Nauka

AstraZeneca i choroba zakrzepowa. Czy jest się czego bać?

Ampułka ze szczepionką firmy AstraZeneca Ampułka ze szczepionką firmy AstraZeneca IPA / Backgrid UK / Forum
Nikt jeszcze nie znalazł powiązań powikłań zakrzepowych ze szczepionką AstraZeneca, a jednak w następstwie doniesień o takich skutkach ubocznych już 13 państw zawiesiło w Europie stosowanie tego preparatu. To rodzi mętlik i niepewność. Ale żyć z tym i szczepić się trzeba!

Do wszystkich docierają równocześnie dwa strumienie informacji. Pierwszy jest niepokojący: Niemcy, Francja i Holandia, a wcześniej dziesięć innych krajów (Irlandia, Norwegia, Islandia, Dania, Austria, Estonia, Litwa, Łotwa, Luksemburg i Włochy), wstrzymały podawanie szczepionki AstraZeneca (niektóre tylko jednej partii), czekając na ostateczne wyniki oceny, czy nie stoi za przypadkami ostrej choroby zakrzepowej.

Ale w zupełnie odmiennym tonie wypowiadają się przedstawiciele instytucji, do których powinniśmy mieć zaufanie: Europejska Agencja Leków, polskie urzędy rejestracyjne, które na bieżąco śledzą wpływ środków farmaceutycznych na występowanie działań niepożądanych, wreszcie gremia naukowe. „Wnikliwa analiza danych nie wykazała, by mogło istnieć zwiększone ryzyko wystąpienia zatorowości płucnej, zakrzepicy żył głębokich lub trombocytopenii niezależnie od grupy wiekowej, płci, partii podanej szczepionki i kraju” – oświadczyli również przedstawiciele firmy wytwarzającej szczepionkę.

Zasadne jest więc pytanie, na uzupełnienie jakich danych liczą jeszcze władze państw, które zgłosiły wątpliwości „na wszelki wypadek”? I czy dobrze robi Polska, że nie chce być tak ostrożna?

Stefan Karczmarewicz: Przemilczanie wątpliwości wabi upiory

Zator i choroba zakrzepowa – podstępni zabójcy

Zakrzepy i zatory płucne mogą się zdarzyć naturalnie i nie są wcale rzadkie. W dodatku bardzo często są przeoczoną przyczyną śmierci. Pisałem o tym siedem lat temu w artykule „Co czyha w żyłach”, w którym przytoczyłem wyniki obserwacji dr. hab. Zbigniewa Rybaka z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, który porównywał wtedy w Opolu karty zgonów szpitalnych z wynikami przeprowadzonych sekcji. Okazało się, że u co drugiego chorego był to nierozpoznany zator płucny, a więc przyczyna leżała w żylnej części układu krążenia, a nie po stronie tętnic lub niewydolności oddechowej.

W Polsce co roku na zakrzepicę żył głębokich zapada blisko 6 tys. osób. Oficjalnie! Bo w rzeczywistości w Unii Europejskiej z powodu zatoru tętnicy płucnej umiera 500 tys. ludzi rocznie, a w Polsce może to być nawet do 50 tys., choć umykają rejestracji. Szczęśliwie żadna z ofiar tej choroby jeszcze po zaszczepieniu nie umarła w odstępie miesiąca, bo tak jak w Austrii lub we Włoszech (to stamtąd dobiegły alarmistyczne doniesienia) trzeba by wdrożyć identyczne śledztwo, czy podany preparat mimo wszystko nie przyczynił się do zgonu.

Niezależnie od pandemii i szczepień wielu ekspertów już od dawna ma poczucie, że problem choroby zakrzepowej jest poważny, ale do tej pory niezbadany, bo sami lekarze go ignorują. Rzadko który, jeśli nie jest ortopedą, ogląda nogi pacjenta i sprawdza, czy nie są spuchnięte, zaczerwienione lub sine, czy nie ma żylaków. Dopóki nie wzrośnie świadomość, co czyha w żyłach, i nie przestaniemy ignorować czynników ryzyka, a cały system opieki zdrowotnej nie polepszy diagnostyki tych chorób – będziemy notować wiele niepotrzebnych tragedii.

Czytaj też: Obalamy fake newsy nt. szczepionki na koronawirusa

Medycyna to jedno wielkie ryzyko

Szczepionka jednak najprawdopodobniej do takich czynników ryzyka nie należy – blisko 30 przypadków zakrzepicy u niemal 20 mln osób, które zostały zaszczepione preparatem AstraZeneca (w tym kilka zgonów), może być jedynie koincydencją fatalnego zdarzenia, które zaistniało z wielu innych przyczyn: predyspozycji genetycznych, leków lub przyjmowanych w nieodpowiedni sposób antykoncepcyjnych środków hormonalnych, nowotworów (mało kto wie, że zakrzepica może być zwiastunem raka!), a nawet otyłości i żylaków.

To właśnie ewentualne powiązania z tymi czynnikami ryzyka są teraz przedmiotem europejskich badań, na których wyniki czekają niektóre kraje. Holenderski minister zdrowia Hugo de Jonge wcale tego nie ukrywa: „Nasza decyzja jest środkiem zapobiegawczym. Musimy się upewnić, że wszystko jest w porządku, więc warto na razie się zatrzymać”.

Czytaj także: Czy szczepionki poradzą sobie z nowymi wariantami SARS-CoV-2. Co wiemy?

Niestety, każde masowe stosowanie jakiegokolwiek nowego leku lub szczepionki, a nawet produktu spożywczego, wiąże się z wieloma niewiadomymi oraz ryzykiem niepewności co do ewentualnych skutków ubocznych. I musimy z tym żyć, bo przy najlepiej zaprojektowanych badaniach i zaufaniu do decyzji urzędów odpowiadających za bezpieczeństwo stosowania preparatów leczniczych nie da się wykluczyć sytuacji, które mogą niespodziewanie wzbogacić naszą wiedzę lub wywrócić ją do góry nogami.

Pewności w medycynie nabiera się przez doświadczenie, a jeśli chodzi o szczepionki przeciwko covid-19, to nie jest ono na razie duże.

Wielka Brytania zaszczepiła zakwestionowanym preparatem AstraZeneca ponad 11 mln obywateli i nie odnotowano dotąd w tym kraju niepokojących zdarzeń zakrzepowych. Owszem, aby być precyzyjnym: liczba przypadków zatorowości płucnej, małopłytkowości oraz zakrzepicy była podobna przy podaniu zarówno tej szczepionki, jak i Pfizera/BioNTechu. Incydenty mogły być zatem przypadkowe. I o tym też warto pamiętać, zadając sobie pytanie, czy jest się czego bać.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Smartfonowa rewolucja według Wiśniewskiego

Czy świat wszechobecnych i wszechmocnych smartfonów jest tym, o czym marzyliśmy? A bezprzewodowa ewolucja stale przyspiesza.

Mariusz Herma
19.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną