„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Nauka

Dzieci po bezobjawowym covidzie skazane na siedzenie w domu

Według niedopracowanych przepisów dziecko, które należy do grupy ozdrowieńców po bezobjawowym covidzie, i tak musi odbywać kwarantannę. Według niedopracowanych przepisów dziecko, które należy do grupy ozdrowieńców po bezobjawowym covidzie, i tak musi odbywać kwarantannę. lenachhil / PantherMedia
Obowiązujące w pandemii przepisy dla wielu są niezrozumiałe, ponieważ brakuje w nich logiki. Ofiarami tych błędów bywają też rodzice dzieci, które zakażenie covid przeszły bezobjawowo.

Patryk ma 14 miesięcy i cztery tygodnie temu został z czteroletnią siostrą oraz ich mamą (niestety zakażoną koronawirusem) zamknięty w domu na pierwszej w życiu kwarantannie. Za to teraz musi odbywać już drugą, a kto wie, czy w kolejnych miesiącach nie będzie następnych.

Czytaj także: Gorączka, rumień, biegunka i nie tylko. Rodzicu, poznaj PIMS

Niedawno wrócił do żłobka, ale tylko na kilka dni, bo wkrótce po otwarciu placówki okazało się, że jedno z dzieci zachorowało na covid, więc całą grupę wraz z opiekunkami sanepid objął kwarantanną. Za pierwszym razem chłopczyk musiał spędzić kilkanaście dni w domu z powodu infekcji swojej mamy, teraz mama musiała znowu wziąć rozbrat ze swoimi zawodowymi obowiązkami, by przez ponad tydzień opiekować się synem w domu.

Przypuszczała, że skoro dziecko należy do grupy ozdrowieńców po bezobjawowym kontakcie z wirusem, to dzięki obecnym przeciwciałom świadczącym o uodpornieniu nie będzie musiało siedzieć pod kluczem (co sprawdza policja, dzwoniąc do rodziców). Ale mocno się pomyliła, gdyż z kolejnej kwarantanny zwolniłby jej syna tylko dwukrotnie wykonany wymaz i test PCR. – Nie mógł go mieć, bo gdy razem chorowaliśmy, to nie miał objawów – relacjonuje mama, pani Beata. – A już dawno temu odstąpiono od testowania osób bezobjawowych na kwarantannie.

Czy więc za każdym razem, gdy w żłobku Patryka pojawi się dziecko z covid i sanepid będzie nakładał kwarantannę, czeka go przymusowe dziesięć dni odsiadki? Wygląda na to, że tak!

Czytaj także: Dzieci bez objawów mogą zakażać nawet trzy tygodnie

Przeciwciała nieujęte w rozporządzeniu

To jest luka w przepisach, ale ja ich nie ustalam, za to muszę się im podporządkować – usłyszała mama Patryka od inspektorki w sanepidzie. Tą luką jest brak uznania wyniku miana przeciwciał jako parametru zwalniającego z odbywania kwarantanny.

Według stacji sanitarno-epidemiologicznych testy serologiczne, które wykrywają przeciwciała, nie są wiarygodnym potwierdzeniem przebycia zakażenia – informuje mnie miła pani na rządowej infolinii. Początkowo myli się jej test antygenowy z serologicznym, ale w końcu dochodzimy do sedna sprawy. Odsyła więc do rozporządzenia, według którego ozdrowieńcem jest ten, kto w dokumentacji medycznej ma o tym stosowną informację. A taką informację wprowadza się tylko w przypadku hospitalizacji lub chorowania w warunkach izolacji domowej po stwierdzeniu zakażenia badaniem PCR. W rozporządzeniu tym (w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii) obowiązku odbycia kwarantanny „nie stosuje się wobec osoby, która zakończyła hospitalizację, odbywanie izolacji lub izolacji w warunkach domowych z powodu stwierdzenia zakażenia wirusem SARS-CoV-2, a także osoby zaszczepionej przeciwko covid-19”.

Patryk nie spełnia żadnego z tych warunków: na szczepionkę jest za mały, a wynikiem testu PCR nie może się wylegitymować, bo prawdopodobne zakażenie przeszedł bezobjawowo, gdy chorowała jego mama.

Czy można być ozdrowieńcem po bezobjawowym covid?

Lekarz rodzinny nie ma wątpliwości, że dzieci pani Beaty uzyskały odporność, skoro starsza siostra ma wysoki poziom przeciwciał świadczących o kontakcie z koronawirusem. Nie wiadomo oczywiście, jak długo będą się utrzymywać, ale teraz ma prawo czuć się bezpieczna. Brat badania przeciwciał nie miał, ponieważ z powodu kwarantanny – niemal jednej po drugiej – nie ma mu kiedy takiego testu wykonać. Zresztą czy warto narażać tak małe dziecko na stres pobierania sporej ilości krwi z żyły i wydawać ok. 120 zł, skoro nikt by testu i tak nie uznał?

Czytaj także: Rodzice zaszczepieni, dzieci nie. Na co można sobie pozwolić

Jedynym badaniem, na które można wyjść podczas kwarantanny z domu, jest pobranie wymazu w celu wykrycia ewentualnej aktywnej infekcji – i mama zawiozła teraz Patryka do punktu testowego, by to sprawdzić; wynik PCR oczywiście okazał się negatywny.

Ale to wcale sanepidu nie uspokaja i obowiązku drugiej kwarantanny z syna nie zdejmie, bo jak mnie poinformowano, dzisiaj PCR był ujemny, ale jutro może wyjść dodatni – relacjonuje pani Beata, która musi teraz zapewniać stałą opiekę swojemu dziecku.

Na pytanie, jak w takim razie może udokumentować bezobjawowe przechorowanie koronawirusa, skoro Patryk nie miał za pierwszym razem wykonanego testu PCR, a infekcja dawno minęła i wbrew obawom inspektorów kolejna w najbliższym czasie się nie pojawi (bo chłopca chronią przeciwciała), usłyszała, że… nic się nie da zrobić.

A zatem choć Patryk się uodpornił, to każdą dziesięciodniową kwarantannę (licząc od dnia następującego po kontakcie z osobą zakażoną) będzie musiał odbywać zgodnie z rozporządzeniem, które ani słowem nie wspomina o przeciwciałach i testach serologicznych.

Czytaj także: Szczepionka na koronawirusa nie dla dzieci. Dlaczego?

Niestety w Polsce nie wydano do tej pory żadnych zaleceń dotyczących badania przeciwciał zarówno po przechorowaniu covid, jak i po szczepieniach – ubolewa dr n. farm. Monika Jabłonowska, wojewódzka konsultant ds. diagnostyki laboratoryjnej na Mazowszu. Z niejasnej dla niej powodów większość prominentnych ekspertów w Polsce nie wierzy w to, że na podstawie oznaczania przeciwciał można wnioskować na temat stanu serologicznego pacjenta – czy jest odporny na zakażenie, czy nie, choć wiedza immunologiczna opiera się przecież na roli białek odpornościowych, które zwalczają lub zapobiegają każdej infekcji.

Już rok temu było wiadomo, że diagnostyka covid rozwinie się w kierunku przeciwciał i badania antygenów, bo taka jest ewolucja podejścia do zakażeń – dodaje dr Jabłonowska, dając za przykład wcześniejsze epidemie HIV czy HCV. Jej zdaniem koncentracja na leczeniu i wykonywaniu wysoko refundowanych badań PCR nie pozwala decydentom uznać za wiarygodne właściwie wykonanych, w dobrych laboratoriach, testów serologicznych oznaczających przeciwciała zarówno u ozdrowieńców, jak i u osób zaszczepionych.

Więc jeśli kolejna osoba w żłobku zachoruje na covid, znowu przez ponad tydzień Patryk nie wyjdzie z mamą z domu i miejscowa policja będzie miała co sprawdzać.

Czytaj także: Badania szczepionek przeciw covid u dzieci. Potrzebne?

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Układ się rozpada. Spowiedź byłego doradcy Morawieckiego

Tomasz Krawczyk, były doradca Lecha Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego, o nadziejach i złudzeniach ludzi PiS.

Rafał Kalukin
03.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną