Nauka

Jak śmiertelny jest koronawirus? Kto choruje ciężej?

Jak śmiertelny jest koronawirus? Zbliżamy się do odpowiedzi

Pandemiczny Przegląd Naukowy Tygodnia Pandemiczny Przegląd Naukowy Tygodnia PantherMedia
Ile osób zakaziło się wirusem? Ile z nich umrze? A ilu ludzi ciężko przechoruje Covid-19? Na te i inne pytania odpowiadamy w naszym Pandemicznym Przeglądzie Naukowym Tygodnia.

Covid-19 to temat numer jeden na całym świecie – każdego dnia pojawiają się setki nowych informacji o chorobie, samym patogenie, ich wpływie na nasz organizm i środowisko. Przejrzeliśmy je za was i przedstawiamy wybór najważniejszych i najciekawszych naukowych doniesień z ostatniego tygodnia.

To już niemal pewne: chlorochina i hydroksychlorochina nie leczą Covid-19

Historia z dwoma lekami antymalarycznymi i przeciwzapalnymi, chlorochiną i hydroksychlorochiną, w pewnym momencie zaczęła przypominać serial brazylijski, ale wygląda na to, że właśnie się zakończył. A zaczął się, gdy w marcu pewien trochę szemrany francuski naukowiec ogłosił, że z sukcesem leczy tymi właśnie medykamentami ludzi chorych na Covid-19. Opublikował nawet wątpliwe wyniki badań, co podchwycili politycy, m.in. Donald Trump. Ludzie rzucili się więc na chlorochinę i hydroksychlorochinę, ale rzetelne badania nie potwierdzały ich skuteczności.

Jedno z nich zostało opublikowane na łamach prestiżowego pisma medycznego „Lancet”, co doprowadziło do zawieszenia przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) dalszych prac nad skutecznością tych dwóch leków w walce z Covid-19. Ale niedługo później wybuchł skandal, gdyż praca w „Lancet” opierała się na bardzo wątpliwych danych o pacjentach i została wycofana. WHO odwiesiła więc swoje zawieszenie. Jednak w ostatnią środę ponownie ogłosiła, że w związku z napływającymi kolejnymi wynikami przestaje badać chlorochinę i hydroksychlorochinę jako leki zwalczające SARS-CoV-2, gdyż są one nieskuteczne.

Wygląda więc na to, że tym razem sprawa została już definitywnie zakończona. Tymczasem w magazynach USA zalega 63 mln dawek hydroksychlorochiny i 2 mln chlorochiny, zgromadzonych pod wpływem sensacyjnych informacji o ich skuteczności, z którymi nie bardzo wiadomo, co teraz robić.

Czytaj też: Największy skandal czasów Covid-19? Zalew byle jakich publikacji

Wciąż daleko do odporności zbiorowej

Tygodnik „New Scientist” podsumowuje wyniki analiz kilku zespołów naukowców, szacujących, ilu ludzi na świecie zostało zainfekowanych SARS-CoV-2. Jest w tej kwestii sporo niepewności, gdyż szacunki w poszczególnych krajach wahają się od 0,4 proc. populacji do 59 proc. Na razie pierwsza piątka państw z największą liczbą zakażonych osób wygląda następująco: Iran (27 proc.), Wielka Brytania (24 proc.), Francja (prawie 20 proc.), Włochy (prawie 18 proc.) i Szwecja (prawie 8 proc.). Przy czym duże różnice występują w poszczególnych krajach w zależności od regionu – np. w Hiszpanii testy serologiczne (na przeciwciała) wykonane u 60 tys. osób wykazały, że w całej populacji może być 5 proc. ludzi, którzy mieli lub mają w swoim organizmie koronawirusa, ale w Madrycie jest ich już dwa razy więcej. To kolejny sygnał, że jesteśmy jeszcze bardzo daleko do osiągnięcia odporności zbiorowej, która dla wielu znanych nauce wirusów atakujących ludzi wynosi ok. 70 proc.

Czytaj też: Maseczek lepiej nie zdejmować. Daleko do odporności zbiorowej

.„New Scientist”/•.

Ponad półtora miliarda ludzi bardziej podatnych na ciężki przebieg Covid-19

Zespół naukowców z London School of Hygiene & Tropical Medicine przeanalizował dane ze 188 krajów dotyczące występowania cukrzycy, problemów sercowo-naczyniowych oraz innych chorób zwiększających prawdopodobieństwo osób zakażonych SARS-CoV-2, że będą ciężko przechodziły Covid-19. Okazało się, iż takich ludzi może być 1,7 mld, a 350 mln będzie wymagało hospitalizacji, jeśli zostaną zainfekowane koronawirusem. Dane te podpowiadają, ile osób powinno zostać zaszczepionych w pierwszej kolejności, gdy pojawi się skuteczny preparat chroniący przed SARS-CoV-2.

Czytaj też: Kto pierwszy kupi szczepionkę? UE i USA stanęły do wyścigu

Pandemia przyczyni się do większej liczby zgonów z powodu nowotworów

Tygodnik „Science” pisz zaś o tym, o czym mówiło się już od pewnego czasu – że strach przed koronawirusem i obostrzenia w służbie zdrowia mogą spowodować problemy z leczeniem innych chorób, w tym raka. Pacjenci, jak i lekarze, odsuwali bowiem w czasie zarówno badania diagnostyczne, jak i zabiegi operacyjne, a nawet (ci pierwsi) byli mniej intensywnie leczeni za pomocą chemioterapii czy radioterapii.

Naukowcy oszacowali właśnie, jakie to może mieć konsekwencje w Stanach Zjednoczonych dla przypadków dwóch bardzo częstych typów nowotworów: piersi i jelita grubego (odpowiadają za jedną szóstą zgonów z powodu raka w USA). Okazało się, że w ciągu najbliższej dekady epidemia koronawirusa zwiększy o 10 tys. liczbę śmierci. Przy czym w analizie nie wzięto pod uwagę innych typów nowotworów. Choć szacunki te dotyczą wyłącznie USA, można przypuszczać, że w innych krajach, w tym w Polsce, sytuacja będzie wyglądała podobnie.

Czytaj też: Rząd USA nie chce badań, które mogłyby zatrzymać pandemię

Jesteśmy coraz bliżej ustalenia, jak śmiertelny jest koronawirus SARS-CoV-2

Tygodnik „Nature” pisze na swojej stronie internetowej, że po miesiącach zbierania danych o pandemii naukowcy są coraz bliżej odpowiedzi na kluczowe pytanie, jak zabójczy jest wirus SARS-CoV-2. Innymi słowy, jaki procent zakażonych osób nie przeżyje wywoływanej przez niego choroby. Ustalenie tego nie jest łatwe, gdyż potrzeba danych, ilu ludzi przeszło infekcję, a u sporej grupy przebiega ona bezobjawowo lub bardzo łagodnie. Ponadto ryzyko śmierci z powodu Covid-19 może się znacznie różnić w zależności od wieku, pochodzenia etnicznego, dostępu do opieki zdrowotnej, statusu społeczno-ekonomicznego i ogólnej kondycji zdrowotnej danego człowieka.

Na razie dostępne dane sugerują, że śmiertelność wirusa może znajdować się w przedziale od 0,5 do 1 proc. Potwierdzają to najnowsze, niepublikowane jeszcze w ostatecznej wersji wyniki z dużych badań wykonanych wśród populacji szwajcarskiej Genewy. Śmiertelność wirusa jest tam na poziomie 0,6 proc., a wśród osób w wieku 65+ wynosi sporo więcej, bo aż 5,6 proc.

Czytaj też: Ryzyko śmierci z powodu wirusa. Dlaczego lepiej je znać?

.„Nature”/•.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną