Rabaty na prenumeratę cyfrową Polityki

40% lub 50%

Subskrybuj
Nauka

Samobójcza misja sondy DART

Vandenberg Space Force Base w Kaliforni. Rakieta Falcon 9 (SpaceX) wynosi sondę DART w przestrzeń kosmiczną. Vandenberg Space Force Base w Kaliforni. Rakieta Falcon 9 (SpaceX) wynosi sondę DART w przestrzeń kosmiczną. Gene Blevins / Forum
Dzisiaj rano z bazy sił kosmicznych Vandenberg w Kalifornii rakieta Space X wyniosła w kosmos sondę DART, która za niecały rok ma się zderzyć z asteroidą.

To pierwsza misja kosmiczna, która ma przetestować program ochrony Ziemi przed zagrażającymi jej w przyszłości asteroidami czy kometami. Sonda zbliży się do pary asteroid z pobliskiej grupy asteroid Amora – ok. 11 mln km od Ziemi – i uderzy w mniejszą z nich. Ta para asteroid to Didymos o średnicy 780 m i krążący wokół niego Dimorfos – 163-metrowy. Zadaniem sondy DART (Double Asteroid Redirection Test) nie jest zniszczenie Dimorfosa, a jedynie zmiana, zacieśnienie, jego orbity wokół większego towarzysza. W ten sposób, jeśli cały test się powiedzie, będzie można sprawdzić, czy zbliżający się do Ziemi obiekt kosmiczny można unieszkodliwić poprzez zmianę toru jego orbity. Do tej pory wykonywano jedynie symulacje takich zderzeń, teraz przeprowadzony zostanie test realny.

Ilustracja sondy DART od strony jonowego silnika NEXTNASA/Johns Hopkins APLIlustracja sondy DART od strony jonowego silnika NEXT

Więcej niż zderzenie. LICIACube zrobi zdjęcia

Misja jest bardzo ciekawa z wielu względów. Po pierwsze, by uznać ją za udaną, nie wystarczy tylko samo uderzenie sondą w asteroidę Dimorfos. Trzeba ten fakt i jego skutki dokładnie zaobserwować. Dlatego razem z sondą DART w stronę pary asteroid leci też mały (14-kilogramowy) próbnik LICIACube, który na 10 dni przed zderzeniem odłączy się od DART-a i zajmie odpowiednią pozycję, tak by przelecieć nad miejscem zderzenia tuż po fakcie. Wykona wówczas serię dokładnych zdjęć, a być może nawet film. Poza tym sam DART jest wyposażony w bardzo czułą kamerę DRACO, która dokładnie utrwali obraz dwóch asteroid i całe zdarzenie aż do finału, po czym ulegnie zniszczeniu wraz z całą sondą. Oblicza się, że zmiana orbity Dimorfosa, który jest oddalony od swojego większego towarzysza tylko o 1,2 km, po impakcie będzie zauważalna dla teleskopów naziemnych.

Czytaj także: Lucy leci z kapsułą czasu w stronę Jowisza

Infografika pokazująca oddziaływanie sondy DART na orbitę DimorfosaNASA/Johns Hopkins APLInfografika pokazująca oddziaływanie sondy DART na orbitę Dimorfosa

Trafieniem w Dimorfosa pokieruje SMART Nav

Przez cały czas podróży do układu Didymos-Dimorfos DART będzie sterowany z Ziemi, jednak na 4 godz. przed zderzeniem zacznie pracę autonomiczną, to znaczy, że będzie nim kierować specjalne pokładowe oprogramowanie SMART Nav (Small-body Maneuvering Autonomous Real Time Navigation). Wtedy już tylko od niego będzie zależeć, czy pędząca z szybkością 24 tys. km/godz. sonda trafi w niewielką asteroidę, zaledwie nieco większą od stadionu piłkarskiego. Istotną częścią SMART Nav jest właśnie kamera DRACO wykonująca zdjęcia co sekundę; i taki też będzie interwał korekt toru lotu sondy. Czyli wszystko będzie się tam rozgrywać niezwykle szybko. Można powiedzieć, że sonda DART to prawdziwy kosmiczny kamikadze, tyle że jego celem nie jest zniszczenie, lecz poznanie. Sondę wyposażono też w nowatorski system rozwijających się jak dywan paneli fotowoltaicznych oraz zaawansowany, działający przez lata na Ziemi, jonowy silnik NEXT (NASA Evolutionary Xenon Thruster), który będzie teraz podczas tej misji testowany. Podstawą napędu sondy są tradycyjne silniki spalające hydrazynę.

Czytaj także: Sonda New Horizons zbada z bliska planetoidę Ultima Thule

Ale to jeszcze nie koniec historii, ponieważ w 2027 r. do układu Didymos-Dimorfos doleci europejska sonda Hera, która zbliży się do asteroid i prześledzi dokładnie skutki uderzenia DART-a. Misję DART przygotowały dwie agencje: NASA i Włoska Agencja Kosmiczna. Budowę sondy i zarządzanie misją powierzono specjalistom z Johns Hopkins Appleid Physics Laboratory w Maryland w USA.

Integracja paneli DART w Johns Hopkins University Applied Physics LaboratoryNASA/Johns Hopkins APLIntegracja paneli DART w Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory

Sonda LCROSS uderza w Księżyc

Co ciekawe, misja DART nie jest wcale pierwszą, podczas której sonda jest z premedytacją, w celach badawczych, kierowana na zderzenie z ciałem niebieskim. W 2009 r. NASA wysłała w stronę Księżyca sondę LCROSS (Lunar CRater Observation and Sensing Satellite). W odległości ok. 87 tys. km od jego powierzchni odłączyła się ona od ważącego prawie 2,5 t członu uderzeniowego EDUS, czyli górnego pierścienia rakiety nośnej Atlas V. Ten z prędkością 2,5 km/s uderzył następnie we wnętrze krateru Cebeus blisko bieguna południowego naszego satelity. Uderzenie to wytworzyło 27-metrowej średnicy dziurę i spowodowało wyrzucenie ponad 300 t materii. W chwilę po tym sonda wyposażona w kilka spektrometrów i kamer przeleciała przez obłok wyrzuconej materii, analizując jej skład, po czym sama też uderzyła w powierzchnię Księżyca.

Miesiąc później NASA potwierdziła, że w wyrzuconej pod wpływem uderzenia materii odnaleziono wyraźne spektrometryczne ślady wody i to w obu frakcjach wyrzutu – wyższej, złożonej z pary oraz drobnego pyłu, oraz niższej, zawierającej cięższy materiał. Tym samym potwierdzono przypuszczenia, że na Księżycu istnieje woda.

Czytaj także: Po latach Księżyc wraca do łask. Kto i czego tam szuka?

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ludzie i style

Polityka przy stole. Symulator kampanii wyborczej i inne planszówki

Kogo znane na co dzień z ekranów i gazet polityczne spory nadal bardziej ekscytują, niż męczą, może sprawdzić swoich sił w ich wersji pudełkowej. Uwaga – wciągają jak prawdziwe.

Michał Klimko
25.11.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną