Buntownicy z sieci

Sieć wszystkich i wszystkiego
Władzę ma ten, kto kontroluje i programuje przepływy informacji. Cała reszta rzeczywistości musi dostosować się do tych przepływów, co oznacza przekształcenie podstawowych parametrów opisujących codzienne życie.
Artur Figurski/Getty Images

Władzę ma ten, kto kontroluje i programuje przepływy informacji. Cała reszta rzeczywistości musi dostosować się do tych przepływów, co oznacza przekształcenie podstawowych parametrów opisujących codzienne życie.

Miasto dla coraz większej liczby jego „użytkowników” przekształca się w zbiór punktów na cyfrowej mapie, która prowadzi z miejsca na miejsce bez konieczności uruchamiania wyobraźni przestrzennej.
John M. Lund Photography Inc./Getty Images

Miasto dla coraz większej liczby jego „użytkowników” przekształca się w zbiór punktów na cyfrowej mapie, która prowadzi z miejsca na miejsce bez konieczności uruchamiania wyobraźni przestrzennej.

Na te przemiany nakłada się przemiana przestrzeni informacyjnej. Martijn de Waal, holenderski badacz miast w epoce cyfrowej, zwraca uwagę, że tradycyjne miasto poprzez swoją morfologię, system organizacji przestrzeni i obecność w niej znaków pełniło rolę interfejsu – ekranu umożliwiającego mieszkańcom i gościom dostęp do miejskich funkcji. Dziś tę rolę przejmują smartfony – już nawet taksówkarze jeżdżą po mieście, wpatrując się w ekran mapy systemu nawigacji.

Miasto dla coraz większej liczby jego „użytkowników” przekształca się w zbiór punktów na cyfrowej mapie, która prowadzi z miejsca na miejsce bez konieczności uruchamiania wyobraźni przestrzennej. Wystarczy podążać za wskazówkami zainstalowanego na smartfonie systemu nawigacji. To jednak tylko początek. Badacze już obserwują, że „miasta” – najpierw kawiarnie i sklepy, a potem także obiekty turystyczne – zaczynają się dostosowywać do nowych interfejsów rzeczywistości i starają się wyglądać instagramfriendly, czyli tak, żeby wzbudzić pokusę zrobienia selfie z owym obiektem w tle.

Miasto jako przestrzeń przepływów kształtowanych przez cyrkulację informacji i kapitału spotyka się poprzez ekran smartfona z mieszkańcem współczesności. Kim on jest i w jakiej przestrzeni się porusza? Kanadyjski socjolog Barry Wellman pisze o usieciowionych indywidualistach – osobach uzbrojonych w mobilne urządzenia umożliwiające ciągłe bycie w sieci. To szczególne doświadczenie, bo usieciowiony indywidualista jest jednocześnie sam i cały czas z innymi.

W każdej chwili z trybu działania jednostkowego może przejść do działania zbiorowego – wystarczy, że przeczyta na Facebooku komunikat: „zbierzmy się na Majdanie Niepodległości” – tak napisał pięć lat temu w listopadzie 2013 r. Mustafa Najem, dając sygnał do ukraińskiej Rewolucji Godności. Tyle tylko, że gdy już ów usieciowiony indywidualista znajdzie się na Majdanie, to owszem jego ciało jest na placu, w konkretnym miejscu, ale jego osoba ciągle znajduje się także w sieci społecznej osób rozproszonych w innych miejscach.

Przestrzeń hybrydowa

Usieciowiony indywidualista jest cały czas zanurzony w przestrzeni hybrydowej, twierdzi wspomniany Castells. To przestrzeń wielowymiarowa, łącząca doświadczenie cielesnego zanurzenia w materialności świata z jego wirtualnością, czyli wymiarem symboliczno-informacyjnym. Ten właśnie aspekt – kontrola rzeczywistości poprzez informację – ma kluczowe znaczenie dla poruszania się po przestrzeni przepływów.

Cyfrowy interfejs łączący usieciowionego indywidualistę i jego osobistą przestrzeń hybrydową z przestrzenią przepływów współczesnego świata nie jest konstrukcją neutralną. Za ekranem smartfona kryją się algorytmy, kody i protokoły tworzące złożony mechanizm Społecznego Systemu Operacyjnego – tak Barry Wellman nazywa wszystkie aplikacje, z jakich korzystamy, komunikując się z innymi i ze światem. Mapa Google’a, którą posługujemy się, poruszając po mieście, cały czas uczy się nas i analizuje stan miasta w czasie rzeczywistym, by wskazać optymalną w danym momencie marszrutę.

Pytanie tylko o kryteria, jakimi posługują się algorytmy Społecznego Systemu Informacyjnego, wspomagając i w coraz większym stopniu przejmując kontrolę nad zachowaniami usieciowionych indywidualistów w przestrzeni hybrydowej. To pytanie ma znaczenie nie tylko dla rozumienia indywidualnej autonomii. Musimy się z nim zmierzyć, jeśli chcemy rozumieć zachowania zbiorowe, zwłaszcza tak gwałtowne, jak bunt „żółtych kamizelek”. Ile było w nich samoorganizacji, w jakim stopniu mogły być skutkiem świadomej manipulacji, a w jakim skutkiem działania nieznanej jeszcze dynamiki zjawisk sieciowych?

Mierząc się z tymi pytaniami, odkrywamy, że głównym problemem w udzieleniu odpowiedzi jest brak adekwatnego języka, ograniczenia wyobraźni i tempo zmian powodujące, że nawet dobre propozycje szybko tracą aktualność.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną