iż restrykcyjne diety mogą korzystnie wpływać na przeżywalność i zmniejszać ryzyko wystąpienia chorób związanych z wiekiem. Makak, u którego od 16. roku życia (co dla tych małp jest równoznaczne z późnym wiekiem średnim) stosowano eksperymentalnie dietę ograniczoną kalorycznie o 30 proc., osiągnął już rekordowy dla tych małp wiek 43 lat (co odpowiada 130 latom przeżytym przez człowieka) i nadal żyje.

Głód towarzyszył człowiekowi przez większą część historii gatunku

Karol Darwin uważał głód za istotny czynnik selekcyjny – adaptacje pozwalające przeżyć niedobory żywności powinny być według niego preferowane drogą doboru naturalnego. Przyglądając się historii człowieka, można łatwo zaobserwować, że z niedostatkami jedzenia musieliśmy się mierzyć przez zdecydowaną większość czasu istnienia naszego gatunku. Podobnie rzecz miała się z przodkami Homo sapiens. Od zaledwie 10 tys. lat tworzymy cywilizację, dzięki której jedzenia mamy w bród. Zupełnie sobie z tym nie radzimy. Samce chrząszczy bogatkowatych biorą brązową butelkę od piwa za nabrzmiałą od jaj (super)samicę, z którą próbują kopulować. Głupie? Ludzie z kolei zbyt często mylą wszechobecne źródła skondensowanego cukru i tłuszczu z jedzeniem, które pozwoli im przetrwać. Skutki są przerażające.

Nadwaga i otyłość to epidemie naszych czasów

Według statystyk 30 proc. ludności świata cierpi na nadwagę, a 10 proc. – w tym niemal 108 milionów dzieci i ponad 600 milionów dorosłych – jest otyła. Od 1980 r. częstość występowania otyłości podwoiła się w ponad 70 krajach. Co gorsza, w tym samym czasie w krajach takich jak Chiny, Brazylia czy Indonezja liczba otyłych dzieci uległa potrojeniu. Pośród 20 najbardziej zaludnionych krajów świata największym odsetkiem dzieci i młodzieży z otyłością, sięgającym niemal 13 proc., charakteryzują się Stany Zjednoczone. Podwyższony BMI jest czynnikiem prognostycznym wystąpienia poważnych, skracających życie schorzeń takich jak cukrzyca typu 2., choroby sercowo-naczyniowe, a także nowotwory.

Czytaj także: Otyłość, czyli ciało dużo za duże. Historia znikania

Głodówka – czy pomaga wszystkim tak samo?

A zatem: czy ograniczenie podaży kalorycznej o 30 proc. może sprzyjać zdrowiu i długowieczności człowieka? Dzięki badaniom naukowym wiemy, że nie wszystkie gatunki zwierząt reagują na taką restrykcję w taki sam sposób – na przykład na niektóre szczepy myszy laboratoryjnych wprowadzenie takiego ograniczenia działała wręcz odwrotnie. Do niedawna zdaniem wielu badaczy pozytywne efekty restrykcji kalorycznej u człowieka można było między bajki włożyć. Gdzie więc leży prawda? Analiza specyficznych zmian transkryptomu dla małp i ludzi dowiodła, iż tylko te pierwsze wykazywały podobieństwo ze zmianami obserwowanymi u myszy utrzymywanymi na restrykcyjnej diecie, podczas gdy ludzkie odzwierciedlały te występujące u gryzoni karmionych bez ograniczeń. Postawiono zatem hipotezę, że w rozwoju naszego gatunku głód wcale nie musiał być czynnikiem sprzyjającym wydłużeniu życia.

Czytaj także: Genetyczna mapa otyłości. Skąd się biorą grubi ludzie?

Reżim żywieniowy poprawia szanse na dłuższe życie w zdrowiu

Od niedawna dysponujemy jednak wynikami pierwszych badań prowadzonych bezpośrednio na ludziach, w których za cel postawiono sobie sprawdzenie, jak dieta restrykcyjna może wpływać na parametry mające potencjalnie wpływ na czas naszego życia w zdrowiu. Pierwsze to randomizowane badanie kliniczne, w którym część uczestników stosowała roślinną dietę restrykcyjną jedynie przez pięć dni z rzędu każdego z trzech miesięcy obserwacji. W dniu rozpoczynającym cykl „głodówki” wartość kaloryczna posiłków wynosiła zaledwie 1090 kalorii (27 g białka, 68 g tłuszczu i 93 g węglowodanów), a przez następne cztery dni dzienna racja był jeszcze niższa: 725 kalorii (16 g białka, 35 g tłuszczu i 85 g węglowodanów). Jak wykazano, tego typu reżim korzystnie wpływał na gospodarkę lipidową i węglowodanową, a także obniżał ciśnienie tętnicze krwi, poziom białka C-reaktywnego (CRP), które jest markerem stanu zapalnego, oraz surowiczego stężenia insulinopodobnego czynnika wzrostu typu 1 (IGF-1). Niskie stężenie CRP i IGF-1 jest bardzo istotnym czynnikiem prognostycznym długowieczności u ludzi, także u osób z przebytą chorobą nowotworową.

Czytaj także: Głodówka przedłuży życie i wyleczy z raka. Nabierają nas czy jest w tym ziarno prawdy?

Mniej to szczuplej i zdrowiej

Jeszcze ciekawsze obserwacje płyną z przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych dwuletnich badań klinicznych CALERIE i CALERIE-2, w których 218 uczestników przydzielono w losowy sposób do grupy osób żywiących się bez ograniczeń lub stosujących dietę o kaloryczności obniżonej o 25 proc. Jak wykazano, ograniczenie podaży nie miało wpływu na jakość życia i częstość zdarzeń niepożądanych, a prowadziło do spadku wydatkowania energetycznego (uwzględniającego spadek masy ciała, który też w grupie tej został zaobserwowany) oraz korzystnych zmian szeregu parametrów biochemicznych związanych z ryzykiem sercowo-naczyniowym i zjawiskiem stresu oksydacyjnego, które wielu badaczy uważa za uniwersalny mechanizm procesów starzenia.

Czytaj także: Czy cukrzycę da się wyleczyć głodówką?

Jedz… rzadko!

Niewątpliwie wyniki te są niezwykle obiecujące, choć umożliwiają jedynie pośrednią predykcję korzystnego wpływu ograniczenia podaży kalorycznej na czas życia i zdrowie człowieka. Ponadto obserwacje, na podstawie których je poczyniono, trwały zaledwie dwa lata, a w badaniach nie uwzględniono osób z otyłością – nie wiadomo więc, czy także w takiej grupie obserwowano by podobnie korzystne efekty.

Czytaj więcej: W błędnym kole odchudzania

Nie dysponujemy na razie badaniami klinicznymi z udziałem człowieka trwającymi dłużej, ciekawych rezultatów dostarcza natomiast obserwacja kohortowa przeprowadzona na grupie ponad 50 tys. dorosłych, których stan zdrowia i BMI śledzono przez 7–8 lat. Jak wykazano, najbardziej skuteczną metodą odchudzania było spożywanie tylko dwóch posiłków dziennie, w tym śniadania, które było bardziej obfitym z posiłków. Choć dla wielu brzmi to absurdalnie, to najlepszy efekt spadku masy ciała osiągały osoby, które utrzymywały długą, aż 18-godzinną przerwę (sic!) pomiędzy ostatnim posiłkiem jednego dnia a śniadaniem następnego. Taki reżim żywieniowy z pewnością jest bliższy temu, jak odżywiał się człowiek pierwotny, niż jedzenie kilku posiłków dziennie, spożywanie dodatkowych przekąsek i najwyższa kaloryczność wieczornego posiłku – a to właśnie one są głównymi czynnikami sprzyjającymi tyciu. A przecież, jak już wspomniałem, podwyższone BMI wiąże się z większym ryzykiem szeregu chorób i statystycznie skraca życie.

Czytaj także: Pożegnajmy BMI. Istnieje lepszy wskaźnik masy ciała

A zatem jeśli chcemy o swoim zdrowiu myśleć w długoterminowej perspektywie, to być może warto już dziś zacząć, zgodnie z przysłowiem, jeść śniadanie jak król, a kolację jak biedak. A w międzyczasie poczekać na wyniki kolejnych badań weryfikujących naszą wiedzę na temat wpływu ograniczenia podaży kalorycznej na długowieczność i zdrowotność człowieka.

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jaka jest granica między normalnością a chorobą psychiczną?

Norma psychiczna – czy to w ogóle możliwe, by ją ustalić.

Anna Tylikowska
22.11.2016
Reklama